Gabriel Nowak: Chciałbym móc, poczuć znów ten prawdziwy smak piłki
07.11.2012
- Jest pewna szansa na powrót do gry już w listopadzie. Z jednej strony - bardzo bym chciał, bo dla kogoś, kto całe życie ma piłkę przy nodze, taki rozbrat z nią to tragedia, z drugiej - ryzyko jest zbyt duże, więc wiem, że muszę wybić sobie tę myśl z głowy - tak Gabriel Nowak, mający za sobą dwukrotne zerwanie więzadeł krzyżowych, mówił w lipcu. Ostatecznie wspomnianą myśl z głowy dla - jak podkreśla - własnego dobra właśnie wybić mu się udało. - To decyzja, którą podjąłem wspólnie z Bartkiem Spałkiem, naszym fizjoterapeutą. Myślę, że najlepsza z możliwych. Za mną w końcu nie byle co, a naprawdę poważne kontuzje. Powtarzam sobie, że nie ma się co podpalać... - mówi.
W tym roku kibice Górnika w grze już go więc nie zobaczą. No, chyba że w trakcie któregoś z treningów, choć i to do końca pewne nie jest. - Chciałbym jeszcze przed zimą wziąć udział w gierce, poczuć znów ten prawdziwy smak piłki, bo na razie nie wszystko mi jeszcze wolno. Kiedy strzelam, to tylko ze stojącej piłki, bardziej "dynamiczne" uderzenia sobie odpuszczam. Ale jestem cierpliwy. Gdy pojawiają się złe myśli, szybko je z głowy wyrzucam. Liczy się tylko pozytywne nastawienie. Skoro wytrzymałem już tyle, to jeszcze trochę wytrzymam - zaznacza Nowak. A gdyby przełożyć to na liczby, okaże się, że od jego ostatniego występu o ligowe punkty minęło już prawie 18 miesięcy. Albo inaczej - w momencie, kiedy były pomocnik GKS-u Katowice po raz ostatni pokazał się w lidze, dla Górnika grali jeszcze wówczas tacy piłkarze jak Sebastian Nowak, Mariusz Jop, Grzegorz Bonin, Robert Jeż czy Daniel Sikorski...
Pytanie o to, jak 26-latek na nowo odnajdzie się w zespole, bezzasadne zatem nie jest... - Gra w ekstraklasie zawsze była moim marzeniem, więc kiedy już się tu dostałem, łatwo nie odpuszczę. Chcę coś dla Górnika zdziałać, zwłaszcza że przed kontuzją za wiele się dla niego nie nagrałem. Dlatego cieszę się, że cały czas czuję się w klubie potrzebny, a trener mówi, że czeka na mój powrót. Jego słowa jeszcze bardziej mnie mobilizują - oznajmia Nowak. Kto wie jednak, czy najlepszej motywacji nie stanowi dla niego to, jak radzą sobie jego koledzy. - Gdy patrzę na to, co chłopaki grają, ręce same składają się do oklasków. Zdarza się, że po prostu przecieram oczy ze zdumienia - śmieje się.
W tym roku kibice Górnika w grze już go więc nie zobaczą. No, chyba że w trakcie któregoś z treningów, choć i to do końca pewne nie jest. - Chciałbym jeszcze przed zimą wziąć udział w gierce, poczuć znów ten prawdziwy smak piłki, bo na razie nie wszystko mi jeszcze wolno. Kiedy strzelam, to tylko ze stojącej piłki, bardziej "dynamiczne" uderzenia sobie odpuszczam. Ale jestem cierpliwy. Gdy pojawiają się złe myśli, szybko je z głowy wyrzucam. Liczy się tylko pozytywne nastawienie. Skoro wytrzymałem już tyle, to jeszcze trochę wytrzymam - zaznacza Nowak. A gdyby przełożyć to na liczby, okaże się, że od jego ostatniego występu o ligowe punkty minęło już prawie 18 miesięcy. Albo inaczej - w momencie, kiedy były pomocnik GKS-u Katowice po raz ostatni pokazał się w lidze, dla Górnika grali jeszcze wówczas tacy piłkarze jak Sebastian Nowak, Mariusz Jop, Grzegorz Bonin, Robert Jeż czy Daniel Sikorski...
Pytanie o to, jak 26-latek na nowo odnajdzie się w zespole, bezzasadne zatem nie jest... - Gra w ekstraklasie zawsze była moim marzeniem, więc kiedy już się tu dostałem, łatwo nie odpuszczę. Chcę coś dla Górnika zdziałać, zwłaszcza że przed kontuzją za wiele się dla niego nie nagrałem. Dlatego cieszę się, że cały czas czuję się w klubie potrzebny, a trener mówi, że czeka na mój powrót. Jego słowa jeszcze bardziej mnie mobilizują - oznajmia Nowak. Kto wie jednak, czy najlepszej motywacji nie stanowi dla niego to, jak radzą sobie jego koledzy. - Gdy patrzę na to, co chłopaki grają, ręce same składają się do oklasków. Zdarza się, że po prostu przecieram oczy ze zdumienia - śmieje się.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów