Dziś Górnik kibicuje Lechowi, ale w niedzielę "nie będzie zmiłuj"

21.10.2010
Najbliższy rywal Górnika zmierzy się dzisiaj z, dobrze znanym w Zabrzu, Manchesterem City. - Jestem trochę na rozdrożu. Mam przyjaciół zarówno w Poznaniu i w Anglii - przyznaje Stanisław Oślizło.
- Będziemy oglądać i kibicować Lechowi. To nasz jedyny zespół na arenie międzynarodowej. Jesteśmy za tym, aby nasza piłka pokazała się w Europie - podkreśla dyrektor sportowy Górnika, Tomasz Wałdoch. Jednak nie wszyscy tak łatwo wskazują "Kolejorza" jako drużynę, którą będą dzisiaj dopingować. - Jestem trochę na rozdrożu. Mam przyjaciół zarówno w Poznaniu i w Manchesterze, ale jestem Polakiem i jak wszyscy chcę, żeby wokół naszej piłki powstał przyjemniejszy klimat - przyznaje wybitny obrońca, Stanisław Oślizło, który brał udział w pamiętnym finale Pucharu Zdobywców Pucharów w 1970 roku.

Czy to dobrze, że przed niedzielną potyczką z Górnikiem Lech będzie miał w nogach spotkanie z Anglikami? Przy Roosevelta uważają, że nie będzie to miało większego znaczenia. - Nie możemy brać tego pod uwagę, że mogą być zmęczeni. Przyjadą nastawieni na trzy punkty. Mają złą sytuację w tabeli i zdają sobie sprawę, że muszą zacząć punktować - twierdzi asystent Adama Nawałki, Bogdan Zając.

Wtóruje mu Wałdoch. - Nie zapominajmy, że gramy z mistrzem Polski. Mają bardzo dobry zespół, do którego trzeba się solidnie przygotować - przekonuje. Jednak fakt, że poznaniacy w poprzednim sezonie wygrali ligę, może być atutem... zabrzan. - Z doświadczenia wiem, że mecz przeciwko drużynie, która w poprzednim sezonie zajęła wysokie miejsce, dodaje smaczku i motywacji. W niedzielę nie będzie zmiłuj - kończy były reprezentacyjny obrońca.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również