FELIETON: Katowice- miasto wielkich wydarzeń i nijakiego sportu...
01.05.2015
Poprzedni tydzień spędziłam w Krakowie na mistrzostwach świata dywizji 1A w hokeju. Świetnie zorganizowany turniej, rozgrywany we wspaniałej hali, z naprawdę dobrym występem Polaków, którzy w rok po awansie na drugi poziom rozgrywkowy utrzymali się na nim bez problemów i praktycznie do końca liczyli się w walce o elitę. Tym razem się nie udało, ale i tak nie ma na co narzekać.
Kraków organizuje wielkie imprezy sportowe, ale i na co dzień daje swoim mieszkańcom sport na najwyższym poziomie. Dwie drużyny w piłkarskiej ekstraklasie, koszykarki grające o najwyższe cele- także na arenie międzynarodowej, wielokrotni mistrzowie kraju w hokeju, za chwilę mistrzostwo Polski w futsalu... a Katowice? Mnóstwo klubów i dyscyplin i żadnych sukcesów...
Piłka nożna? GieKSa- pierwszoligowy średniak i Rozwój- w czubie drugiej ligi, ale wskutek kopalnianych cięć walczący bardziej o przetrwanie w nowej rzeczywistości niż o awans. Siatkówka? Drugoligowa. Koszykówka? Drugoligowa (AZS AWF Katowice wróci na drugi poziom rozgrywkowy w przyszłym sezonie). Hokej? Wprawdzie w ekstraklasie, ale zarówno HC GKS jak i Naprzód ledwie wiążą koniec z końcem i nie odgrywają znaczących ról w lidze. Futsal? Walczy o pozostanie w ekstraklasie... I tak dalej, i tak dalej...
Oczywiście w ościennych miastach nie brakuje sportu na najwyższym poziomie… ale to wciąż miasta ościenne. Same Katowice w tym względzie nie mają się czym pochwalić. Dlaczego? Przecież miasto przeznacza na sport spore środki. Nie będę tu przytaczać konkretnych liczb, ale uwierzcie mi- idą one w miliony. Gdzie więc efekty?
Najprostsza odpowiedź jest taka, że toną przy Bukowej. Miasto kilka lat temu zdecydowało, że flagowym klubem stolicy województwa śląskiego będzie GieKSa i do tego systematycznie dąży. Na razie jednak bez rezultatów. GKS powoli wychodzi wprawdzie na finansową prostą, ale wyniki sportowe wciąż są dalekie od oczekiwanych. Dzień, w którym Katowice będą mogły być dumne ze swoich piłkarzy, jeszcze długo nie nadejdzie.
Zrozumcie mnie dobrze- nie uważam, żeby to była zła decyzja. Uważam, że duże miasta powinny mieć drużyny piłkarskie na dobrym poziomie, bo to najlepsza reklama, magnes dla sponsorów i wizytówka danego regionu. Być może i nad Bukową wreszcie zaświeci słońce.
Z drugiej strony- w Katowicach jest tak wiele klubów reprezentujących różne dyscypliny, że każda, nawet największa kwota, którą miasto przeznaczy na sport, po prostu się rozmywa. Może trzeba by- jak w wielu innych miastach- postawić na jedną czy dwie?
A może Katowice wcale nie potrzebują wielkiego sportu? Może wystarczą mistrzostwa świata siatkarzy, tenisowy turniej WTA czy kolarski peleton? Może wystarczy raz na kilka miesięcy uczestniczyć w jakimś wielkim wydarzeniu sportowym? A na co dzień sport na dobrym poziomie oglądać w TV? Szczerze mówiąc mnie osobiście to nie wystarcza. A Wam?
Kraków organizuje wielkie imprezy sportowe, ale i na co dzień daje swoim mieszkańcom sport na najwyższym poziomie. Dwie drużyny w piłkarskiej ekstraklasie, koszykarki grające o najwyższe cele- także na arenie międzynarodowej, wielokrotni mistrzowie kraju w hokeju, za chwilę mistrzostwo Polski w futsalu... a Katowice? Mnóstwo klubów i dyscyplin i żadnych sukcesów...
Piłka nożna? GieKSa- pierwszoligowy średniak i Rozwój- w czubie drugiej ligi, ale wskutek kopalnianych cięć walczący bardziej o przetrwanie w nowej rzeczywistości niż o awans. Siatkówka? Drugoligowa. Koszykówka? Drugoligowa (AZS AWF Katowice wróci na drugi poziom rozgrywkowy w przyszłym sezonie). Hokej? Wprawdzie w ekstraklasie, ale zarówno HC GKS jak i Naprzód ledwie wiążą koniec z końcem i nie odgrywają znaczących ról w lidze. Futsal? Walczy o pozostanie w ekstraklasie... I tak dalej, i tak dalej...
Oczywiście w ościennych miastach nie brakuje sportu na najwyższym poziomie… ale to wciąż miasta ościenne. Same Katowice w tym względzie nie mają się czym pochwalić. Dlaczego? Przecież miasto przeznacza na sport spore środki. Nie będę tu przytaczać konkretnych liczb, ale uwierzcie mi- idą one w miliony. Gdzie więc efekty?
Najprostsza odpowiedź jest taka, że toną przy Bukowej. Miasto kilka lat temu zdecydowało, że flagowym klubem stolicy województwa śląskiego będzie GieKSa i do tego systematycznie dąży. Na razie jednak bez rezultatów. GKS powoli wychodzi wprawdzie na finansową prostą, ale wyniki sportowe wciąż są dalekie od oczekiwanych. Dzień, w którym Katowice będą mogły być dumne ze swoich piłkarzy, jeszcze długo nie nadejdzie.
Zrozumcie mnie dobrze- nie uważam, żeby to była zła decyzja. Uważam, że duże miasta powinny mieć drużyny piłkarskie na dobrym poziomie, bo to najlepsza reklama, magnes dla sponsorów i wizytówka danego regionu. Być może i nad Bukową wreszcie zaświeci słońce.
Z drugiej strony- w Katowicach jest tak wiele klubów reprezentujących różne dyscypliny, że każda, nawet największa kwota, którą miasto przeznaczy na sport, po prostu się rozmywa. Może trzeba by- jak w wielu innych miastach- postawić na jedną czy dwie?
A może Katowice wcale nie potrzebują wielkiego sportu? Może wystarczą mistrzostwa świata siatkarzy, tenisowy turniej WTA czy kolarski peleton? Może wystarczy raz na kilka miesięcy uczestniczyć w jakimś wielkim wydarzeniu sportowym? A na co dzień sport na dobrym poziomie oglądać w TV? Szczerze mówiąc mnie osobiście to nie wystarcza. A Wam?
Olga Rybicka
Reporterka sportowa
TVP Katowice
Polecane
Sporty inne
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku