Donos: Były prezes i były trener Górnika wzięli łapówki D. Gorawskiego?

17.04.2013
Ktoś anonimowo doniósł do prokuratury, że były prezes Górnika i były trener wzięli od byłego piłkarza tego klubu łapówki w zamian za to, że przemilczą sprawę jego kontuzji. I zatrudnią go w klubie.
W ostatnich dniach do katowickiej Prokuratury Okręgowej wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Jędrzeja Jędrycha, Henryka Kasperczaka i Damiana Gorawskiego. Liczące sześć stron pismo nie zostało przez nikogo podpisane. Zainteresowani, na czele z zabrzańskim klubem - zdziwieni.

Ktoś uważa, że w 2009 roku, kiedy Damian Gorawski przychodził do Górnika Zabrze ówczesny prezes Jędrzej Jędrych i ówczesny trener Henryk Kasperczak, wiedząc, że zdrowie nie pozwala piłkarzowi uprawiać zawodu, zataili ten fakt i zatrudnili zawodnika oferując mu wysokie wynagrodzenie. Pada nawet kwota 60-70 tys. złotych miesięcznie. Za milczenie mieli też przyjąć od piłkarza korzyść majątkową, ewentualnie taką korzyść mieli mieć obiecaną. Padają więc dwa oskarżenia:  o działanie na szkodę spółki i łapownictwo.

- W chwili podpisywania kontraktu piłkarz cierpiał na dolegliwości i kontuzje, które zataił, ale o których wiedzieli podejrzewani, a mimo to dopuścili do podpisania kontraktu, mogącego doprowadzić do powstania szkody majątkowej po stronie klubu. Podejrzewani dopuścili do podpisania kontraktu najprawdopodobniej w zamian za przyjęcie od Damiana Gorawskiego korzyści majątkowej lub osobistej albo jej obietnicy - głosi fragment uzasadnienia.

Gorawski do Górnika trafił w zimowym okienku transferowym 2009 roku. Pomocnik miał pomóc zabrzanom w utrzymaniu się w ekstraklasie. Sam piłkarz, z powodu kontuzji, w lidze rozegrał tylko sześć meczów. Skończyło się tym, że został odesłany do rezerw, Górnik przez długi czas próbował z nim rozwiązać umowę, twierdząc że zawodnik nie jest już zdolny do gry. Co ciekawe, przeciwnego zdania był Polski Związek Piłki Nożnej (na podstawie badań), co oznaczało, że zabrzanie muszą mu wypłacić ponad 700 tys. zł zaległego wynagrodzenia. Ostatecznie w sierpniu 2011 roku piłkarz i klub się rozstali za porozumieniem stron

W zabrzańskim klubie są zdziwieni całą sprawą. Górnik oficjalnie anonimów nie chce. Jędrycha i  Gorawskiego w Górniku od dawna nie ma, trenera Kasperczaka także. Dla zabrzan to są sprawy zakończone.

Co na to Henryk Kasperczak? - Ja jako trener nie brałem udziału w żadnych rozmowach transferowych dotyczących pensji zawodników. Ja tymi sprawami kontraktowymi w ogóle się nie zajmowałem - mówi WP.PL i dodaje na temat stanu zdrowia Gorawskiego. - Przecież na początku normalnie grał, dopiero potem doznał urazu. Donos musiała złożyć jakaś złośliwa świnia - mówi trener.

Donos znajduje się teraz w Katowicach, ale na dniach zostanie przekazany do prokuratury w Gliwicach, bo to sprawa podlegająca temu rejonowi. Dopiero gliwiccy prokuratorzy stwierdzą, czy i jaki nadać jej bieg. Z racji tego, że donos jest anonimowy śledczy z dużym dystansem podchodzą do takich rewelacji. I jest duże prawdopodobieństwo, że nic z nim nie zrobią.
źródło: wp.pl/SportSlaski.pl

Przeczytaj również