"Gianni" wysłał sms-a do piłkarzy Górnika
08.05.2009
- W tym klubie stawiałem swoje pierwsze kroki w ekstraklasie. Nie miałbym nic przeciwko temu, aby przypomnieć się łódzkim kibicom, strzelając w sobotę bramkę - mówi Robert Szczot.
Najdroższy zawodnik zimowego okienka transferowego wraca "na stare śmieci". - Spędziłem w Łodzi półtora roku. W dalszym ciągu jest w ŁKS-ie "stara gwardia", czyli Marcin Adamski oraz Bodzio W. Grałem też z kilkoma młodymi chłopakami, którzy nadal tam występują - opowiada.
Ofensywny zawodnik Górnika z dawnymi kolegami przed sobotnim pojedynkiem jednak nie rozmawiał. - Dostaliśmy tylko po meczu z Lechią Gdańsk sms-a od Tomka Hajty. Napisał: "Czekam w Łodzi". No to będzie ciekawie - uśmiecha się Szczot.
Na Roosevelta zapewniają, że strajk w ŁKS-ie absolutnie nie sprawił, że przed spotkaniem piłkarze "Trójkolorowych" zaczęli myśleć, iż czekać ich będzie łatwiejsze zadanie. - Nie ma mowy o takim podejściu. Gdy grałem przy Alei Unii, sytuacja w klubie była podobna do obecnej. Notorycznie zdarzały się zaległości finansowe wobec zawodników i dochodziło do strajków. Uważam, że to może tylko naszego rywala jeszcze dodatkowo zmobilizować. Dlatego musimy bardzo uważać - przestrzega Szczot.
Najdroższy zawodnik zimowego okienka transferowego wraca "na stare śmieci". - Spędziłem w Łodzi półtora roku. W dalszym ciągu jest w ŁKS-ie "stara gwardia", czyli Marcin Adamski oraz Bodzio W. Grałem też z kilkoma młodymi chłopakami, którzy nadal tam występują - opowiada.
Ofensywny zawodnik Górnika z dawnymi kolegami przed sobotnim pojedynkiem jednak nie rozmawiał. - Dostaliśmy tylko po meczu z Lechią Gdańsk sms-a od Tomka Hajty. Napisał: "Czekam w Łodzi". No to będzie ciekawie - uśmiecha się Szczot.
Na Roosevelta zapewniają, że strajk w ŁKS-ie absolutnie nie sprawił, że przed spotkaniem piłkarze "Trójkolorowych" zaczęli myśleć, iż czekać ich będzie łatwiejsze zadanie. - Nie ma mowy o takim podejściu. Gdy grałem przy Alei Unii, sytuacja w klubie była podobna do obecnej. Notorycznie zdarzały się zaległości finansowe wobec zawodników i dochodziło do strajków. Uważam, że to może tylko naszego rywala jeszcze dodatkowo zmobilizować. Dlatego musimy bardzo uważać - przestrzega Szczot.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów