GKS - ROW 1:0. Nowe nie zadziałało!
08.10.2016
W pojedynku z pierwszoligowym spadkowiczem piłkarze rybnickiego ROW-u liczyli na odbicie się od dna i zgarnięcie trzech punktów, zaś nowy trener "Zielono-Czarnych" marzył o udanym debiucie. Oba zespoły przed spotkaniem nie były w najlepszej sytuacji. Bełchatowianie podobnie jak goście grają mocno w kratkę. Wygrali tylko dwa spotkania i 3 zremisowali, przez co znaleźli się na samym dnie tabeli. Dwa ostatnie mecze przegrali, więc są w bardzo przybliżonej sytuacji co drużyna z Rybnika, w której po meczu z Wartą Poznań, doszło do zmiany trenerskiej. Za Diethmara Brehmera przyszedł 58-letni Piotr Piekarczyk, z którym wiązane są wielkie nadzieje.
Pierwsza połowa toczyła się pod dyktando gospodarzy, którzy nieskutecznie próbowali przedostać się pod bramkę Daniela Kajzera. Rybniczanie w tej części gry nie mieli wiele do powiedzenie, ale za to bronili się uważnie i skutecznie...aż do 36. minuty kiedy to piłkę głową po rzucie rożnym do bramki skierował Adrian Klepczyński. Po chwili bełchatowianie powinni prowadzić już dwoma golami, ale w doskonałej sytuacji fatalnie spudłował Bartłomiej Bartosiak.
Oblicze drugiej połowy było zupełnie odmienne. Gospodarze zmniejszyli pressing przez co goście z Rybnika coraz częściej gościli pod bramką Pawła Lenarcika. Najbliżej pokonania golkipera GKS-u był Kamil Spratek, ale uderzył niecelnie. W końcówce spotkania po raz kolejny w tym sezonie doskonałym kunsztem bramkarskim popisał się Kajzer, który uchronił rybniczan przed jeszcze większym wymiarem kary.
Bełchatowianie zainkasowali trzy punkty i uciekli ze strefy spadkowej, w której niestety dla kibiców gości zadomowił się rybnicki ROW 1964.
Pierwsza połowa toczyła się pod dyktando gospodarzy, którzy nieskutecznie próbowali przedostać się pod bramkę Daniela Kajzera. Rybniczanie w tej części gry nie mieli wiele do powiedzenie, ale za to bronili się uważnie i skutecznie...aż do 36. minuty kiedy to piłkę głową po rzucie rożnym do bramki skierował Adrian Klepczyński. Po chwili bełchatowianie powinni prowadzić już dwoma golami, ale w doskonałej sytuacji fatalnie spudłował Bartłomiej Bartosiak.
Oblicze drugiej połowy było zupełnie odmienne. Gospodarze zmniejszyli pressing przez co goście z Rybnika coraz częściej gościli pod bramką Pawła Lenarcika. Najbliżej pokonania golkipera GKS-u był Kamil Spratek, ale uderzył niecelnie. W końcówce spotkania po raz kolejny w tym sezonie doskonałym kunsztem bramkarskim popisał się Kajzer, który uchronił rybniczan przed jeszcze większym wymiarem kary.
Bełchatowianie zainkasowali trzy punkty i uciekli ze strefy spadkowej, w której niestety dla kibiców gości zadomowił się rybnicki ROW 1964.
PGE GKS Bełchatów - ROW 1964 Rybnik 1:0 (1:0)
1:0 - Adrian Klepczyński 36'
PGE GKS Bełchatów: Lenarcik - Pisarczuk, Grolik, Klepczyński, Szymorek - Bartosiak (63. Andrzejczak), Rachwał, Zgarda (73. Lenartowski), Flaszka, Maciejewski - Dzięgielewski (85. Łabędzki).
ROW 1964 Rybnik: Kajzer – Jaroszewski, Jary, Balul, Gojny – Nowak, Slisz (82. Polak) – Siwek, Muszalik, Dzierbicki (66. Koch) – Gładkowski (62. Spratek).
ROW 1964 Rybnik: Kajzer – Jaroszewski, Jary, Balul, Gojny – Nowak, Slisz (82. Polak) – Siwek, Muszalik, Dzierbicki (66. Koch) – Gładkowski (62. Spratek).
Żółte kartki: Bartosiak, Klepczyński, Zgarda - Slisz.
Sędziował: Maciej Mikołajewski (Świebodzin).
Widzów: 750.
Polecane
II liga