Energetyk ROW - Chrobry 3-1. Czerwona kartka dodała im skrzydeł!
27.04.2012
Wydarzenie
To był trudny moment meczu dla rybniczan, bo od pięciu minut grali w dziesiątkę po czerwonej kartce Rafała Andraszaka i już nie wygrywali, bo w 67. minucie goście wyrównali z kontrowersyjnego karnego. Jak przystało na kapitana, Kamil Kostecki wziął sprawy w swoje ręce. Wszedł z piłką w pole karne i uderzył po ziemi koło słupka. Na zegarze widniała 79. minuta.
Bohater
Nie kto inny jak "Kostek". To on poderwał kolegów do walki i dość szybko strzelił bramkę, która ponownie dawała prowadzenie Energetykowi ROW Rybnik. Ogólnie żaden z zawodników Ryszarda Wieczorka bardzo nie odstawał od kolegów, przez co gospodarze zainkasowali trzy cenne punkty, a szkoleniowiec znów mógł po meczu powiedzieć "jestem z nich dumny".
Rozczarowanie
Słabo prezentował się w ataku rybniczan Marcin Pontus. Prawie dwumetrowy napastnik przegrywał niemal wszystkie pojedynki. Rozgrywający dobre zawody Rafał Andraszak też zasłużył sobie na obecność w rubryce "rozczarowanie". W 74. minucie był co prawda naciskany przez rywala, ale miał czas, by 40 metrów przed bramką Bartosza Gocyka wybić piłkę na aut. A tak, przyjął ją niezbyt dobrze, przez co przejął ją rywal i Andraszak musiał go sfaulować. Gdyby jego koledzy nie wygrali, albo stracili wszystkie punkty, nie miałby wesołej miny.
Co ciekawego
- Od początku przewaga ROW-u była niepodważalna (może poza pierwszą i drugą minutą). Gospodarze mieli kilka niezłych okazji do objęcia prowadzenia, ale zabrakło precyzji. Np w 7. minucie, na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Mateusz Szatkowski. Piłka nieznacznie przeszła nad poprzeczką.
- Goście rozczarowywali (jak robią to w całej rundzie wiosennej), ale przy odrobinie szczęścia mogli pokonać Gocyka jeszcze przed przerwą. Konrad Kaczmarek dośrodkowywał z prawej strony, a piłka zatrzymała się na poprzeczce. Bramkarz ekipy z Gliwickiej był zaskoczony.
- Dziewięć minut przed przerwą, podopieczni Ryszarda Wieczorka objęli prowadzenie. Arbiter z Krakowa podyktował rzut wolny z boku boiska za niebezpieczne zagranie zawodnika Chrobrego. Dawid Gajewski bezpośrednim strzałem pokonał Michała Augustyna. Gdyby nawet odbił piłkę, nadbiegający Pontus i jego koledzy wpakowaliby futbolówkę do siatki.
- Mało było sytuacji, do których trener ROW-u mógłby się "przyczepić". Jedną z nich warto wspomnieć. Gospodarze mogli prowadzić do przerwy 2-0 i na drugą połowę wyszliby o wiele spokojniejsi. Kontrę dwóch na dwóch zmarnowali na spółkę Szatkowski z Jarosławem Wieczorkiem. W decydującym momencie syn trenera był na pozycji spalonej.
- Goście wyszli na drugą połowę bojowo nastawieni, ale niewiele z tego wynikało. Strzały na bramkę były niecelne, albo na tyle słabe, że bramkarz ROW-u łapał je bez problemu. Tak pewnych interwencji nie miał Augustyn, który po dośrodkowaniu Wieczorka "wypluł" piłkę przed siebie i w jego polu karnym było nerwowo.
- Gol wyrównujący padł po bardzo kontrowersyjnym rzucie karnym. Zdaniem sędziego, Sławomir Szary w powietrznej walce przekroczył przepisy i sfaulował Przemysława Stasiaka. Gola na 1-1 zdobył z jedenastu metrów Mateusz Hałambiec.
- Arbiter doliczył do regulaminowego czasu gry cztery minuty. Wprowadzony w końcówce Grzegorz Bonk pozbawił głogowian na remis. Uderzył po ziemi z 30 metrów. Decyzja okazała się dobra, bo dała trzecią bramkę.
- ROW ma już 35 punktów i utrzymanie na wyciągnięcie ręki. Tej wiosny zdobył już 16 "oczek" i nie przegrał u siebie! Za tydzień rybniczanie grają w Częstochowie derby z Rakowem.
- Piłkarzy Chrobrego dopingowało około 150 fanów. Byli głośni, czasami lepsi od "młyna" ROW-u. Po meczu cieszyli się jednak kibice z Rybnika.
To był trudny moment meczu dla rybniczan, bo od pięciu minut grali w dziesiątkę po czerwonej kartce Rafała Andraszaka i już nie wygrywali, bo w 67. minucie goście wyrównali z kontrowersyjnego karnego. Jak przystało na kapitana, Kamil Kostecki wziął sprawy w swoje ręce. Wszedł z piłką w pole karne i uderzył po ziemi koło słupka. Na zegarze widniała 79. minuta.
Bohater
Nie kto inny jak "Kostek". To on poderwał kolegów do walki i dość szybko strzelił bramkę, która ponownie dawała prowadzenie Energetykowi ROW Rybnik. Ogólnie żaden z zawodników Ryszarda Wieczorka bardzo nie odstawał od kolegów, przez co gospodarze zainkasowali trzy cenne punkty, a szkoleniowiec znów mógł po meczu powiedzieć "jestem z nich dumny".
Rozczarowanie
Słabo prezentował się w ataku rybniczan Marcin Pontus. Prawie dwumetrowy napastnik przegrywał niemal wszystkie pojedynki. Rozgrywający dobre zawody Rafał Andraszak też zasłużył sobie na obecność w rubryce "rozczarowanie". W 74. minucie był co prawda naciskany przez rywala, ale miał czas, by 40 metrów przed bramką Bartosza Gocyka wybić piłkę na aut. A tak, przyjął ją niezbyt dobrze, przez co przejął ją rywal i Andraszak musiał go sfaulować. Gdyby jego koledzy nie wygrali, albo stracili wszystkie punkty, nie miałby wesołej miny.
Co ciekawego
- Od początku przewaga ROW-u była niepodważalna (może poza pierwszą i drugą minutą). Gospodarze mieli kilka niezłych okazji do objęcia prowadzenia, ale zabrakło precyzji. Np w 7. minucie, na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Mateusz Szatkowski. Piłka nieznacznie przeszła nad poprzeczką.
- Goście rozczarowywali (jak robią to w całej rundzie wiosennej), ale przy odrobinie szczęścia mogli pokonać Gocyka jeszcze przed przerwą. Konrad Kaczmarek dośrodkowywał z prawej strony, a piłka zatrzymała się na poprzeczce. Bramkarz ekipy z Gliwickiej był zaskoczony.
- Dziewięć minut przed przerwą, podopieczni Ryszarda Wieczorka objęli prowadzenie. Arbiter z Krakowa podyktował rzut wolny z boku boiska za niebezpieczne zagranie zawodnika Chrobrego. Dawid Gajewski bezpośrednim strzałem pokonał Michała Augustyna. Gdyby nawet odbił piłkę, nadbiegający Pontus i jego koledzy wpakowaliby futbolówkę do siatki.
- Mało było sytuacji, do których trener ROW-u mógłby się "przyczepić". Jedną z nich warto wspomnieć. Gospodarze mogli prowadzić do przerwy 2-0 i na drugą połowę wyszliby o wiele spokojniejsi. Kontrę dwóch na dwóch zmarnowali na spółkę Szatkowski z Jarosławem Wieczorkiem. W decydującym momencie syn trenera był na pozycji spalonej.
- Goście wyszli na drugą połowę bojowo nastawieni, ale niewiele z tego wynikało. Strzały na bramkę były niecelne, albo na tyle słabe, że bramkarz ROW-u łapał je bez problemu. Tak pewnych interwencji nie miał Augustyn, który po dośrodkowaniu Wieczorka "wypluł" piłkę przed siebie i w jego polu karnym było nerwowo.
- Gol wyrównujący padł po bardzo kontrowersyjnym rzucie karnym. Zdaniem sędziego, Sławomir Szary w powietrznej walce przekroczył przepisy i sfaulował Przemysława Stasiaka. Gola na 1-1 zdobył z jedenastu metrów Mateusz Hałambiec.
- Arbiter doliczył do regulaminowego czasu gry cztery minuty. Wprowadzony w końcówce Grzegorz Bonk pozbawił głogowian na remis. Uderzył po ziemi z 30 metrów. Decyzja okazała się dobra, bo dała trzecią bramkę.
- ROW ma już 35 punktów i utrzymanie na wyciągnięcie ręki. Tej wiosny zdobył już 16 "oczek" i nie przegrał u siebie! Za tydzień rybniczanie grają w Częstochowie derby z Rakowem.
- Piłkarzy Chrobrego dopingowało około 150 fanów. Byli głośni, czasami lepsi od "młyna" ROW-u. Po meczu cieszyli się jednak kibice z Rybnika.
Polecane
II liga