Daniel Sikorski strzelił, chociaż na trybunach nie było taty

04.04.2011
Do tej pory Daniel Sikorski strzelał bramki tylko wtedy, gdy na trybunach zasiadał jego ojciec, Witold. - Teraz sam sobie poradziłem - żartował po meczu autor jedynego gola w meczu z Cracovią.
Sikorski wpisał się na listę strzelców w 18. minucie. Bardzo dobrze piłkę zgrał mu Tomasz Zahorski. - Graliśmy ofensywnie, z dwoma napastnikami. Dobrze mi się grało z "Zahorem". Mam nadzieję, że trener da nam więcej pograć w takim ustawieniu - powiedział "Sikor".

Sikorski dostał tradycyjnego koguta dla najlepszego zawodnika Górnika. Zasłużenie. Ten piłkarz był bardzo aktywny. - Zagrał świetnie. Wygrał praktycznie każdą piłkę w walce z obrońcami - chwalił go defensor zabrzan, Mariusz Jop. - Miał jeszcze dwie bardzo dobre okazje, ale szczęście czy też umiejętności bramkarza gości uratowały Cracovię przed utratą kolejnych bramek - ocenił dyrektor sportowy Andrzej Orzeszek.

Faktycznie, Wojciech Kaczmarek w kilku sytuacjach uratował "Pasy", dzięki czemu widowisko było emocjonujące do ostatniej minuty. - Pod koniec było trochę stresu. Jak zwykle - uśmiechał się Sikorski. - Sami sobie zgotowaliśmy taką końcówkę. Najważniejsze jednak, że kolejne trzy punkty trafiają na nasze konto - dodał.

Dla byłego gracza rezerw Bayernu Monachium było to czwarte ligowe trafienie, ale za to pierwsze, którego "na żywo" nie widział ojciec piłkarza. - Teraz sam sobie poradziłem - przyznał zadowolony snajper.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również