Dwójka z Pogoni nic nie dała Górnikowi. Bonin ma pretensje do Skowronka

24.05.2013
Zimą Górnik Zabrze pozyskał dwóch rezerwowych Pogoni Szczecin. Zarówno sięgnięcie po Grzegorza Bonina, jak i po Siergieja Mosznikowa wydawały się dziwnymi ruchami. Dziś... też się takimi wydają.
Obaj panowie tak w Szczecinie jak i w Zabrzu są rezerwowymi. A kiedy grają, to - delikatnie mówiąc - nie zachwycają. - Szczerze? Nie bardzo wiedziałem, dlaczego Górnik decyduje się na ten krok, nawet rozumiejąc, że nie było dużego ryzyka finansowego. Problem w tym, że na razie nie ma zbyt wielu dowodów na to, że decyzja była słuszna - przyznaje Grzegorz Mielcarski, były napastnik zabrzan, a dziś ekspert telewizyjny.

Bonin, wspominając Pogoń, ma trochę pretensji do Artura Skowronka, byłego trenera tej drużyny, który wcześniej pracował z Ruchem Radzionków. - Zagrałem w Pogoni pięć spotkań w lidze, jedno w Pucharze Polski i strzeliłem jedną bramkę w meczu z Zagłębiem Lubin. Mało tego było, więc na pewno jestem niezadowolony. Ale duży wpływ na to miała kontuzja. Na treningu naderwałem mięsień czworogłowy i wtedy się rozkraczyłem. Potem wróciłem tylko na dwa mecze ligowe z Koroną i Śląskiem. Po kontuzji zacząłem grać i wtedy trener powiadomił mnie sms-em, że mam jechać na rezerwę. Pretensje miałem nie o to, że zostałem wysłany na mecz rezerwowej drużyny, ale o to, że trener nie miał odwagi powiedzieć mi tego  oczy - przyznaje.

W spotkaniu w Szczecinie Bonin powinien wystąpić. Mosznikow ma na to małe szanse.
źródło: Sport

Przeczytaj również