Dlaczego "Rocky" odchodzi z Radzionkowa? "Bo drużyna nie ma już tej ikry..."
Piotr Rocki zapytany o to czy nie żal było opuszczać mu Radzionków, odpowiedział, że nie do końca, gdyż to nie jest to już ten sam "team", który istniał w ubiegłym sezonie. - Drużyna kompletnie się rozpadła. Kiedy w poniedziałek przyjechałem na trening, doliczyłem się dwunastu "głów". Jak wiadomo nie było już trenera Artura Skowronka, w trybie awaryjnym zajęcia prowadził Dariusz Okoń. Ale nie było już na nich takiej ikry, takiego zaangażowania... - opowiada "Rocky".
- A przecież grając w Ruchu Radzionków udowodniliśmy, że nie jesteśmy chłopcami do bicia. No i wyciągnęły po nas - piłkarzy i trenerów - ręce inne kluby. Trochę żal było opuszczać Radzionków, ale przecież to nie nasza wina, że klub znalazł się w takiej sytuacji, w jakiej się znalazł - stwierdził piłkarz.
To, że "Rocky" trafił jednak do GKS-u Tychy było jednak wynikiem ruchu samego zawodnika. - Ja zadzwoniłem do trenera Mandrysza i powiedziałem mu, że jeszcze czuję się na siłach pograć w pierwszej lidze i mogę mu się przydać. On nie namyślał się długo, od razu zaprosił mnie na trening. Teraz uzgodniliśmy już wszystkie szczegóły mojego kontraktu - kończy piłkarz.