Fatum kapitańskiej opaski w Górniku?

27.04.2009
Kolejni kapitanowie Górnika łapią kontuzje. W spotkaniu z Wisłą aż trzech różnych zawodników grało z opaską. - Nie przypominam sobie tak niecodziennego meczu - przyznaje Grzegorz Bonin.
Najpierw w meczu z Piastem Gliwice kontuzji doznał Sebastian Nowak. Bramkarz Górnika od tamtego spotkania z powodu urazu nie zagrał do dziś ani minuty. Kapitańską opaskę przejął po nim Adam Banaś. - Spisuje się w tej roli bardzo dobrze i jak wrócę, to nie mam zamiaru na siłę mu opaski odbierać - przyznaje golkiper.

Niestety, dla fanów 14-krotnych mistrzów kraju nad kapitanem drużyny wisi chyba jakaś klątwa. Banaś nie dokończył potyczki z Wisłą Kraków i przekazał opaskę Damianowi Gorawskiemu. - "Gora" jako przywódca drużyny zbyt długo nie pograł. Chyba nie udźwignął tego ciężaru - mówi pół żartem, pół serio Robert Szczot. - Ten mecz przy Reymonta był bardzo pechowy. Już w pierwszej połowie wypadli nam dwaj ważni zawodnicy. W naszych szeregach było małe zamieszanie. Sędzia nakazał, aby kapitan szybko znalazł się na boisku. Trudno było wybrać, kto ma tę rolę pełnić, bo wszyscy się powoli wykruszali - opowiada były gracz Jagiellonii.

Na boisko z opaską w ręku wbiegł rezerwowy napastnik, Dawid Jarka. Chętnych do pełnienia roli kapitana jednak nie było. Ostatecznie padło na Grzegorza Bonina. - Na szczęście mi udało się dograć do końca spotkania. Nie pamiętam takiego meczu w mojej karierze, aby było z opaską tyle zamieszania. Wierzę, że limit pecha w tym sezonie z naszej strony został już wyczerpany - mówi "Boniek".
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również