Debiutant Mączyński: Po rzucie karnym wszystko się nam posypało

07.08.2011
W meczu z Widzewem Łódź w barwach Górnika Zabrze zadebiutował Krzysztof Mączyński. Formalności związane transferem z Wisły Kraków zostały załatwione kilka godzin przed rozpoczęciem spotkania.
- Cieszę się, że mogłem w końcu zagrać. Praktycznie do południa nie wiedziałem, w jakim miejscu jestem. Na szczęście wszystkie sprawy zostały załatwione i mogłem wybiec na boisko. Zagrałem tylko kilkanaście minut, w których trener polecił mi utrzymywać się przy piłce. Myślę, że wywiązałem się z tego przyzwoicie - ocenia swój występ zawodnik.

A jak ocenia grę całego zespołu? - Bardzo dobrze nie było, ale najgorzej też nie. Pierwsza połowa nie wyglądała tak źle. Druga część zaczęła się pomyślnie dla nas. Gra się układała do tego nieszczęsnego karnego. Wtedy wszystko się nam posypało - wspomina pomocnik.

Co ciekawe, nie był to pierwszy debiut Mączyńskiego przy Roosevelta. To właśnie w Zabrzu były piłkarz Wisły zaliczył swój pierwszy występ w ekstraklasie. Miało to miejsce 2 grudnia 2007 roku. W wygranym 3-1 przez krakowian spotkaniu pojawił się na placu gry w 90. minucie. Zastąpił wtedy Rafała Boguskiego. Na boisku w barwach "Trójkolorowych" przebywali wtedy m. in. Boris Pesković, Adam Danch, Michał Pazdan i Tomasz Zahorski, dzisiejsi klubowi koledzy pomocnika.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również