Dariusz Fornalak: "Dla tych zawodników to jest szkoła życia"

08.04.2018
- Powiedziałem zawodnikom, że to oni spowodowali - w decydującej mierze - że trenera Rochy już nie ma, ale życie toczy się dalej. Trzeba podejmować szybkie decyzje, ja swoją podjąłem w pięć minut. Na dalekosiężne plany po prostu nie ma czasu - przyznał szkoleniowiec Ruchu Chorzów, Dariusz Fornalak.
Norbert Barczyk/Press Focus
Trener Dariusz Fornalak zaczął swoją kolejną przygodę z Ruchem Chorzów od remisu z Olimpią Grudziądz. Jego zespół powinien jednak wygrać, bo miał kilka stuprocentowych sytuacji. - W szatni podziękowałem za wysiłek, bo zawodnicy włożyli w to spotkanie maksimum zaangażowania i to mnie bardzo cieszy. Piłka jednak polega na strzelaniu goli. Kończyliśmy mecz czwórką młodzieżowców. Wypruli żyły na boisku - przyznał szkoleniowiec.

Najlepszą okazję chorzowianie mieli w doliczonym czasie gry, gdy Adam Balicki nie trafił z kilku metrów w piłkę. Trener jednak nie miał pretensji o tę sytuację. - Chcieliśmy ten mecz wygrać. Ci ludzie też mają w głowie to, że 15 bramek stracili w ostatnich sekundach spotkań. Punktów mogło być więcej, a sytuacja w tabeli diametralnie inna. Uczulałem zawodników, że przychodzi taki moment w doliczonych minutach, w których być może należałoby podjąć jeszcze większe ryzyko, ale nie wiem, czy nas stać na nie. Szanuję ten punkt. Z przebiegu gry może zasłużyliśmy na trzy, ale nie strzeliliśmy bramki, dlatego ich nie mamy - podsumował spotkanie Fornalak, który w klubie jest zaledwie kilka dni. Musiał wręcz z marszu przejąć zespół i przygotować go do kluczowych spotkań w walce o utrzymanie.

- Sam byłem ciekawy jak to będzie wyglądać. To była wielka niewiadoma dla mnie. Porównując mecz w Tychach do tego meczu, widzieliśmy zespół Ruchu. Powiedziałem zawodnikom, że to oni spowodowali - decydującej mierze - trenera Rochy już tutaj nie ma, ale życie toczy się dalej. Trzeba podejmować szybkie decyzje, ja swoją podjąłem w pięć minut. Na dalekosiężne plany po prostu nie ma czasu - przyznał.

Trzeba działać szybko i konkretnie. Jedną z pierwszych decyzji Fornalaka była zmiana sposobu krycia przy stałych fragmentach gry, bo szkoleniowiec zauważył, że Ruch tracił sporo bramek po tym elemencie. Ważne jest też mentalne przygotowanie zawodników. - Ja wiem, że oni chcą, ale na przykład w Tychach wystarczyło stracić bramkę w trzeciej minucie. Sami przyznali, że zeszło z nich powietrze i nie mieli żadnego pomysłu, jak sobie z tym poradzić i co robić na boisku. To są niekiedy 17-, 18-latkowie. Jakie oni mogli nabierać doświadczenia wcześniej? To jest szkoła życia. Kibice od 100 lat zachowują się tak samo. Za to się ich kocha, szanuje. Nie zawsze pomagają, jak dzisiaj, ale to było tylko pięć ostatnich minut. Cieszę się z tego niezmiernie. Takie jest ich prawo, oni przychodzą oglądać zwycięstwa swojej drużyny. Myślałem, że dzisiaj się to stanie. Sytuacja jest bardzo trudna i im jest ciężko, bo nigdy w takiej nie byli - powiedział trener.

Mecz z Olimpią był pierwszym z bardzo ważnych spotkań. W środę "Niebiescy" zagrają u siebie z Chojniczanką Chojnice, a później mają serię pojedynków z bezpośrednimi rywalami w walce o uniknięcie spadku - z Górnikiem Łęczna, Pogonią Siedlce i Stomilem Olsztyn. - Plan jest bardzo prosty. Mamy miesiąc, w którym co trzy dni gramy mecz. Nie mamy czasu na trening. Przed tym spotkaniem spałem po trzy godziny, bo trzeba było analizować przeciwnika i oglądać wcześniejsze mecze Ruchu. W bardzo okrojonym czasie będzie analiza tego spotkania, bo już za chwilę będziemy grać z Chojniczanką - kontynuował.

- Koncentrujemy się na wielu rzeczach, na zachowaniu w defensywie i ofensywie, stałych fragmentach gry. To co poukładaliśmy sobie w głowach będziemy stopniowo wprowadzać w życie. Jutro musimy się regenerować, w kolejnym dniu nie może być mocnego treningu i wychodzimy na boisko. Nasza postawa będzie determinować rzeczy, które będziemy robić w kolejnych dniach - wyjaśnił Fornalak.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również