Do wyjazdów dołożyć dom. Trzy mecze od Europy!

08.05.2018
Trzy mecze od pucharów, a może nawet od medalu mistrzostw Polski. Górnik Zabrze, by osiągnąć największy sukces od ponad 20 lat, musi poprawić grę na własnym stadionie. W tym roku przy Roosevelta "Trójkolorowi"... wygrali tylko raz!
Łukasz Laskowski/Press Focus
Pięć meczów i zaledwie sześć punktów na koncie - tak prezentuje się dorobek Górnika Zabrze przy Roosevelta w tym sezonie. Podopiecznym trenera Marcina Brosza udało się wygrać jedynie z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza, w lutym. 14-krotny mistrz Polski słabo punktuje, ale ma też problemy ze zdobywaniem bramek. O ile nie ma drugiej takiej drużyny, która na wyjazdach strzeliła tyle goli (17) co zabrzanie, tak u siebie gorszy rezultat (7 trafień) mają tylko Korona Kielce, Zagłębie Lubin i Piast Gliwice.

Nadzieję na poprawę nie tylko strzeleckiego dorobku, ale i punktowego, jest coraz lepsza forma pod bramką przeciwnika. Przebudził się Marcin Urynowicz, który wpisał się na listę strzelców w dwóch ostatnich spotkaniach, dobrze wyglądał ostatnio Daniel Smuga, a przecież zdrowy jest już Igor Angulo. Hiszpan w Lubinie zasiadł na ławce rezerwowych. Dlaczego?

- Bo nie chciałem zmieniać składu, który zagrał tak dobry mecz w Poznaniu. Każdy z tych piłkarzy zasłużył na to, by dostać drugą szansę. Mało tego, każdy tę szansę wykorzystał. Ale też pochwalę zmienników z Lubina, w tym Igora, bo przy wyniku 2:0 dla nas zagrali tak, jak tego od nich oczekiwałem. To jest dla mnie największy kapitał, bo pokazuje, że Górnik to nie jest 11-12 ludzi do grania, jak wielu sądziło, a 14-15 zawodników. Nie sprowadzonych za duże pieniądze i ogranych w dorosłej piłce, tylko przygotowanych przez Górnik do tego, by wygrywać w naszej lidze z każdym - tłumaczy dla strony oficjalnej trener Marcin Brosz.

W ostatnich dniach wielu przypominało świetną końcówkę poprzedniego sezonu w wykonaniu Górnika. Jeśli zabrzanie powtórzyliby wyczyn z rozgrywek 2016/2017, na pewno zagraliby w europejskim pucharze. - Dla nas to piękna, ale już historia. Minęło 12 miesięcy, rzeczywistość wokół jest nieco inna, choć mamy świadomość, że wielu piłkarzy, którzy dziś tak dobrze radzą sobie w lidze, właśnie wtedy przeszło prawdziwy chrzest bojowy, który obecnie  procentuje. Gdyby jednak porównać jakość naszej gry z maja roku 2017 i choćby dwóch ostatnich meczów, z Lechem i Zagłębiem, to każdy uzna, że różnica jest kolosalna. To jest dla nas największa satysfakcja - mówi szkoleniowiec.

W poprzednim sezonie udało się awansować nie tylko dzięki świetnej końcówce, ale też przez to, że punkty tracili rywale. W tym roku wygląda to podobnie. - Wyniki innych meczów nas nie interesują, bo nie mamy na nie żadnego wpływu. Dokładnie tak samo było rok temu. Co dałyby nam inne mecze, gdybyśmy w jednym z sześciu naszych stracili choćby raz punkty? Nic. Patrzymy wyłącznie na siebie i obecnie na Koronę - przyznaje Brosz.

Górnik Zabrze - Korona Kielce
Środa, 18:00
źródło: SportSlaski.pl/gornikzabrze.pl

Przeczytaj również