Dariusz Luks: Marząc o medalu Australii obawiać się nie możemy

02.09.2014
W kolejnym odniesieniu do wydarzeń siatkarskich Mistrzostw Świata odnosimy się do wczorajszych meczów w katowickim Spodku. Dariusz Luks, były szkoleniowiec klubów naszej ligi, zapowiada również w optymistycznym tonie dzisiejszą konfrontację „biało-czerwonych” z Australijczykami.
Łukasz Laskowski/Press Focus
Na inaugurację turnieju w Katowicach zaprezentowali się polskim kibicom Brazylijczycy. W meczu z Niemcami rolę faworytów Mistrzostw Świata potwierdzili, wygrywając 3-0. – Niespodzianki nie było żadnej. Brazylia zawsze na mistrzostwach gra dobrze i nie ma co patrzeć na jej postawę w pierwszej części sezonu reprezentacyjnego, gdy przegrywała w Lidze Światowej. To jeden z faworytów do złota, a zwycięstwo pewne z Niemcami to potwierdza – mówi naszemu portalowi trener Dariusz Luks.

Wygraną odnieśli także Finowie, choć to ich rywale z Kuby prowadzili już 2-0 w setach. – Sprawdziło się stare porzekadło siatkarskie mówiące, że kto nie wygrywa 3-0 przy prowadzeniu 2-0 – przegrywa mecz. W zespole kubańskim widać potencjał. Trochę mniej jest taktyki w grze, natomiast pod względem parametrów i możliwości fizycznych ten zespół prezentuje się okazale. W większości młodym chłopakom czegoś będzie jeszcze brakować. Zwłaszcza w końcówkach setów wyszło cwaniactwo Finów. Dla kibiców – fajny mecz, cieszyli się ci wspierający Finlandię, a było ich naprawdę dużo w Spodku – odnosi się do drugiego meczu dnia, Dariusz Luks.



Lepsi od Tunezyjczyków okazali się siatkarze Korei Południowej. To spotkanie zakończyło się w czterech odsłonach. – Korea prezentuje typowo azjatycki styl, który doskonale znamy. Dobrze bronią, grają szybko, ale to oczywiście nie żaden potentat. Mogą jednak Koreańczycy pokusić się o awans do kolejnej fazy. Tu ich rywalami powinni być Finowie i Kubańczycy – uważa były trener Lotosu Trefla Gdańsk.

Kolejne mecze w katowickim Spodku już w środę 3 sierpnia. Kuba zagra z Niemcami, Finlandia z Koreą Południową, a Brazylia z Tunezją. Tymczasem już dziś wieczorem we Wrocławiu drugie starcie Polaków pod wodzą Stephana Antigi. Przeciwnik to reprezentacja Australii. Jak ten mecz widzi nasz rozmówca? – Po tym, co zobaczyliśmy na Stadionie Narodowym będziemy wyraźnym faworytem pojedynku z Australią. Doceniam klasę tego rywala, ale chcąc myśleć o medalu, a taki przecież jest cel, nie możemy się obawiać. Obojętnie, jakim składem wyjdziemy na ten mecz powinniśmy zwyciężyć. Myślę, że zmiany w porównaniu do spotkania z Serbią będą w naszej drużynie.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również