GKS na fali. Trzeci mecz w tym sezonie i trzecie zwycięstwo.
30.07.2017
Pierwsze mecze sezonu często do najciekawszych nie należą. Piłkarzom zdarza się narzekać na upały, trenerom na krótki okres przygotowawczy, ale dziś w Suwałkach było zdecydowanie inaczej. Zarówno Wigry jak i GKS zostały latem mocno przebudowane, a mimo to obydwa zespoły zaprezentowały dziś ciekawy futbol.
Świetnie zaczęli tyszanie, którzy już po 5 minutach prowadzili 1:0. Błanik wykorzystał błąd obrońcy i błyskawicznie uderzył tuz przy słupku, nie dając szans bramkarzowi gospodarzy na skuteczna interwencję. Wigry odpowiedziały kilkanaście minut później, gdy strzał Klimali zza pola karnego trafił w słupek, a do piłki dopadł Rybicki i skierował piłkę do pustej bramki. Piłkarze obydwu zespołów ani myśleli na tym poprzestawać. Oglądaliśmy bardzo otwarte spotkanie, w którym tyszanie częściej utrzymywali się przy piłce, a gospodarze groźnie kontratakowali. Pomimo kilku dobrych sytuacji żadnej z drużyn w pierwszej połowie nie udało się zdobyć bramki i ta zakończyła się wynikiem 1:1
W drugiej połowie po 7 minutach gry znów mieliśmy przerwę w grze, gdyż na stadionie zgasły światła. Oświetlenie udało się włączyć dopiero po 17 minutach. Ta sytuacja zdecydowanie wybiła piłkarzy z rytmu i zawodnicy potrzebowali czasu, by znów wejść na odpowiedni poziom. W 77 minucie świetnie z rzutu wolnego uderzył Gąska, ale piłka zatrzymała się na poprzeczce. Odpowiedź GKS-u była natychmiastowa! Dośrodkowana z lewej strony piłka spadła na nogę Ćwielonga, a ten strzałem z najbliższej odległości wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Podobnie jak w pierwszej połowie piłkarze Artura Skowronka po stracie gola natychmiast rzucili się do odrabiania strat, ale tyszanie dobrze się bronili i mieli w bramce świetnie dysponowanego Dobrolińskiego. Goście starali się kontratakować i również mieli swoje sytuacje. Bliski szczęścia był Matusiak, który najlepiej odnalazł się w zamieszaniu w polu karnym Wigier, ale jego strzał był minimalnie niecelny. W szóstej minucie doliczonego czasu na strzał przewrotką zdecydował się Tanżyna, ale jego próba także była niecelna. Gospodarze do ostatnich sekund walczyli o zmianę rezultatu, ale ostatecznie to tyszanie zdobywają 3 punkty i udanie rozpoczynaja zmagania w Nice 1 lidze.
Wigry Suwałki - GKS Tychy 1:2 (1:1)
0:1 Błanik, 5 min.
1:1 Rybicki, 17 min.
1:2 Ćwielong, 77 min.
Wigry: Zoch – Olszewski, Remisz, Klimala (78' Mackiewicz), Radecki, Wołkowicz (87' Dadok), Bogusz, Jurkowski, Rybicki, Gąska (90+7 Sokołowski), Obst
GKS: Dobroliński - Mańka, Tanżyna, Bogusławski, Abramowicz - Błanik (90+18' Wróblewski), Matusiak, Łuszkiewicz, Ćwielong, Radzewicz (90+11 Szumilas) - Fidziukiewicz
Żółte kartki: Jurkowski, Klimala, Bogusz - Matusiak, Łuszkiewicz
Świetnie zaczęli tyszanie, którzy już po 5 minutach prowadzili 1:0. Błanik wykorzystał błąd obrońcy i błyskawicznie uderzył tuz przy słupku, nie dając szans bramkarzowi gospodarzy na skuteczna interwencję. Wigry odpowiedziały kilkanaście minut później, gdy strzał Klimali zza pola karnego trafił w słupek, a do piłki dopadł Rybicki i skierował piłkę do pustej bramki. Piłkarze obydwu zespołów ani myśleli na tym poprzestawać. Oglądaliśmy bardzo otwarte spotkanie, w którym tyszanie częściej utrzymywali się przy piłce, a gospodarze groźnie kontratakowali. Pomimo kilku dobrych sytuacji żadnej z drużyn w pierwszej połowie nie udało się zdobyć bramki i ta zakończyła się wynikiem 1:1
W drugiej połowie po 7 minutach gry znów mieliśmy przerwę w grze, gdyż na stadionie zgasły światła. Oświetlenie udało się włączyć dopiero po 17 minutach. Ta sytuacja zdecydowanie wybiła piłkarzy z rytmu i zawodnicy potrzebowali czasu, by znów wejść na odpowiedni poziom. W 77 minucie świetnie z rzutu wolnego uderzył Gąska, ale piłka zatrzymała się na poprzeczce. Odpowiedź GKS-u była natychmiastowa! Dośrodkowana z lewej strony piłka spadła na nogę Ćwielonga, a ten strzałem z najbliższej odległości wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Podobnie jak w pierwszej połowie piłkarze Artura Skowronka po stracie gola natychmiast rzucili się do odrabiania strat, ale tyszanie dobrze się bronili i mieli w bramce świetnie dysponowanego Dobrolińskiego. Goście starali się kontratakować i również mieli swoje sytuacje. Bliski szczęścia był Matusiak, który najlepiej odnalazł się w zamieszaniu w polu karnym Wigier, ale jego strzał był minimalnie niecelny. W szóstej minucie doliczonego czasu na strzał przewrotką zdecydował się Tanżyna, ale jego próba także była niecelna. Gospodarze do ostatnich sekund walczyli o zmianę rezultatu, ale ostatecznie to tyszanie zdobywają 3 punkty i udanie rozpoczynaja zmagania w Nice 1 lidze.
Wigry Suwałki - GKS Tychy 1:2 (1:1)
0:1 Błanik, 5 min.
1:1 Rybicki, 17 min.
1:2 Ćwielong, 77 min.
Wigry: Zoch – Olszewski, Remisz, Klimala (78' Mackiewicz), Radecki, Wołkowicz (87' Dadok), Bogusz, Jurkowski, Rybicki, Gąska (90+7 Sokołowski), Obst
GKS: Dobroliński - Mańka, Tanżyna, Bogusławski, Abramowicz - Błanik (90+18' Wróblewski), Matusiak, Łuszkiewicz, Ćwielong, Radzewicz (90+11 Szumilas) - Fidziukiewicz
Żółte kartki: Jurkowski, Klimala, Bogusz - Matusiak, Łuszkiewicz
Polecane
I liga