FELIETON: Im lepiej, tym gorzej… Górnik chyba lubi biedę…
19.08.2015
Po pięciu kolejkach obecnego sezonu Górnik ma zero punktów. Wszyscy oczywiście pamiętają, że zdobył jeden w Krakowie na inaugurację, ale tym punktem za dawne grzechy zaopiekowała się Komisja Licencyjna. Bilans bramkowy też nie wygląda imponująco: 5 goli zdobytych, 12 straconych… po żelaznej defensywie trenera Nawałki nie ma już nawet wspomnienia…
Paradoksalnie zabrzanie tragicznie otworzyli sezon, który wreszcie po latach kłopotów miał być jednym ze spokojniejszych. Miasto poręczyło wielomilionowe obligacje, dzięki którym klub- w teorii przynajmniej- został znacząco oddłużony. Po wielomiesięcznej tułaczce swoje miejsce na stadionie odzyskała Torcida i wreszcie może wesprzeć ukochany zespół tysiącami gardeł. Więc skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak źle?
Oglądanie Górnika w tym sezonie wywołuje z jednej strony palpitacje serca, a z drugiej ból zębów. I smutek- bo zespół, który potrafi zagrać takie spotkanie, jak w Gliwicach, odrabiając przez cały mecz straty i goniąc lidera, chwilę później notuje taki występ, jak ten w Mielcu z Termaliką. Który Górnik jest prawdziwy?
Muszę przyznać uczciwie- często nie rozumiem polityki transferowej zabrzan. Latem Górnik stracił kilku ważnych zawodników, ale przecież trzon zespołu został zachowany. Z podstawowego składu odeszli tylko Steinbors i Augustyn…. Z drugiej strony- patrząc na ilość traconych bramek- to może trzeba powiedzieć: aż…
Nie zamierzam tu pastwić się nad poszczególnymi zawodnikami: każdy, kto oglądał choć jeden mecz ekipy z Roosevelta może się domyślić, gdzie leży problem. A jeśli dodatkowo śledzi ostatnie mecze katowickiej GieKSy, to widzi to wyraźnie. Z drugiej strony: może gdyby Górnik zdobywał więcej bramek, problemu by nie było, albo przynajmniej nie byłby aż tak znaczący?
Przed tygodniem swoje rządy w Górniku rozpoczął nowy prezes, chwilę później nowy trener. Czy obaj wyznaczą nowy kierunek? Leszek Ojrzyński ma opinię człowieka od zadań specjalnych, przyzwyczajonego do pracy w trudnych warunkach. Ma też widocznie twardy charakter, skoro po tym, co jego podopieczni zafundowali mu przy okazji debiutu w Mielcu, nie uciekł, gdzie pieprz rośnie. Jeśli dostanie odrobinę wsparcia i kilka złotych na transfery, to powinien wyprowadzić drużynę na prostą.
Musi tylko zrobić to szybko- w poniedziałek Górnik zagra z Zagłębiem Lubin i od tego meczu powinien zacząć punktować. Jeśli nie- na dobre ugrzęźnie w strefie spadkowej a wydostać się z niej naprawdę nie będzie łatwo.
Swoją drogą to śmieszne- wszystko w klubie zmierza niby w dobrym kierunku, sytuacja się stabilizuje i w takim momencie zawodzi drużyna. Niebezpiecznie przypomina to historię sprzed kilku lat, gdy na Roosevelta z rzeką pieniędzy wkroczył Allianz… wszyscy w Zabrzu dobrze pamiętają, jak się to skończyło…
Olga Rybicka
Paradoksalnie zabrzanie tragicznie otworzyli sezon, który wreszcie po latach kłopotów miał być jednym ze spokojniejszych. Miasto poręczyło wielomilionowe obligacje, dzięki którym klub- w teorii przynajmniej- został znacząco oddłużony. Po wielomiesięcznej tułaczce swoje miejsce na stadionie odzyskała Torcida i wreszcie może wesprzeć ukochany zespół tysiącami gardeł. Więc skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak źle?
Oglądanie Górnika w tym sezonie wywołuje z jednej strony palpitacje serca, a z drugiej ból zębów. I smutek- bo zespół, który potrafi zagrać takie spotkanie, jak w Gliwicach, odrabiając przez cały mecz straty i goniąc lidera, chwilę później notuje taki występ, jak ten w Mielcu z Termaliką. Który Górnik jest prawdziwy?
Muszę przyznać uczciwie- często nie rozumiem polityki transferowej zabrzan. Latem Górnik stracił kilku ważnych zawodników, ale przecież trzon zespołu został zachowany. Z podstawowego składu odeszli tylko Steinbors i Augustyn…. Z drugiej strony- patrząc na ilość traconych bramek- to może trzeba powiedzieć: aż…
Nie zamierzam tu pastwić się nad poszczególnymi zawodnikami: każdy, kto oglądał choć jeden mecz ekipy z Roosevelta może się domyślić, gdzie leży problem. A jeśli dodatkowo śledzi ostatnie mecze katowickiej GieKSy, to widzi to wyraźnie. Z drugiej strony: może gdyby Górnik zdobywał więcej bramek, problemu by nie było, albo przynajmniej nie byłby aż tak znaczący?
Przed tygodniem swoje rządy w Górniku rozpoczął nowy prezes, chwilę później nowy trener. Czy obaj wyznaczą nowy kierunek? Leszek Ojrzyński ma opinię człowieka od zadań specjalnych, przyzwyczajonego do pracy w trudnych warunkach. Ma też widocznie twardy charakter, skoro po tym, co jego podopieczni zafundowali mu przy okazji debiutu w Mielcu, nie uciekł, gdzie pieprz rośnie. Jeśli dostanie odrobinę wsparcia i kilka złotych na transfery, to powinien wyprowadzić drużynę na prostą.
Musi tylko zrobić to szybko- w poniedziałek Górnik zagra z Zagłębiem Lubin i od tego meczu powinien zacząć punktować. Jeśli nie- na dobre ugrzęźnie w strefie spadkowej a wydostać się z niej naprawdę nie będzie łatwo.
Swoją drogą to śmieszne- wszystko w klubie zmierza niby w dobrym kierunku, sytuacja się stabilizuje i w takim momencie zawodzi drużyna. Niebezpiecznie przypomina to historię sprzed kilku lat, gdy na Roosevelta z rzeką pieniędzy wkroczył Allianz… wszyscy w Zabrzu dobrze pamiętają, jak się to skończyło…
Olga Rybicka
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów