Dźwigała: Strąk grałby lepiej, gdyby miał innych partnerów

19.05.2009
Bardzo dobry przed laty pomocnik i kapitan Górnika Zabrze, Dariusz Dźwigała, uważa, że Paweł Strąk spełnia swoją rolę na boisku, tylko jest otoczony niewłaściwymi ludźmi.
Już po kilku kolejkach rundy wiosennej zaczęły padać pierwsze słowa krytyki w stronę sprowadzonego z Austrii Pawła Strąka. Piłkarz, który uważany jest za najsłabsze ogniwo w ekipie z Roosevelta, gra jednak regularnie w wyjściowym składzie od pierwszej do ostatniej minuty. - Może niech zabierze go CBA! - można było usłyszeć żarty z trybun w Zabrzu podczas konfrontacji z Odrą Wodzisław.

Narzeka się, że Strąk jest bardzo wolny i boi się wziąć ciężar gry na siebie i podać piłkę do przodu. - To zawodnik, który nie jest obdarzony prostopadłym podaniem. On spełnia na boisku zupełnie inną rolę. To chłop od czarnej roboty, mający przerywać grę i ją uspokajać. Być może zbyt wiele się od niego oczekuje - zastanawia się Dźwigała.

Innego zdania jest Radosław Gilewicz. - Strąk to najlepszy piłkarz z tych, którzy muszą zagrać piłkę na kilka metrów w bok i do tyłu. Zawodnik grający zawsze na "alibi", mający słabą koordynację ruchową - stwierdził były reprezentant na łamach gazety "Sport".

Zabrzanie po takich, a nie innych transferach przez większość rundy grają przeważnie trzema defensywnymi pomocnikami. Ciężar gry ofensywnej spoczywa głównie na piłkarzach biegających na skrzydłach. Jak pokazuje tabela, nie do końca taki pomysł się sprawdza. - W środku pola musi być człowiek kierujący piłkę do przodu i to na dużym procencie skuteczności. Takiego gracza w Zabrzu nie widzę. Strąk miał świetny okres w Wiśle, bo otoczony był przez zawodników o innych predyspozycjach. Dziwi mnie, że trener Kasperczak nie pozyskał zimą rozgrywającego oraz skutecznego napastnika. To podstawa każdego zespołu. Bez takiej dwójki gra w ataku bardzo kuleje, czego przykładem jest drużyna Górnika - twierdzi "Dźwigu". 

W ostatnich dwóch kolejkach szkoleniowiec "Trójkolorowych" taktyki raczej nie zmieni. Jedynym wyjątkiem - tak jak ostatnio - będzie najprawdopodobniej gra od początku Dariusza Kołodzieja zamiast Adama Dancha. - Trener przed rundą założył sobie cel i będzie go realizował do samego końca. Na jakiejś podstawie poukładał sobie te "klocki" tak a nie inaczej. Drużyna prezentuje się solidnie i wierzę, że zdobędzie jeszcze cztery punkty, co powinno uratować ją przed degradacją - podsumowuje Dźwigała.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również