FELIETON: Zabrzańska arena wstydu… Zbliża się czas próby
12.09.2014
Wiążą się z tym jednak pewne niedogodności: jednego dnia oglądam mecz w Gliwicach w warunkach prawie komfortowych (prawie, bo te rzędy pulpitów przy Okrzei do najbardziej funkcjonalnych nie należą), a następnego siedzę na drewnianej ławce kombinując, gdzie by tu zainstalować operatora z kamerą, żeby było coś widać. Raz na wozie, raz pod wozem…
W ostatnich latach zaczęły nam wyrastać na Śląsku piękne, nowoczesne stadiony… Zabrze, Bielsko, Tychy… Fajnie, szkoda tylko, że tak wolno. O tym największym, chorzowskim, litościwie nie wspomnę… Zanim go skończą, to Orły Dorny (albo nieloty – jak kto woli) będą podporą reprezentacji Polski oldbojów…
Rekord modernizacji Stadionu Śląskiego mogą niestety pobić w Zabrzu i właśnie obiekt przy Roosevelta wzbudza we mnie największy niepokój. Często spotykam się z opiniami, że w Zabrzu zdecydowanie przesadzili z optymizmem projektując i budując stadion na trzydzieści tysięcy kibiców (chociaż zanim zostanie w pełni ukończony, minie pewnie jeszcze kilka dobrych lat), bo będzie głównie świecił pustkami, jak arena w Gdańsku. Kiedy modernizację rozpoczynano, nie miałam najmniejszych wątpliwości, że ci, którzy tak twierdzą, po prostu się mylą. Frekwencja w Zabrzu była naprawdę przyzwoita, nawet po spadku z ekstraklasy, a przecież tak dobrze, jak w ostatnich miesiącach Górnik nie grał od lat! „Torcida” ma sporo oddziałów w różnych miastach, małych miejscowościach, nawet za granicą. Problemu z zapełnieniem trybun na pewno nie będzie…
I gdyby modernizację ukończono w terminie, tak by pewnie było. Tylko że to już któraś runda z kolei, którą zabrzanie grają przy oszałamiającym i ogłuszającym dopingu… 3000 kibiców. A kamery NC+ niezmiennie pokazują wielkie, puste betonowe trybuny. Jestem pewna, że wielu fanów czeka na zakończenie prac, na moment, gdy przy Roosevelta piłkarzy znów będzie tłoczno, głośno i kolorowo… pytanie tylko, ilu ich jest.
Nie mam tu na myśli „ultrasów” – czyli tych aktywnie dopingujących. Ci będą zawsze – dla nich Górnik jest religią, a kibicowanie rzeczą oczywistą. Tacy kibice nie zapominają. Chodzi mi raczej o te pozostałe, spodziewane kilkanaście tysięcy. O ludzi, którzy kiedyś byli w Zabrzu na każdym meczu przez kilkanaście lat, a później z różnych powodów przestali przychodzić. A to biletów zabrakło, a to dostali, ale miejsca były kiepskie i na głowę im padało… Nie poszli raz, drugi, zaczęli oglądać mecze w telewizji, w wygodnym zaciszu własnego domu… I tak zostało. Ich dzieci rosną nie poznając atmosfery stadionu i im dłużej trwa budowa, tym mniejsze szanse, że ją poznają. O tradycjach, nawet tych najbardziej chlubnych się zapomina, jeśli nie są podtrzymywane.
Może trzeba było, tak jak w Gliwicach, zbudować ekspresowo i za stosunkowo niewielkie pieniądze mały stadionik? Mimo wszystko – nie sądzę. Wierzę, że w Zabrzu, zwłaszcza przy tak grającym Górniku (przynajmniej w jednej rundzie każdego sezonu) 10.000 miejsc to za mało. Że kibice nie zapomnieli i wrócą…
Na Roosevelta modernizacja wreszcie jest kontynuowana, nad nowymi trybunami powoli powstaje dach. Jeśli nic się nie zmieni, to potrwa już tylko kilka miesięcy. I wtedy dla kibiców Górnika rozpocznie się sprawdzian – z pamięci i przywiązania.
Olga Rybicka
Reporterka sportowa
TVP Katowice
W ostatnich latach zaczęły nam wyrastać na Śląsku piękne, nowoczesne stadiony… Zabrze, Bielsko, Tychy… Fajnie, szkoda tylko, że tak wolno. O tym największym, chorzowskim, litościwie nie wspomnę… Zanim go skończą, to Orły Dorny (albo nieloty – jak kto woli) będą podporą reprezentacji Polski oldbojów…
Rekord modernizacji Stadionu Śląskiego mogą niestety pobić w Zabrzu i właśnie obiekt przy Roosevelta wzbudza we mnie największy niepokój. Często spotykam się z opiniami, że w Zabrzu zdecydowanie przesadzili z optymizmem projektując i budując stadion na trzydzieści tysięcy kibiców (chociaż zanim zostanie w pełni ukończony, minie pewnie jeszcze kilka dobrych lat), bo będzie głównie świecił pustkami, jak arena w Gdańsku. Kiedy modernizację rozpoczynano, nie miałam najmniejszych wątpliwości, że ci, którzy tak twierdzą, po prostu się mylą. Frekwencja w Zabrzu była naprawdę przyzwoita, nawet po spadku z ekstraklasy, a przecież tak dobrze, jak w ostatnich miesiącach Górnik nie grał od lat! „Torcida” ma sporo oddziałów w różnych miastach, małych miejscowościach, nawet za granicą. Problemu z zapełnieniem trybun na pewno nie będzie…
I gdyby modernizację ukończono w terminie, tak by pewnie było. Tylko że to już któraś runda z kolei, którą zabrzanie grają przy oszałamiającym i ogłuszającym dopingu… 3000 kibiców. A kamery NC+ niezmiennie pokazują wielkie, puste betonowe trybuny. Jestem pewna, że wielu fanów czeka na zakończenie prac, na moment, gdy przy Roosevelta piłkarzy znów będzie tłoczno, głośno i kolorowo… pytanie tylko, ilu ich jest.
Nie mam tu na myśli „ultrasów” – czyli tych aktywnie dopingujących. Ci będą zawsze – dla nich Górnik jest religią, a kibicowanie rzeczą oczywistą. Tacy kibice nie zapominają. Chodzi mi raczej o te pozostałe, spodziewane kilkanaście tysięcy. O ludzi, którzy kiedyś byli w Zabrzu na każdym meczu przez kilkanaście lat, a później z różnych powodów przestali przychodzić. A to biletów zabrakło, a to dostali, ale miejsca były kiepskie i na głowę im padało… Nie poszli raz, drugi, zaczęli oglądać mecze w telewizji, w wygodnym zaciszu własnego domu… I tak zostało. Ich dzieci rosną nie poznając atmosfery stadionu i im dłużej trwa budowa, tym mniejsze szanse, że ją poznają. O tradycjach, nawet tych najbardziej chlubnych się zapomina, jeśli nie są podtrzymywane.
Może trzeba było, tak jak w Gliwicach, zbudować ekspresowo i za stosunkowo niewielkie pieniądze mały stadionik? Mimo wszystko – nie sądzę. Wierzę, że w Zabrzu, zwłaszcza przy tak grającym Górniku (przynajmniej w jednej rundzie każdego sezonu) 10.000 miejsc to za mało. Że kibice nie zapomnieli i wrócą…
Na Roosevelta modernizacja wreszcie jest kontynuowana, nad nowymi trybunami powoli powstaje dach. Jeśli nic się nie zmieni, to potrwa już tylko kilka miesięcy. I wtedy dla kibiców Górnika rozpocznie się sprawdzian – z pamięci i przywiązania.
Olga Rybicka
Reporterka sportowa
TVP Katowice
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów