Gilewicz przed WDŚ: Zapomnijmy o tabeli. Ona jest bez znaczenia

18.03.2011
Po raz pierwszy w WDŚ mogą zagrać Żeljko Dokić, Michal Gasparik czy Robert Jeż. Czy przesądzą o wyniku? - W takich meczach oczekuje się, że wezmą ciężar gry na siebie - mówi Radosław Gilewicz.
Pojedynek Ruchu Chorzów z Górnikiem Zabrze z trybun chce obejrzeć były reprezentacyjny napastnik, Radosław Gilewicz. - Szansę oceniam 50 na 50. Grałem w różnych derbach, w Austrii, Niemczech, Szwajcarii. Z doświadczenia wiem, że naprawdę rządzą się one swoimi prawami. Położenie w tabeli nie odzwierciedla tego, co dzieje się w meczu - podkreśla. - Chociaż można zdobyć tylko trzy punkty, to jednak jest to spotkanie o sześć "oczek". Często decyduje dyspozycja dnia - dodaje.

Spotkanie będzie miało duże znaczenie także dla układu ligowej tabeli. Jeśli wygrają "Niebiescy", będą mieć tylko trzy punkty straty do zabrzan. Jeśli górą będą "Trójkolorowi", będą już praktycznie o krok od zapewnia sobie utrzymania. - Nie można sobie pozwolić na chwilę słabości. Trzeba uważać, bo jeśli przegra się jeden, dwa mecze, to można znaleźć się w trudnej sytuacji - uważa Gilewicz.

Po ostatniej ligowej kolejce w lepszych humorach są kibice Ruchu. Ich piłkarze wygrali z wyżej notowanym rywalem, natomiast drużyna z Zabrza ledwie zremisowała z przedostatnią drużyną w tabeli. - Nasza ekstraklasa zrobiła się bardzo wyrównana i wynik z poprzedniej kolejki nie zawsze odzwierciedla, w jakiej formie jest dany zespół. Tutaj każdy z każdym może wygrać. To, że Górnik miał chwile słabości z Arką Gdynia, a Ruch ograł GKS Bełchatów, niekoniecznie musi mieć wpływ - twierdzi nasz rozmówca.

Być może głównymi bohaterami tego pojedynku będą obcokrajowcy, których przybyło w obu zespołach przed rozpoczęciem piłkarskiej wiosny. Zdaniem Gilewicza, nie powinniśmy się obawiać o ich motywację. - To doświadczeni gracze. Będąc w klubie, wiedzą jak ważny i prestiżowy jest to mecz dla kibiców. Jeśli atmosfera jest nakręcana od kilku tygodni, w szatni dużo się o tym mówi, to automatycznie to wpływa na ich psychikę - mówi.

- Mnie cieszy to, że powolutku już też wymagamy, żeby ci zawodnicy, którzy przychodzą zza granicy, byli również wzmocnieniem całej ligi. W takich meczach oczekuje się, że wezmą ciężar gry na siebie - kończy Gilewicz. Czy wezmą, dowiemy się już dziś...
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również