"Do miejsca, w którym jest dziś, doszedł bardziej ciężką pracą niż talentem"
11.09.2014
Tuż przed zamknięciem okienka transferowego, po Mateusza Zacharę zgłosił się włoski II-ligowiec - Bari. Włosi chcieli wypożyczyć napastnika Górnika Zabrze, ale zabrakło czasu, by sfinalizować transfer czasowy. Trener Józef Dankowski nie obawia się o podejście piłkarza do zajęć po tym, jak dowiedział się, że dalej będzie grał w polskiej lidze. - Jestem spokojny. Mateusz nie ma 19 lat, tylko 24. Przed wyjazdem absolutnie nie dał żadnego powodu do obaw, a przecież cały sierpień trwała dyskusja na temat jego wyjazdu - mówi szkoleniowiec.
- Doskonale mogę zrozumieć jego rozczarowanie, bo chciał wyjechać, ale też wie, że klub nie robił mu żadnych kłopotów. Żadna oferta nie została odrzucona. Decyduje rynek. Skoro nikt się na jego zatrudnienie nie zdecydował, to znaczy, że... trzeba być jeszcze lepszym. W styczniu karuzela zaczyna się kręcić od nowa. Do miejsca, w którym Mateusz jest dziś, doszedł bardziej ciężką pracą niż talentem. A spotykając Roberta Lewandowskiego, czy Arka Milika, zobaczył też gdzie można się na futbolowej drabince znaleźć. Chyba sam z tego nie zrezygnuje... - mówi Dankowski.
- Doskonale mogę zrozumieć jego rozczarowanie, bo chciał wyjechać, ale też wie, że klub nie robił mu żadnych kłopotów. Żadna oferta nie została odrzucona. Decyduje rynek. Skoro nikt się na jego zatrudnienie nie zdecydował, to znaczy, że... trzeba być jeszcze lepszym. W styczniu karuzela zaczyna się kręcić od nowa. Do miejsca, w którym Mateusz jest dziś, doszedł bardziej ciężką pracą niż talentem. A spotykając Roberta Lewandowskiego, czy Arka Milika, zobaczył też gdzie można się na futbolowej drabince znaleźć. Chyba sam z tego nie zrezygnuje... - mówi Dankowski.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów