"Gdyby Justyna Kowalczyk miała astmę, to nie miałaby sobie równych"

22.03.2011
Po zakończeniu sezonu Justyna Kowalczyk wybiera się do sanatorium na Kamczatce. - Mamy tam świetne warunki do regeneracji: ciepłe źródła, borowiny, lecznicze błota - mówi Aleksander Wierietielny.
Czym kończący się sezon różnił się od poprzedniego? - Przede wszystkim tym, że Justyna w większości startów była druga. No i przyznaję szczerze, że nie wiem, co z tym zrobić. Gdyby to była tylko kwestia zmiany treningów, to nie byłoby problemu, ale tutaj w grę wchodzą zupełnie inne aspekty, nazwijmy je medycznymi. Ja wiem, że Justyna bardzo mocno trenuje, więcej niż inni. Stąd jej sukcesy. Sle pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Wiem, że jeżeli Justyna też miałaby papiery na astmę, to w tym sezonie nie miałaby sobie równych. Zapewniam jednak, że my w żaden sposób astmy wywoływać nie będziemy - mówi szkoleniowiec naszej mistrzyni.

Tymczasem po zakończeniu sezonu Kowalczyk planuje wyjazd na Kamczatkę. - Tam mamy świetne warunki do regeneracji po trudnym sezonie: ciepłe źródła, borowiny, lecznicze błota. W ubiegłym roku bardzo nam to wszystko pomogło, choć tak naprawdę zauważyliśmy to dopiero w październiku. Wtedy Justyna powiedziała mi, że po tak ciężkim okresie treningów nic ją nie boli. To niesamowicie ważna sprawa - podkreśla Wierietielny.
źródło: justyna-kowalczyk.pl

Przeczytaj również