Dzisiaj na Węgrzech odbyła się msza święta w intencji Górnika Zabrze
27.03.2011
Z Polakami mieszkającymi na Węgrzech spotkali się Stanisław Oślizło, Jan Kowalski, Jan Banaś, Zygmunt Anczok i Henryk Latocha. Tematem przewodnim był oczywiście Ferenc Szusza. Wspominano także innych węgierskich szkoleniowców, dzięki którym Górnik może się teraz poszczycić tak bogatą w sukcesy historią.
- Praktycznie przez całą swoją karierę piłkarską prowadzili mnie szkoleniowcy z Węgier. Oni bardzo się różnili od naszych fachowców, którzy preferowali zajęcia bez piłki - wspominał Oślizło. - Trzeba też przyznać, że mieli wielki dar do szybkiego przyswojenia naszego języka. Zaledwie po paru miesiącach bez problemów rozmawiali z nami po polsku - dodał Kowalski.
Anczok opowiadał o finale Igrzysk Olimpijskich w Monachium z 1972 roku. W najważniejszym meczu tej imprezy Polacy wygrali z Węgrami. W turnieju tym nie mógł wystąpić Jan Banaś. Jego absencja nie była spowodowana kontuzją czy słabszą formą. - Można powiedzieć, że była to "cenzura polityczna" - powiedział urodzony w Berlinie były napastnik Górnika.
Nie brakowało także zabawnych historyjek i anegdot. Zgromadzona publiczność mogła się dowiedzieć między innymi, co piłkarze Górnika przed laty kupowali w Budapeszcie (rajstopy dla żon i nie tylko) czy kto woził Szuszę na treningi (Banaś). Na koniec spotkania byłym piłkarzom odśpiewano "sto lat".
Miny rodaków świadczyły o tym, że spotkanie, które odbyło się w polskiej szkole w Budapeszcie, nie poszło na marne. Przybyły na spotkanie ksiądz zapowiedział, że w niedzielę odprawi mszę w intencji klubu.
- Praktycznie przez całą swoją karierę piłkarską prowadzili mnie szkoleniowcy z Węgier. Oni bardzo się różnili od naszych fachowców, którzy preferowali zajęcia bez piłki - wspominał Oślizło. - Trzeba też przyznać, że mieli wielki dar do szybkiego przyswojenia naszego języka. Zaledwie po paru miesiącach bez problemów rozmawiali z nami po polsku - dodał Kowalski.
Anczok opowiadał o finale Igrzysk Olimpijskich w Monachium z 1972 roku. W najważniejszym meczu tej imprezy Polacy wygrali z Węgrami. W turnieju tym nie mógł wystąpić Jan Banaś. Jego absencja nie była spowodowana kontuzją czy słabszą formą. - Można powiedzieć, że była to "cenzura polityczna" - powiedział urodzony w Berlinie były napastnik Górnika.
Nie brakowało także zabawnych historyjek i anegdot. Zgromadzona publiczność mogła się dowiedzieć między innymi, co piłkarze Górnika przed laty kupowali w Budapeszcie (rajstopy dla żon i nie tylko) czy kto woził Szuszę na treningi (Banaś). Na koniec spotkania byłym piłkarzom odśpiewano "sto lat".
Miny rodaków świadczyły o tym, że spotkanie, które odbyło się w polskiej szkole w Budapeszcie, nie poszło na marne. Przybyły na spotkanie ksiądz zapowiedział, że w niedzielę odprawi mszę w intencji klubu.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów