Dudek: Nie rozumiem krytyki ruchów kadrowych Górnika

08.10.2011
- Jestem pozytywnie podbudowany wynikami zabrzan. Nie rozumiem krytyki ruchów kadrowych Górnika. Ważne jednak, aby szybko powstał nowy stadion - mówi Jerzy Dudek, były bramkarz Realu Madryt.
Wychowanek Concordii Knurów w ostatnich dniach gościł na meczu charytatywnym w Rybniku i chętnie opowiadał o swojej sympatii do Górnika Zabrze. -  Myślę, że moje doświadczenia niewiele różnią się od przeżyć dzisiejszych aktywnych kibiców. Miałem jednak wiele "przygód", chociażby w trakcie wyjazdów na mecze do Chorzowa, czy Katowic... Raz, kiedy byłem jeszcze młodym szczylem, kibice Ruchu zatrzymali pociąg w drodze powrotnej do Zabrza. Zgasły światła, latały kamienie... Pamiętam, że Górnik z Józefem Wandzikiem w bramce przegrał wtedy 0:2, a dwa gole strzelił Krzysztof Warzycha - wspomina.

 - Mając 15, 16 lat zacząłem profesjonalnie trenować, więc z wyjazdów musiałem zrezygnować, ale nadal przyjeżdżałem na mecze do Zabrza i podpatrywałem grę bramkarzy. Czasami pojawiałem się na stadionie nawet dwie godziny wcześniej po to tylko, by zobaczyć rozgrzewkę zawodników. Do 22. roku życia byłem na większości spotkań Górnika, później wyjechałem do Holandii - dodaje Dudek.

Były bramkarz przyznaje, że aby obejrzeć mecz Górnika, był skłonny do poświęceń... - Zdarzało się uciekać z lekcji, żeby zobaczyć jak prezentuje się zespół na co dzień. Dlatego było niesamowitym uczuciem parę lat później zagrać na tym stadionie w ekstraklasie, w barwach Sokoła Tychy - mówi.

Koledzy - kibice Górnika -  nie mieli mu tego jednak za złe... -  Pamiętam tylko, że grając w Sokole nie miałem samochodu. Jeździłem więc autobusem 47 na skrzyżowanie do Przyszowic i stamtąd zabierał mnie trener do Tychów. Raz wracałem po treningu na swoje osiedle i wsiadłem do autobusu pełnego kibiców Górnika. Śmiali się, co ze mnie za I-ligowy zawodnik, skoro muszę jeździć autobusem - kończy Jerzy Dudek.
źródło: gornikzabrze.pl/SportSlaski.pl

Przeczytaj również