Gdyby był Igaz...festiwal karnych w Tychach
30.09.2017
Tyszanie zapowiadali, że w dzisiejszym meczu podobnie jak w poprzednich spotkaniach rozgrywanych na własnym stadionie od pierwszych minut rzucą się na rywala. Tymczasem GKS zaczął bardzo spokojnie pomimo tego, że goście ustawili się dość głęboko i aż prosiło się by zamknąć ich we własnym polu karnym.
Pierwszą groźną sytuację zobaczyliśmy w 10 minucie gdy Adrian Łuszkiewicz popisał się piekielnie mocnym uderzeniem z rzutu wolnego, ale jego strzał z trudem na rzut rożny wybił Rafał Misztal. Dwie minuty później bliscy objęcia prowadzenie byli goście, ale Zjawińskiemu zabrakło kilku centymetrów, by z najbliższej odległości wpakować piłkę do bramki. W 16 minucie znów było groźnie pod bramka Dobrolińskiego. Świetnie z rzutu wolnego dośrodkował Tomasiewicz, a piłka spadła na 5 metr do niepilnowanego zawodnika Pogoni, który trafił do siatki, ale wcześniej faulował bramkarza GKS-u.
O ile w pierwszym kwadransie oglądaliśmy niezły mecz, to później na boisku panował już chaos oraz... sędzia, który używał gwizdka przy nawet najdelikatniejszym kontakcie zawodników. To sprawiało, że to spotkanie ciężko się oglądało. W tym chaosie zdecydowanie lepiej radzili sobie piłkarze Pogoni, którym dwukrotnie udało się wykorzystać gapiostwo tyskiej defensywy. W 35 minucie po zamieszaniu w polu karnym gospodarzy piłkę z linii bramkowej wybijał Biernat. W 41 minucie po fantastycznym strzale z dystansu piłka trafiła w słupek bramki Dobrolińskiego. Do piłki dopadł jeszcze jeden z piłkarzy gości, który został sfaulowany przez Tanżynę i arbiter podyktował "jedenastkę", którą na bramkę zamienił Tomasiewicz.
Chcielibyśmy napisać, że w drugiej połowie obraz gry się zmienił i tyszanie rzucili się do odrabiana strat, ale nic takiego się nie stało. Bramkarz Pogoni przez długie minuty był praktycznie bezrobotny. Tymczasem goście "grali swoje". W 61 minucie zagrana z głębi pola prostopadła piłka dotarła do Zjawińskiego, a ten ze spokojem wykorzystał sytuację sam na sam i wyprowadził swój zespół na dwubramkowe prowadzenie. W 70 minucie pojawiła się nadzieja na odwrócenie losów spotkania, a sygnał do ataku dał Dawid Błanik. Młody pomocnik po indywidualnej akcji lewą stroną wpadł w pole karne i został przewrócony przez jednego z obrońców. Sędzia po chwili zawahania wskazał na "wapno". Do piłki podszedł Zapolnik i pewnym, mocnym uderzeniem zdobył gola na 1:2. Chwilę później Błanik wypracował drugiego gola dla swojego zespołu. Skrzydłowy GKS- świetnie zgrał piłkę do Zapolnika, który strzałem z 5 metrów zdobył swojego drugiego gola w tym spotkaniu. Gdy wydawało się, że tyszanie pójdą za ciosem i postarają się o trzeciego gola, Pogoń wyprowadziła kolejna kontrę, po której w polu karnym padł jeden z zawodników gości i arbiter podyktował kolejny w tym spotkaniu rzut karny. Tym razem "jedenastkę" na bramkę zamienił Mateusz Żytko. Tyszanie w doliczonym czasie gry byli bliscy doprowadzenie do wyrównania, ale uderzenie głową Zapolnika zatrzymało się na słupku.
W ten sposób tyszanie po raz pierwszy w tym sezonie przegrywają na własnym stadionie. Może gdyby na boisku był Marek Igaz, to obroniłby któryś z rzutów karnych i wynik tego spotkania byłby inny.
GKS Tychy - Pogoń Siedlce 2:3 (0:1)
0:1 Tomasiewicz, 41 min. (karny)
0:2 Zjawiński, 61 min.
1:2 Zapolnik, 70 min. (karny)
2:2 Zapolnik, 74 min.
2:3 Żytko, 86 min. (karny)
GKS: Dobroliński - Grzybek, Biernat, Tanżyna, Abramowicz - Błanik, Matusiak (46' Szumilas), Łuszkiewicz, Ćwielong - Zapolnik, Fidziukiewicz (46' Radzewicz)
Pogoń: Misztal - Szrek (80' Polkowski), Żytko, Czarnecki, Ratajczak - Bajdur, Mroziński (78' Krawczyk), Tomasiewicz, Chyła - Zjawiński, Paluchowski (89' Wichtowski)
Żółte kartki: Tanżyna, Szumilas, Ćwielong, Biernat - Zjawiński, Szrek, Chyła, Tomasiewicz
Sędzia: Mateusz Złotnicki (Lublin)
Widzów: 3957
Pierwszą groźną sytuację zobaczyliśmy w 10 minucie gdy Adrian Łuszkiewicz popisał się piekielnie mocnym uderzeniem z rzutu wolnego, ale jego strzał z trudem na rzut rożny wybił Rafał Misztal. Dwie minuty później bliscy objęcia prowadzenie byli goście, ale Zjawińskiemu zabrakło kilku centymetrów, by z najbliższej odległości wpakować piłkę do bramki. W 16 minucie znów było groźnie pod bramka Dobrolińskiego. Świetnie z rzutu wolnego dośrodkował Tomasiewicz, a piłka spadła na 5 metr do niepilnowanego zawodnika Pogoni, który trafił do siatki, ale wcześniej faulował bramkarza GKS-u.
O ile w pierwszym kwadransie oglądaliśmy niezły mecz, to później na boisku panował już chaos oraz... sędzia, który używał gwizdka przy nawet najdelikatniejszym kontakcie zawodników. To sprawiało, że to spotkanie ciężko się oglądało. W tym chaosie zdecydowanie lepiej radzili sobie piłkarze Pogoni, którym dwukrotnie udało się wykorzystać gapiostwo tyskiej defensywy. W 35 minucie po zamieszaniu w polu karnym gospodarzy piłkę z linii bramkowej wybijał Biernat. W 41 minucie po fantastycznym strzale z dystansu piłka trafiła w słupek bramki Dobrolińskiego. Do piłki dopadł jeszcze jeden z piłkarzy gości, który został sfaulowany przez Tanżynę i arbiter podyktował "jedenastkę", którą na bramkę zamienił Tomasiewicz.
Chcielibyśmy napisać, że w drugiej połowie obraz gry się zmienił i tyszanie rzucili się do odrabiana strat, ale nic takiego się nie stało. Bramkarz Pogoni przez długie minuty był praktycznie bezrobotny. Tymczasem goście "grali swoje". W 61 minucie zagrana z głębi pola prostopadła piłka dotarła do Zjawińskiego, a ten ze spokojem wykorzystał sytuację sam na sam i wyprowadził swój zespół na dwubramkowe prowadzenie. W 70 minucie pojawiła się nadzieja na odwrócenie losów spotkania, a sygnał do ataku dał Dawid Błanik. Młody pomocnik po indywidualnej akcji lewą stroną wpadł w pole karne i został przewrócony przez jednego z obrońców. Sędzia po chwili zawahania wskazał na "wapno". Do piłki podszedł Zapolnik i pewnym, mocnym uderzeniem zdobył gola na 1:2. Chwilę później Błanik wypracował drugiego gola dla swojego zespołu. Skrzydłowy GKS- świetnie zgrał piłkę do Zapolnika, który strzałem z 5 metrów zdobył swojego drugiego gola w tym spotkaniu. Gdy wydawało się, że tyszanie pójdą za ciosem i postarają się o trzeciego gola, Pogoń wyprowadziła kolejna kontrę, po której w polu karnym padł jeden z zawodników gości i arbiter podyktował kolejny w tym spotkaniu rzut karny. Tym razem "jedenastkę" na bramkę zamienił Mateusz Żytko. Tyszanie w doliczonym czasie gry byli bliscy doprowadzenie do wyrównania, ale uderzenie głową Zapolnika zatrzymało się na słupku.
W ten sposób tyszanie po raz pierwszy w tym sezonie przegrywają na własnym stadionie. Może gdyby na boisku był Marek Igaz, to obroniłby któryś z rzutów karnych i wynik tego spotkania byłby inny.
GKS Tychy - Pogoń Siedlce 2:3 (0:1)
0:1 Tomasiewicz, 41 min. (karny)
0:2 Zjawiński, 61 min.
1:2 Zapolnik, 70 min. (karny)
2:2 Zapolnik, 74 min.
2:3 Żytko, 86 min. (karny)
GKS: Dobroliński - Grzybek, Biernat, Tanżyna, Abramowicz - Błanik, Matusiak (46' Szumilas), Łuszkiewicz, Ćwielong - Zapolnik, Fidziukiewicz (46' Radzewicz)
Pogoń: Misztal - Szrek (80' Polkowski), Żytko, Czarnecki, Ratajczak - Bajdur, Mroziński (78' Krawczyk), Tomasiewicz, Chyła - Zjawiński, Paluchowski (89' Wichtowski)
Żółte kartki: Tanżyna, Szumilas, Ćwielong, Biernat - Zjawiński, Szrek, Chyła, Tomasiewicz
Sędzia: Mateusz Złotnicki (Lublin)
Widzów: 3957
Polecane
I liga