FELIETON: Bez prezesa i bez pieniędzy, za to na czele ekstraklasy… Górnik znów zachwyca piłkar
22.08.2014
Przed sezonem miałam naprawdę sporo obaw. W Zabrzu bieda aż piszczy, końca budowy nie widać, a o wzmocnieniach trenerzy mogli tylko pomarzyć. Na dodatek szeregi Górników przetrzebiły wiosną poważne kontuzje, a jeszcze latem dołączył do nich Bartosz Iwan, który miał być ważną postacią w układance trenerskiego duetu. I jeszcze ta trójka środkowych obrońców – pomysł sprawdzony w świecie, ale w naszym rodzimym futbolu wciąż uchodzący za nowatorski. Mnóstwo niewiadomych…
A tymczasem wbrew wszystkiemu Górnik radzi sobie więcej niż przyzwoicie. Jasne, zabrzanie w pewnym stopniu skorzystali na pucharowych zawirowaniach ligowych mocarzy, ale… sorry, taki mamy terminarz. Słabszych rywali pokonywali pewnie, nie ma tu więc mowy o przypadku.
Na boisku wszystko zadziałało idealnie. Wreszcie zdrowy Augustyn wyrasta na jednego z czołowych obrońców ligi i już coraz częściej mówi się o nim w kontekście reprezentacji. W najlepszym z możliwych momentów odnalazł się Jeż, wreszcie przypominając takiego piłkarza, jakim był przyjeżdżając do Polski. Z meczu na mecz coraz lepiej prezentuje się Madej… Nawet Gergel świetnie wkomponował się do drużyny. Zachara znów strzela bramki (co z tego, że czasem ze spalonego), obrona funkcjonuje solidnie i w ogóle cały zespół wskoczył na odpowiednie obroty. A lada dzień do gry wróci Przybylski i w parze z Sobolewskim mogą stworzyć kapitalny duet w drugiej linii.
Do pełni szczęścia przydałoby się jeszcze, by plotki o ewentualnym nowym właścicielu okazały się prawdziwe. Nie ma co się oszukiwać – miasto nie może finansować klubu w nieskończoność. Zabrzanie potrzebują też nowych dróg, miejsc do parkowania czy placów zabaw, nie dla wszystkich sensem życia jest Górnik. Zwłaszcza, że przy obecnym poziomie zadłużenia klub z Roosevelta to studnia bez zna. Pani prezydent ratowała go wiele razy, pora by pieniądze wyłożył na zespół ktoś inny niż podatnicy.
Nie sposób uciec od finansowych problemów klubu. Zadłużenie wynosi już kilkadziesiąt milionów i nie wydaje mi się, by w najbliższym czasie coś się mogło w tej kwestii zmienić. Dobre wyniki przesłoniły nieco tę ciemną stronę klubu, zamknęły usta malkontentom i uspokoiły nieco coraz bardziej już niezadowolonych piłkarzy. Na ich szczęście – już niedługo wybory, a w Zabrzu środowisko kibicowskie to najlepszy elektorat. Wypłaty mają więc wreszcie docierać na konta, przynajmniej te bieżące.
No i ta historia ze stadionem. Gdyby nie opóźnienia, naprawdę fajne na początku sezonu występy Górnika mogłoby oglądać 20000 kibiców. I byłby to najlepszy sposób, by ich z powrotem przyciągnąć na trybuny, bo już od tak dawna mecze przy Roosevelta ogląda garstka kibiców, że obawiam się, czy pozostali nie zapomnieli o przychodzeniu na stadion. Łatwiej byłoby im o tym przypomnieć, gdyby Górnik grał tak, jak teraz.
Czy to może być sezon zabrzan? Wspominając zeszłoroczne występy i dwie zupełnie różne rundy – niekoniecznie. Na razie jednak cała liga ogląda plecy Górników, a ja mam takie wewnętrzne przeczucie, że ta maszyna dopiero się rozpędza…
Olga Rybicka
Reporterka sportowa
TVP Katowice
A tymczasem wbrew wszystkiemu Górnik radzi sobie więcej niż przyzwoicie. Jasne, zabrzanie w pewnym stopniu skorzystali na pucharowych zawirowaniach ligowych mocarzy, ale… sorry, taki mamy terminarz. Słabszych rywali pokonywali pewnie, nie ma tu więc mowy o przypadku.
Na boisku wszystko zadziałało idealnie. Wreszcie zdrowy Augustyn wyrasta na jednego z czołowych obrońców ligi i już coraz częściej mówi się o nim w kontekście reprezentacji. W najlepszym z możliwych momentów odnalazł się Jeż, wreszcie przypominając takiego piłkarza, jakim był przyjeżdżając do Polski. Z meczu na mecz coraz lepiej prezentuje się Madej… Nawet Gergel świetnie wkomponował się do drużyny. Zachara znów strzela bramki (co z tego, że czasem ze spalonego), obrona funkcjonuje solidnie i w ogóle cały zespół wskoczył na odpowiednie obroty. A lada dzień do gry wróci Przybylski i w parze z Sobolewskim mogą stworzyć kapitalny duet w drugiej linii.
Do pełni szczęścia przydałoby się jeszcze, by plotki o ewentualnym nowym właścicielu okazały się prawdziwe. Nie ma co się oszukiwać – miasto nie może finansować klubu w nieskończoność. Zabrzanie potrzebują też nowych dróg, miejsc do parkowania czy placów zabaw, nie dla wszystkich sensem życia jest Górnik. Zwłaszcza, że przy obecnym poziomie zadłużenia klub z Roosevelta to studnia bez zna. Pani prezydent ratowała go wiele razy, pora by pieniądze wyłożył na zespół ktoś inny niż podatnicy.
Nie sposób uciec od finansowych problemów klubu. Zadłużenie wynosi już kilkadziesiąt milionów i nie wydaje mi się, by w najbliższym czasie coś się mogło w tej kwestii zmienić. Dobre wyniki przesłoniły nieco tę ciemną stronę klubu, zamknęły usta malkontentom i uspokoiły nieco coraz bardziej już niezadowolonych piłkarzy. Na ich szczęście – już niedługo wybory, a w Zabrzu środowisko kibicowskie to najlepszy elektorat. Wypłaty mają więc wreszcie docierać na konta, przynajmniej te bieżące.
No i ta historia ze stadionem. Gdyby nie opóźnienia, naprawdę fajne na początku sezonu występy Górnika mogłoby oglądać 20000 kibiców. I byłby to najlepszy sposób, by ich z powrotem przyciągnąć na trybuny, bo już od tak dawna mecze przy Roosevelta ogląda garstka kibiców, że obawiam się, czy pozostali nie zapomnieli o przychodzeniu na stadion. Łatwiej byłoby im o tym przypomnieć, gdyby Górnik grał tak, jak teraz.
Czy to może być sezon zabrzan? Wspominając zeszłoroczne występy i dwie zupełnie różne rundy – niekoniecznie. Na razie jednak cała liga ogląda plecy Górników, a ja mam takie wewnętrzne przeczucie, że ta maszyna dopiero się rozpędza…
Olga Rybicka
Reporterka sportowa
TVP Katowice
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów