"Gdyby sędziowie pokazali mi kilka żółtych kartek, to bym się nie obraził"

15.03.2013
- Zaręczam, że trener Piotr Mandrysz nie rozpoczyna ustalania składu ode mnie. Ale się pan zagalopował - powiedział Tomasz Balul dziennikarzowi gazety "Sport". I zaznaczył, że mógł otrzymać kilka kartek więcej.
Balul rozpoczynał wszystkie I-ligowe mecze GKS-u w pierwszym składzie. Nic więc dziwnego, że można odnieść wrażenie, że jest kluczową postacią tyszan. - Są przecież w zespole bardziej wartościowi piłkarze, chociażby Piotrek Misztal czy Piotrek Rocki. Ja natomiast mogę tylko podziękować trenerowi, że mi zaufał i dał szansę gry w I lidze. Mam nadzieję, że nie zawiodłem jego zaufania i mogę liczyć na występy w kolejnych meczach - mówi stoper.

Jeszcze bardziej zastanawiająca jest jednak statystyka żółtych kartek Balula. Otóż, mimo że jest stoperem, został w ten sposób ukarany tylko raz w tym sezonie. - Nie należę do potulnych baranków, ale sędziowie w kilku przypadkach traktowali mnie pobłażliwie. Miałem szczęście. Nie chcę przez to powiedzieć, że jestem boiskowym brutalem. Na stoperze muszę grać zdecydowanie, podobnie jak moi partnerzy z obrony, bo w przeciwnym wypadku stracilibyśmy o wiele więcej bramek. Gdyby sędziowie pokazali mi jesienią kilka żółtych kartek, nie obraziłbym się. Ale to nie znaczy, że teraz powinni na mnie zwracać baczniejszą uwagę - zaznacza.

W niedzielę przeciwko Zawiszy, GKS będzie sobie musiał radzić bez Macieja Mańki, Marcina Folca, Damiana Szczęsnego czy Mateusza Bukowca. - Zdaję sobie sprawę, że wymienieni piłkarze to kluczowe postacie naszej drużyny, ale w kadrze są inni zawodnicy, którzy czekają na swoją szansę i będą chcieli przekonać trenera, że warto im zaufać. Jeżeli pokażą, ile są naprawdę warci, możemy liczyć na korzystny wynik. Być może będzie nim remis, bo przecież gramy z najbardziej bramkostrzelnym zespołem w lidze - zwraca uwagę Tomasz Balul.
źródło: Sport

Przeczytaj również