Ekstraklasowe mecze Górnika będzie oglądał cały stadion kibiców?
09.06.2010
Kilka sektorów zostało wyłączonych z użytku, bo teoretycznie pod koniec tego roku mogą ruszyć prace związane z przebudową stadionu. Twierdzono więc, że instalowanie siedzisk na całym obiekcie na kilka miesięcy nie ma sensu i jest stratą pieniędzy. Tyle że teraz to Górnik traci ogromne sumy z uwagi na mniejsze wpływy z biletów.
- Można się spodziewać, że po awansie na mecze będzie chodził komplet widzów. Będzie to około 15 tysięcy osób, bo tyle możemy mieć na stadionie siedzisk - twierdzi Maciej Sowicki, członek zarządu Górnika. - Gra jest warta świeczki. To źle, kiedy kilka tysięcy kibiców odchodzi sprzed kas bez biletu. Wielu jest rozczarowanych, mogą na dłużej zniechęcić się do przychodzenia na stadion. Budżet klubu też na takim rozwiązaniu musi zyskać. Pozostaje czynnik... estetyczny. Mecze Górnika na pewno będą atrakcyjniejsze, także dla Canal+, który nie chce pokazywać pustych sektorów.
Zakładając, że zabrzanie zagrają na własnym boisku jesienią osiem spotkań, mogą na powiększeniu pojemności zarobić w rundzie około miliona złotych, co przy zmniejszonym budżecie na pewno byłoby sporym zastrzykiem dla klubowej kasy.
- Teraz rozmawiamy o tym, kto miałby pokryć koszty inwestycji. Dodam, że to nie tylko siedziska, ale też bramo-furty i adaptacja sporej części obiektu na potrzeby ligi. Montaż siedzisk to mniej więcej 25-30 procent wszystkich wydatków - dodaje Sowicki.
- Można się spodziewać, że po awansie na mecze będzie chodził komplet widzów. Będzie to około 15 tysięcy osób, bo tyle możemy mieć na stadionie siedzisk - twierdzi Maciej Sowicki, członek zarządu Górnika. - Gra jest warta świeczki. To źle, kiedy kilka tysięcy kibiców odchodzi sprzed kas bez biletu. Wielu jest rozczarowanych, mogą na dłużej zniechęcić się do przychodzenia na stadion. Budżet klubu też na takim rozwiązaniu musi zyskać. Pozostaje czynnik... estetyczny. Mecze Górnika na pewno będą atrakcyjniejsze, także dla Canal+, który nie chce pokazywać pustych sektorów.
Zakładając, że zabrzanie zagrają na własnym boisku jesienią osiem spotkań, mogą na powiększeniu pojemności zarobić w rundzie około miliona złotych, co przy zmniejszonym budżecie na pewno byłoby sporym zastrzykiem dla klubowej kasy.
- Teraz rozmawiamy o tym, kto miałby pokryć koszty inwestycji. Dodam, że to nie tylko siedziska, ale też bramo-furty i adaptacja sporej części obiektu na potrzeby ligi. Montaż siedzisk to mniej więcej 25-30 procent wszystkich wydatków - dodaje Sowicki.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów