Defensor "Trójkolorowych" wyłączony z gry do końca sezonu

31.03.2010
Od 7 do 29 marca po zabiegu artroskopii Przemysław Kulig żył w niepewności. Dopiero poniedziałkowa operacja kolana przesądziła o konieczności rekonstrukcji uszkodzonych więzadeł w kolanie.
- Cieszę się, że to już za mną. Jestem ambitny i zrobię wszystko, by wrócić na boisko jak najszybciej - przekonuje Kulig, który do ostatniej chwili łudził się, że więzadeł nie trzeba będzie "odtwarzać". - Przez trzy tygodnie po urazie nie odczuwałem bólu ćwicząc na siłowni. Trenowałem, bo jakoś nie mogłem się pogodzić z myślą o długim rozbracie z piłką. Niestety, życie przewidziało inny scenariusz i jestem już po artroskopii i rekonstrukcji więzadeł kolanowych - dodaje "Kulawy".

Piłkarz miał wybór: więzadła sztuczne lub pobrane z własnego organizmu. Przy zastosowaniu tych pierwszych można wrócić do gry po 3-4 miesiącach pauzy, natomiast przy naturalnych, okres ten wydłuża się o jakieś dwa miesiące. - Mam mocne mięśnie, więc zdecydowałem się na technikę naturalną. Pauza i tak w głównej mierze zależy od skuteczności rehabilitacji. Ubolewam, że w tej rundzie już nie zagram, bo bardzo chciałem pomóc chłopakom w wywalczeniu awansu. Tak samo chciałem udowodnić kibicom, że jestem dobrym prawym obrońcą i zasługuję na grę w Górniku - martwi się 30-latek.
źródło: gornikzabrze.pl

Przeczytaj również