"Dobrze, że kibice mają do nas pretensje, bo tak nie możemy grać"

13.04.2017
- Musimy sobie usiąść, nie wiem, może napić się, żeby nami wstrząsnęło, bo tak nie możemy grać - powiedział po meczu z Zagłębiem Sosnowiec Łukasz Wolsztyński. Jego gol - siódmy w tym sezonie - nie dał choćby punktu.
Press Focus
W spotkaniach z Sandecją Nowy Sącz i Olimpią Grudziądz Górnik Zabrze strzelał bramki w pierwszych kwadransach gry, przez co to rywal musiał gonić. Wczoraj to zabrzanie musieli odrabiać po szybkim trafieniu rywala. - W meczu z Olimpią wychodzimy i strzelamy dwie bramki. Teraz zaczynamy i nieskoncentrowani i to nam strzelają. Nie możemy tak grać. Jak będziemy w pierwszych minutach tracić gole, to nie będziemy wygrywać - denerwował się Łukasz Wolsztyński, dzięki któremu zabrzanie wyrównali jeszcze w pierwszej połowie. Nic to jednak nie dało, bo w końcówce ponownie cios zadało Zagłębie Sosnowiec.

- Wiemy, że w ostatnich minutach trzeba być skoncentrowanym z tyłu. Jak nie idzie wygrać, to trzeba chociaż zremisować. Brakowało dobrej gry, większej liczby podbramkowych sytuacji, bo za dużo ich sobie nie stworzyliśmy - analizował na gorąco Wolsztyński, który nie mógł się pogodzić ze stratą punktów. Pierwszych na własnym stadionie w tym roku. - Zagłębie nic nie grało, a my... jeszcze gorzej. To jest dramat - dodał.

Górnik ma obecnie siedem punktów straty do drugiego Zagłębia. Nie dziwi więc zdenerwowanie tych fanów, którzy liczyli na szybki powrót zabrzan do Lotto Ekstraklasy. - Kibice przychodzą, dopingują nas i dobrze, że mają pretensje, bo tak nie możemy grać - podkreślił Wolsztyński, który mimo dużej straty nie zamierza składać broni. - Oczywiście, że wierzę. Nie grałbym w piłkę, gdybym nie wierzył. Musimy sobie usiąść, nie wiem, może napić się, żeby nami wstrząsnęło, bo tak nie może być. My jesteśmy w Górniku Zabrze. Nie widzę innej opcji jak wygrana w Bytowie - powiedział skrzydłowy. Pojedynek z Drutex-Bytovią już w Wielką Sobotę.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również