Energetyk ROW - Sandecja 2-3. Passę remisów zakończyli... porażką

30.08.2013
Nie było szóstego z rzędu remisu Energetyka ROW Rybnik na boiskach I ligi. Podopieczni Ryszarda Wieczorka po meczu z Sandecją Nowy Sącz schodzili z boiska pokonani.
Wydarzenie
Energetyk ROW Rybnik zakończył passę pięciu remisów z rzędu... porażką. Śląska drużyna mimo dwubramkowego prowadzenia nie zdołała dowieźć trzech punktów do końca.

Bohater
Akcje ofensywne ekipy z Rybnika napędzał w tym meczu Daniel Feruga. Pomocnik sprowadzony do Energetyka tego lata z Chojniczanki strzelił w meczu z Sandecją dwie bramki. Najpierw trafił przed przerwą, a - jak się wydawało - kropkę nad "i" postawił w pierwszych fragmentach drugiej połowy. To jednak nie wystarczyło...

Rozczarowanie
...bo między 62-65 minutą dwie bramki zdobyła drużyna z Nowego Sącza. Wyczynu Ferudze pozazdrościł bowiem Fabian Fałowski, który w krótkim odcinku czasu dwukrotnie pokonał Marcina Skrzeszewskiego. Energetyk chyba za wcześnie uwierzył, że punkt jest na ich koncie. W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry nowosądeczanie wywalczyli bowiem rzut karny, który na bramkę zamienił Adam Mójta.

Co ciekawego
-
W barwach Energetyka zadebiutował w tym meczu Marcin Nowacki, wypożyczony do Rybnika z Miedzi Legnica.

- Pierwsze fragmenty meczu należały do rybniczan, którzy osiągnęli wyraźną przewagę. Nie przekładało się to jednak na sytuacje bramkowe.

- Przed przerwą dwukrotnie bliski szczęścia był Idrissa Cisse, ale Senegalczyk za pierwszym razem był na spalonym, a za drugim przegrał pojedynek z bramkarzem gości.

- "Wyczyn" najskuteczniejszy strzelec gospodarzy powtórzył w pierwszym kwadransie drugiej połowy. Najpierw stając oko w oko z Cabajem uderzył nad poprzeczką, a potem uderzał na bramkę Sandecji głową, ale minimalnie się pomylił.

- W końcówce spotkania na listę strzelców mógł wpisać się Maciej Bębenek, ale stając sam przed pustą bramką pomocnik nowosądeczan uderzył obok słupka.

- W doliczonym czasie gry drugiej połowy dwukrotnie piłkę do bramki Marcina Cabaja skierował Feruga, ale za każdym razem arbiter dopatrywał się ofsajdu zawodnika rybniczan.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również