Dobra wiadomość dla tyszan, zła dla rywali. Marcin Folc wraca do zdrowia!
17.04.2013
- Rehabilitację oficjalnie kończę w piątek, więc na razie wspólne treningi z zespołem są dla mnie taką formą sprawdzianu, jak będzie zachowywało się kolano. Na razie wygląda to dobrze i cieszy mnie to, bo staram się ćwiczyć na pełnych obrotach. Niewątpliwie jednak fajnym uczuciem jest znów móc trenować w gronie chłopaków. Tym bardziej, że byłem już tym wszystkim dość mocno sfrustrowany i momentami rozkładałem ręce z bezradności – nie ukrywa Marcin Folc, najskuteczniejszy gracz tyskiej drużyny.
Kiedy dokładnie wróci na boisko jednak nie wiadomo. - Przede wszystkim mam cichą nadzieję, że jeszcze w tym sezonie zaznaczę swoją obecność na boisku. Chociaż wiem, że nie mogę nic robić na „hura”, bo najpierw muszę odrobić zaległości treningowe, a przecież trochę się tego przez te kilka ostatnich długich tygodni zgromadziło. Czasem jest też tak, że gdy się czegoś za bardzo chce, to można przedobrzyć. Dlatego na razie cieszę się, że nie muszę już trenować indywidualnie - dodaje były napastnik Zagłębia Sosnowiec.
Kiedy dokładnie wróci na boisko jednak nie wiadomo. - Przede wszystkim mam cichą nadzieję, że jeszcze w tym sezonie zaznaczę swoją obecność na boisku. Chociaż wiem, że nie mogę nic robić na „hura”, bo najpierw muszę odrobić zaległości treningowe, a przecież trochę się tego przez te kilka ostatnich długich tygodni zgromadziło. Czasem jest też tak, że gdy się czegoś za bardzo chce, to można przedobrzyć. Dlatego na razie cieszę się, że nie muszę już trenować indywidualnie - dodaje były napastnik Zagłębia Sosnowiec.
Polecane
I liga