Do trzech razy sztuka? Michał Pazdan chce się pokazać przy Roosevelta

05.08.2014
Michał Pazdan dwa lata temu przeszedł z Górnika Zabrze do Jagiellonii Białystok. Jego drużyna dwukrotnie grała przy Roosevelta, ale za każdym razem zawodnik nie mógł zagrać z powodu nadmiaru kartek.
Norbert Barczyk/Pressfocus
- O ile dobrze pamiętam, to ostatnie dwa mecze w Zabrzu to był wygrana 2-1 "Jagi", jeszcze za czasów trenera Tomasza Hajty i szalony remis 3-3, kiedy to Górnik prowadził 3-0. Tak się jakoś złożyło, że w obu wypadkach pauzowałem za kartki. To się zdarza, że człowiek chciałby zagrać, wybiec na boisko, ale zawsze coś wyskakuje. Mam nadzieję, że teraz pojawię się na boisku, chociaż decyzja nie należy do mnie, ale trenera - mówi przed piątkowym pojedynek Pazdan.

W Zabrzu Pazdan spędził sporo czasu. - Bardzo miło wspominam te pięć lat spędzonych w barwach Górnika. Było naprawdę super, dużo znajomych i przyjaciół. Rozmawiamy często, mam miłe wspomnienia z zabrzańskiego okresu. Górnik to zresztą mój pierwszy klub w ekstraklasie, gdzie dostałem szansę i rozwinąłem swoje umiejętności. Mam nadzieję, że kibice przyjmą mnie ciepło, albowiem przez te pięć lat pomogłem Górnikowi - przyznaje.

Po tylu latach spędzonych w Zabrzu, nie dziwi fakt, że z kilkoma zawodnikami Pazdan utrzymuje kontakt do dzisiaj. - Dużo się w drużynie pozmieniało, wielu chłopaków odeszło, w ich miejsce przyszli nowi. Mam dobry kontakt z Mariuszem Przybylskim, "Magikiem" Magierą, ale oni są po kontuzjach i jeszcze nie zagrają. Rozmawiam także z Adasiem Danchem. Zostało więc sporo znajomych w Górniku, cały czas mamy kontakt - opowiada gracz Jagiellonii.
źródło: gornikzabrze.pl / SportSlaski.pl

Przeczytaj również