"Gdybym nie była sławna, nie wiedzieliby, jaka jestem pyskata"

10.03.2011
- Uprawianie sportu bardzo kształtuje charakter. Z jednej strony, zrobiłam się bardziej uparta i konsekwentna w dążeniu do celu, a z drugiej, nauczyłam się pokory - mówi Justyna Kowalczyk.
Kowalczyk jako jedna z nielicznych zawodniczek po mistrzostwach świata nie wróciła do domu, tylko udała się na kolejne zawody. Nasza zawodniczka nie narzeka jednak na swój los. Wie bowiem, że dzięki temu, że postawiła na sport i biegi narciarskie, wiele zyskała.

- Uprawianie sportu bardzo kształtuje charakter. Z jednej strony, zrobiłam się bardziej uparta i konsekwentna w dążeniu do celu, a z drugiej, nauczyłam się pokory. Poza tym dzięki temu, że biegam na nartach, zyskałam wielu znajomych i to w różnych częściach świata. Miałam też możliwość zobaczyć dużo miejsc na świecie, czego w tym wieku pewnie bym jeszcze nie zrobiła, gdybym nie uprawiała sportu. W dodatku mogłam skończyć świetne studia w tym kierunku, zresztą, mam zamiar dalej się kształcić. Czuję się po prostu spełniona dzięki temu, że uprawiam sport i mogę wciąż jeszcze się w nim spełniać - podkreśla Justyna.

Czy jest coś, co Kowalczyk przeszkadza w życiu zawodowej sportsmenki? - Nie wiem, czy to przeszkadza, ale czasami bywa uciążliwe. Stałam się sławna, a w innym wypadku, przy wyborze innej drogi życiowej, pewnie taka sławna bym nie była. I wtedy nikt by nie wiedział o tym, jaka jestem pyskata - śmieje się polska mistrzyni.
źródło: justyna-kowalczyk.pl

Przeczytaj również