Erikowi Grendelowi przyda się... kawa

15.03.2015
- Kiedy nie wygrywać, jak nie w takiej sytuacji? W drugiej połowie przestaliśmy grać nasz futbol. Może przegraliśmy to w głowach? Może za szybko pomyśleliśmy, że już mamy wygraną... - powiedział po Derbikach Erik Grendel.
Rafał Rusek/Pressfocus
Erik Grendel we wcześniejszych spotkaniach głównie skupiał się na defensywie. Wczoraj miał nieco więcej swobody w ofensywie. Efekt? Asysta - bardzo ładna - przy bramce Rafała Kosznika. Słowak sam powinien wpisać się na listę strzelców tuż po przerwie - przelobował bramkarza, jednak tuż przed linią bramkową piłkę zdołał wybić Adam Deja. - Ta akcja nie będzie mi się śniła przez noc, tylko przez dwie noce - podsumował pomocnik. Podbeskidziu ciężko byłoby się podnieść z rezultatu 4-1.

W sytuacji, którą uratował Deja, pokazywał się Wojciech Łuczak, jednak podania nie otrzymał. - Nie widziałem go. Patrzyłem pod nogi, skoncentrowany byłem na piłce - tłumaczył swoją decyzję Grendel. - Trzeba było silniej uderzyć, wtedy obrońca nie zdołałby interweniować - dodał.

- Kiedy nie wygrywać, jak nie w takiej sytuacji? W drugiej połowie przestaliśmy grać nasz futbol. Może przegraliśmy to w głowach? Może za szybko pomyśleliśmy, że już mamy wygraną... - zastanawiał się po meczu zawodnik Górnika, którego - nie tylko za wczorajszy występ - chwalił Robert Warzycha. - Grał bardzo poprawnie już w poprzednich meczach. Mam nadzieję, że dalej będzie się rozwijał i będzie dobrym punktem naszej drużyny - ocenił.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również