Dwa karne i po serii. Kurzawa na strzelecką lekcję do Angulo!
23.07.2017
Trener Marcin Brosz postawił na tę samą "11", która ograła Legię Warszawa. Uraz Michała Koja nie okazał się groźny, więc nie było przeszkód, by obrońca także i dzisiaj grał od pierwszej minuty. Szkoleniowiec Górnika Zabrze miał większy komfort przy wybieraniu meczowej "18" niż Ireneusz Mamrot, który nie mógł skorzystać z wielu ważnych zawodników, m.in. Jacka Góralskiego, Piotra Tomasika czy Przemysława Frankowskiego.
W pierwszej połowie częściej przy piłce utrzymywali się gospodarze, ale z ich przewagi nic nie wynikało - to grający bardzo konsekwentnie Górnik był groźniejszy pod bramką przeciwnika. Jako pierwszy w polu karnym namieszał Damian Kądzior, który po podaniu Macieja Ambrosiewicza minął jednego obrońcę, ale jego strzał został zablokowany. Po uderzeniu Igora Angulo - po dośrodkowaniu z rożnego na bliższy słupek - piłka trafiła w poprzeczkę, Rafał Kurzawa ścigał się z Marianem Kelemenem po świetnym podaniu Łukasza Wolsztyńskiego. Niebezpiecznie było też po centrze Wolsztyńskiego, jednak Angulo wślizgiem nie zdołał zamknąć akcji.
Jagiellonia była niedokładna. Rozgrywała piłkę, ale gdy już trzeba było minąć defensywę, to pojawiał się problem. Pod koniec pierwszej połowy gospodarze przycisnęli i kilka okazji - głównie po stałych fragmentach gry - stworzyli. Blisko było m.in. po uderzeniu głową Tarasa Romanczuka oraz po akcji Cilliana Sheridana z Fedorem Cernychem. Ten drugi był jednak pilnowany przez Koja, co utrudniło mu oddanie strzału.
Druga część gry rozpoczęła się od potężnego uderzenia z dystansu w wykonaniu Rafała Grzyba, z którym jednak poradził sobie Tomasz Loska. W odpowiedzi również zza pola karnego strzelił Szymon Żurkowski. Kibice na gola musieli czekać prawie godzinę, chociaż... można było odnieść wrażenie, że akcję bramkową już się wcześniej widziało. Podobnie jak to było w meczu z Legią, wypuszczony został Angulo, który przebiegł kilkadziesiąt metrów i w sytuacji sam na sam nie dał szans bramkarzowi Jagiellonii. Asystę - głową - zanotował Kurzawa.
Zabrzanie byli na prowadzeniu tylko kilkanaście minut. W polu karnym strzał Ivana Runje ręką zablokował Dani Suarez i sędzia słusznie podyktował rzut karny, a Hiszpana wyrzucił z boiska. Z 11 metrów do wyrównania doprowadził Arvydas Novikovas. Gra w osłabieniu mocno pokrzyżowała plany śląskiej drużyny, ale nie było tak, że atakowali tylko miejscowi - co więcej, gdyby Kurzawa strzelał jak Angulo - Górnik znów wyszedłby na prowadzenie. Pomocnik "Trójkolorowych" zmarnował dwie wyśmienite okazje, z których zwłaszcza ta druga - w której wyszedł sam na sam z Kelemenem - powinna zakończyć się golem.
Jagiellonia wprowadzała kolejnych ofensywnych zawodników i starała się o drugiego gola. Kilka minut przed końcem spotkania Loska uratował zespół, gdy z niewielkiej odległości głową uderzył Guilherme. Ostatnie fragmenty gry to bardzo duża przewaga "Jagi" i kolejne akcje w polu karnym gości. Najlepszą zmarnował Martin Pospisil, który fatalnie przestrzelił mimo że był idealnie ustawiony - i nieatakowany.
Już w doliczonym czasie gry, po starciu z Davidem Ledecky'm w polu karnym wywrócił się Novikovas i sędzia po raz drugi podyktował rzut karny i ukarał Czecha drugą żółtą kartką. Tym razem do piłki podszedł Łukasz Sekulski i mimo że Loska wyczuł, gdzie będzie strzelał napastnik Jagiellonii - po raz drugi musiał wyjmować piłkę z siatki.
Tym samym przerwana została passa Górnika, który przegrał pierwszy raz od 28 kwietnia. Wtedy to przegrał z Chrobrym Głogów, prowadzonym przez... Ireneusza Mamrota.
Jagiellonia Białystok - Górnik Zabrze 2:1 (0:0)
0:1 - Angulo, 56'
1:1 - Novikovas, 70'
2:1 - Sekulski, 90' (rzut karny)
Jagiellonia: Kelemen - Burliga (78' Świderski), Runje, Guti, Guilherme - Grzyb, Romanczuk - Cernych, Novikovas, Chomczenowskyj (58' Pospisil) - Sheridan (83' Sekulski). Trener: Ireneusz Mamrot.
Górnik: Loska - Wolniewicz, Wieteska, Suarez, Koj - Kądzior (71' Karwot), Ambrosiewicz, Żurkowski, Kurzawa - Ł. Wolsztyński (58' Ledecky), Angulo (89' Olszewski). Trener: Marcin Brosz.
Żółte kartki: Runje - Ambrosiewicz, Suarez, Wolniewicz, Ledecky.
Czerwone kartki Suarez (69' za drugą żółtą), Ledecky (90' za drugą żółtą).
Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa).
W pierwszej połowie częściej przy piłce utrzymywali się gospodarze, ale z ich przewagi nic nie wynikało - to grający bardzo konsekwentnie Górnik był groźniejszy pod bramką przeciwnika. Jako pierwszy w polu karnym namieszał Damian Kądzior, który po podaniu Macieja Ambrosiewicza minął jednego obrońcę, ale jego strzał został zablokowany. Po uderzeniu Igora Angulo - po dośrodkowaniu z rożnego na bliższy słupek - piłka trafiła w poprzeczkę, Rafał Kurzawa ścigał się z Marianem Kelemenem po świetnym podaniu Łukasza Wolsztyńskiego. Niebezpiecznie było też po centrze Wolsztyńskiego, jednak Angulo wślizgiem nie zdołał zamknąć akcji.
Jagiellonia była niedokładna. Rozgrywała piłkę, ale gdy już trzeba było minąć defensywę, to pojawiał się problem. Pod koniec pierwszej połowy gospodarze przycisnęli i kilka okazji - głównie po stałych fragmentach gry - stworzyli. Blisko było m.in. po uderzeniu głową Tarasa Romanczuka oraz po akcji Cilliana Sheridana z Fedorem Cernychem. Ten drugi był jednak pilnowany przez Koja, co utrudniło mu oddanie strzału.
Druga część gry rozpoczęła się od potężnego uderzenia z dystansu w wykonaniu Rafała Grzyba, z którym jednak poradził sobie Tomasz Loska. W odpowiedzi również zza pola karnego strzelił Szymon Żurkowski. Kibice na gola musieli czekać prawie godzinę, chociaż... można było odnieść wrażenie, że akcję bramkową już się wcześniej widziało. Podobnie jak to było w meczu z Legią, wypuszczony został Angulo, który przebiegł kilkadziesiąt metrów i w sytuacji sam na sam nie dał szans bramkarzowi Jagiellonii. Asystę - głową - zanotował Kurzawa.
Zabrzanie byli na prowadzeniu tylko kilkanaście minut. W polu karnym strzał Ivana Runje ręką zablokował Dani Suarez i sędzia słusznie podyktował rzut karny, a Hiszpana wyrzucił z boiska. Z 11 metrów do wyrównania doprowadził Arvydas Novikovas. Gra w osłabieniu mocno pokrzyżowała plany śląskiej drużyny, ale nie było tak, że atakowali tylko miejscowi - co więcej, gdyby Kurzawa strzelał jak Angulo - Górnik znów wyszedłby na prowadzenie. Pomocnik "Trójkolorowych" zmarnował dwie wyśmienite okazje, z których zwłaszcza ta druga - w której wyszedł sam na sam z Kelemenem - powinna zakończyć się golem.
Jagiellonia wprowadzała kolejnych ofensywnych zawodników i starała się o drugiego gola. Kilka minut przed końcem spotkania Loska uratował zespół, gdy z niewielkiej odległości głową uderzył Guilherme. Ostatnie fragmenty gry to bardzo duża przewaga "Jagi" i kolejne akcje w polu karnym gości. Najlepszą zmarnował Martin Pospisil, który fatalnie przestrzelił mimo że był idealnie ustawiony - i nieatakowany.
Już w doliczonym czasie gry, po starciu z Davidem Ledecky'm w polu karnym wywrócił się Novikovas i sędzia po raz drugi podyktował rzut karny i ukarał Czecha drugą żółtą kartką. Tym razem do piłki podszedł Łukasz Sekulski i mimo że Loska wyczuł, gdzie będzie strzelał napastnik Jagiellonii - po raz drugi musiał wyjmować piłkę z siatki.
Tym samym przerwana została passa Górnika, który przegrał pierwszy raz od 28 kwietnia. Wtedy to przegrał z Chrobrym Głogów, prowadzonym przez... Ireneusza Mamrota.
Jagiellonia Białystok - Górnik Zabrze 2:1 (0:0)
0:1 - Angulo, 56'
1:1 - Novikovas, 70'
2:1 - Sekulski, 90' (rzut karny)
Jagiellonia: Kelemen - Burliga (78' Świderski), Runje, Guti, Guilherme - Grzyb, Romanczuk - Cernych, Novikovas, Chomczenowskyj (58' Pospisil) - Sheridan (83' Sekulski). Trener: Ireneusz Mamrot.
Górnik: Loska - Wolniewicz, Wieteska, Suarez, Koj - Kądzior (71' Karwot), Ambrosiewicz, Żurkowski, Kurzawa - Ł. Wolsztyński (58' Ledecky), Angulo (89' Olszewski). Trener: Marcin Brosz.
Żółte kartki: Runje - Ambrosiewicz, Suarez, Wolniewicz, Ledecky.
Czerwone kartki Suarez (69' za drugą żółtą), Ledecky (90' za drugą żółtą).
Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa).
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów