Emocje jak na Maracanie! Filmowy Jan jak... George Best
21.04.2017
Podczas wczorajszego przedpremierowego pokazu filmu "Gwiazdy", Jan Banaś spotkał się z Mateuszem Kościukiewiczem, który wcielił się w rolę wybitnego napastnika. Nie było to ich pierwsze spotkanie - obaj panowie poznali się jeszcze zanim zaczęto realizację. - Rozmawialiśmy bardzo długo. Mieliśmy szczerą i osobistą rozmowę, w trakcie której pan Janek opowiedział mi masę ciekawych rzeczy. Słuchałem z uwagą i w pewnym momencie wyrwało mi się pytanie, czy jest to dla niego OK, że to właśnie ja będę odgrywał tę postać. Odpowiedział, że się bardzo cieszy, bo przypominam mu jego idola z dzieciństwa, George'a Besta. Wtedy już wiedziałem, że wszystko jest na dobrej drodze - opowiada filmowy "Janek".
Co sądzi Banaś o swoim filmowym odtwórcy? - Te same długie włosy. Przystojny chłopak. Widać, że potrafi grać w piłkę. To od razu dało się wyczuć - przyznaje dwukrotny mistrz Polski w barwach Górnika Zabrze, który miał też okazję przypatrywać się pracy na planie filmowym. - Byłem zaskoczony, jak realizowany jest taki film. Na przykład chłopcy musieli stać pod prysznicem, udając, że jest mecz we Frankfurcie. Troszkę zmokli - wspomina.
Pomysł stworzenia takiego filmu padł siedem lat temu. Banaś ani przez moment nie wahał się i szybko zgodził się na udział w projekcie. - Bez zastanowienia! Zwłaszcza, że wiedziałem kto będzie odpowiedzialny za ten film. Jeden z najlepszych reżyserów, Jan Kidawa-Błoński - podkreśla. - Jestem troszeczkę podniecony. To tak, jakby grać mecz międzypaństwowy. Takie same emocje towarzyszyły mi, gdy grałem na Maracanie przeciwko Pele czy Garrinchy przy 170 tysiącach widzów - porównuje.
Wizyta w Brazylii również jest pokazana w "Gwiazdach", jednak są też takie sceny, które nie miały miejsca w życiu Banasia, a są jedynie filmową fikcją. - Ginter (odgrywany przez Sebastiana Fabijańskiego) jest zmyśloną postacią, a Marlena (Karolina Szymczak) to nie była moja dziewczyna - wyjaśnia. - Tego rodzaju film przedstawia urywek rzeczywistości. Nie da się w nim opowiedzieć stuprocentowej biografii. Do tego służy film dokumentalny - dodaje Kościukiewicz.
- Film jest pewnego rodzaju opowieścią i traktowanie tego w sposób dokumentalny jest błędnym podejściem. Trudno jest przekazać czyjeś życie w formie przygody, opowieści filmowej - mówi aktor, który nie ukrywa, że w tego typu produkcji od dawna chciał wziąć udział. - Piłka nożna to moja pasja od dziecka. To było moje wielkie marzenie, żeby zagrać w filmie o futbolu - przyznaje. Dzięki "Gwiazdom" Kościukiewicz spełnił swoje życzenie, a Banaś... ma pamiątkę.
- Wspomnienia wracają, tyle lat już minęło. Przynajmniej będzie fajna pamiątka na starość - uśmiecha się.
Co sądzi Banaś o swoim filmowym odtwórcy? - Te same długie włosy. Przystojny chłopak. Widać, że potrafi grać w piłkę. To od razu dało się wyczuć - przyznaje dwukrotny mistrz Polski w barwach Górnika Zabrze, który miał też okazję przypatrywać się pracy na planie filmowym. - Byłem zaskoczony, jak realizowany jest taki film. Na przykład chłopcy musieli stać pod prysznicem, udając, że jest mecz we Frankfurcie. Troszkę zmokli - wspomina.
Pomysł stworzenia takiego filmu padł siedem lat temu. Banaś ani przez moment nie wahał się i szybko zgodził się na udział w projekcie. - Bez zastanowienia! Zwłaszcza, że wiedziałem kto będzie odpowiedzialny za ten film. Jeden z najlepszych reżyserów, Jan Kidawa-Błoński - podkreśla. - Jestem troszeczkę podniecony. To tak, jakby grać mecz międzypaństwowy. Takie same emocje towarzyszyły mi, gdy grałem na Maracanie przeciwko Pele czy Garrinchy przy 170 tysiącach widzów - porównuje.
Wizyta w Brazylii również jest pokazana w "Gwiazdach", jednak są też takie sceny, które nie miały miejsca w życiu Banasia, a są jedynie filmową fikcją. - Ginter (odgrywany przez Sebastiana Fabijańskiego) jest zmyśloną postacią, a Marlena (Karolina Szymczak) to nie była moja dziewczyna - wyjaśnia. - Tego rodzaju film przedstawia urywek rzeczywistości. Nie da się w nim opowiedzieć stuprocentowej biografii. Do tego służy film dokumentalny - dodaje Kościukiewicz.
- Film jest pewnego rodzaju opowieścią i traktowanie tego w sposób dokumentalny jest błędnym podejściem. Trudno jest przekazać czyjeś życie w formie przygody, opowieści filmowej - mówi aktor, który nie ukrywa, że w tego typu produkcji od dawna chciał wziąć udział. - Piłka nożna to moja pasja od dziecka. To było moje wielkie marzenie, żeby zagrać w filmie o futbolu - przyznaje. Dzięki "Gwiazdom" Kościukiewicz spełnił swoje życzenie, a Banaś... ma pamiątkę.
- Wspomnienia wracają, tyle lat już minęło. Przynajmniej będzie fajna pamiątka na starość - uśmiecha się.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów