Delecta chce wygrać w Jastrzębiu przynajmniej jeden mecz. "To plan minimum"
Wojciech Jurkiewicz, twierdzi, że Delecta musi w Jastrzębiu wygrać przynajmniej jeden mecz. - Postawiliśmy siebie w bardzo trudnej sytuacji, ale nie jest ona bez wyjścia. Trzeba jechać do Jastrzębia z wiarą w co najmniej jedno zwycięstwo, żeby móc wrócić do domu i zakończyć walkę o brązowy medal zwycięsko - mówi kapitan bydgoszczan.
Z kolei jego vis-a-vis z Jastrzębia odgryza się gościom.- Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyniku uzyskanego w Bydgoszczy. Cieszymy się, że możemy wrócić do Jastrzębia ze stanem rywalizacji 1-1, bo jest to dla nas dobre osiągnięcie. Teraz postaramy się wykorzystać atut własnej hali - mówi Michał Łasko.
W podobnym tonie wypowiadają się trenerzy obu ekip. Zdanie swojego kapitana podziela szkoleniowiec bydgoszczan. - Chcemy jechać do Jastrzębia walczyć. Rywalizację uważam za otwartą. Wierzymy w to, że wygramy przynajmniej jedno spotkanie i będziemy mogli wrócić do Bydgoszczy. Czeka nas trudne zadanie, ale nie bez wyjścia. Jesteśmy w stanie zagrać lepiej niż w ostatnim meczu i tego będę wymagał od swoich zawodników - podkreśla Pitor Makowski.
- Jak zwykle w starciach z Delectą mecze są długie i zacięte. Często bywa tak, że ludzie chętnie podsumowują rywalizację już po jednym meczu. To bardzo niebezpieczne wydawać takie wyroki, bo sam jako zawodnik przez 30 lat widziałem różne sytuacje, gdzie na przykład drużyny wracały od stanu 0-2 do 3-2 i wygrywały w pięciu spotkaniach. Najważniejsza jest wiara w to, co się robi. Ona pozwala wygrywać mecze w serii.
- Po ostatnim spotkaniu Delecta była na fali, ale nawet gdyby prowadziła 2-0, nie skreśliłbym swojego zespołu. W omawianym meczu nie zwyciężyły nazwiska, lecz drużyna. Po tym, co się stało w Bydgoszczy, mam stuprocentową pewność, że możemy wygrać dwa następne spotkania w Jastrzębiu - uśmiecha się Lorenzo Bernardi, trener JW.