Daniel Kajzer: "Wszystko zaczęło się od katastrofy z Limanovią"

24.12.2016
Za piłkarzami ROW-u 1964 Rybnik długa i ciężka jesień. Rybniczanie są dalecy od spokojnego utrzymania ligowego bytu, który był stawiany jak cel na ten sezon. Dlatego przed nimi ciężki okres przygotowawczy, który musi być ostro przepracowany, aby wiosną nadrobić to co zostało stracone jesienią.
Rafał Rusek/Press Focus
Sezon 2016/2017 to kolejne rozgrywki, w których ROW 1964 Rybnik walczy o utrzymanie ligowego bytu. Rok temu o utrzymanie w lidze rybniczanie grali praktycznie do końca. W tym sezonie będzie podobnie, gdyż po rudzie jesiennej „Zielono-Czarni” zajmują pierwszą spadkową lokatę, ze stratą jednego punktu do bezpiecznego miejsca.
 
Cel na ten sezon był postawiony jasno – utrzymanie, co potwierdzają słowa Gabriela Nowaka - Cel był określony raczej na cały sezon, czyli spokojne utrzymanie w drugiej lidze. Po pierwszej połowie sezonu jak na razie tego nie osiągnęliśmy, ponieważ mamy bardzo trudna sytuacje i będziemy mieli bardzo ważną rundę do rozegrania przed sobą – mówi pomocnik ROW-u. 
 
Plan na minioną rundę nie został wykonany. Przed rybniczanami ostra walka o utrzymanie na wiosnę. Czego zabrakło na jesień? – Na pewno plany na tę rundę były bardzo ambitne. Chcieliśmy zająć miejsce w górnej części tabeli, ale po tylu zmianach personalnych w drużynie było to zadanie trudne i boisko pokazało, że drużyna potrzebuje więcej czasu na zgranie i pokazanie całej swojej jakości – tłumaczy Tomasz Balul - obrońca ROW-u, a Gabriel Nowak dodaje - Na pewno sporo spotkań mogliśmy rozstrzygnąć na swoja korzyść jednak zabrakło skuteczności całego zespołu. Także tu można mieć wiele zastrzeżeń do całej drużyny, ponieważ nie tylko napastnicy są zobligowani do strzelania bramek. W podobnym tonie sytuację drużyny komentuje Bartosz Slisz, młody pomocnik „Zielono-Czarnych” - Myślę, że głównym powodem naszej obecnej pozycji w tabeli jest właśnie brak skuteczności, bo w każdym meczu stwarzamy sobie kilka dogodnych sytuacji. Być może brakuje nam klasycznego napastnika, który strzelałby regularnie bramki w spotkaniach.
 
Sezon dla rybniczan rozpoczął się od przygody z Pucharem Polski. Najpierw w rundzie wstępnej ROW pokonał po dogrywce niżej notowany JKS 1909 Jarosław. W kolejnej fazie rozgrywek piłkarze z Rybnika przegrali na własnym obiekcie z pierwszoligowym Stomilem Olsztyn 3:1.
 
Na inaugurację rozgrywek ligowych ROW zremisował bezbramkowo przy Gliwickiej z Puszczą Niepołomice. W następnej kolejce w pokonanym polu pozostawieni zostali piłkarze Rozwoju Katowice. Tak więc po dwóch rundach wszystko wyglądało bardzo dobrze. W kolejnym meczu „Zielono-Czarni” ulegli na własnym boisku Błękitnym ze Starogardu Szczecińskiego. Jak się później okazało mecze w Rybnku nie były mocną stroną ROW-u, który praktycznie przez całą jesień nie potrafił wykorzystać atutu własnego boiska. - Każda drużyna chce wygrywać u siebie. My staraliśmy się na własny boisku prowadzić grę, nie zawsze jednak przynosiło to rezultaty. Zespoły przyjezdne często grały z kontry, co przynosiło im korzyści i wygrywały bardzo ważne dla nas mecze – tak całą sytuacje tłumaczy Tomasz Balul, a Daniel Kajzer dodaje - Ciężko ocenić tą słabą postawę na własnym obiekcie. Można powiedzieć, że zaczęła się ona od katastrofy z Limanovią, gdy dwa sezony temu graliśmy o awans. Mam na dzieję, że na wiosnę jednak wszystko wróci do starej, dobrej formy i stadion w Rybniku będzie dla każdego ciężkim terenem, a mało kto wywiezie stąd chociaż punkt.
 
Pierwsze zwycięstwo przy Gliwickiej przyszło dopiero w trzynastej kolejce, kiedy to gospodarze pokonali Gryf Wejherowo 2:0. Łącznie na własnym stadionie rybniczanie rozegrali osiem spotkań. Wygrali dwa razy, zanotowali dwa remisy i cztery porażki. Drugie zwycięstwo przyszło w ostatnim meczu przed przerwą zimową, kiedy to po raz drugi w tym sezonie ROW pokonał katowicki Rozwój.
 
Przełamanie przy Gliwickiej miało miejsce już pod wodzą nowego trenera Piotra Piekarczyka, który zastąpił Diethmara Brehmera. Zmiana szkoleniowca nastąpiła po meczu z Wartą Poznań, kiedy to goście przyjechali do Rybnika z półtora godzinnym opóźnieniem. Z autokaru udali się prosto do szatni i na murawę, a do tego pokonali gospodarzy 2:1. Całą sytuację wspomina Bartosz Slisz - Czasem przychodzą ciężkie momenty w trakcie sezonu, kiedy to przytrafia się seria kilku porażek z rzędu. Niestety nam się ona przydarzyła i znaleźliśmy się w ciężkiej sytuacji. W większości przypadków to trener obrywa i zostaje zwolniony. Tak było i teraz. Bardzo się cieszę, że mogłem trenować pod okiem trenera Brehmera, bo to podczas jego kadencji zadebiutowałem w drugiej lidze i zadomowiłem się w składzie na dłużej. Jest to bardzo dobry trener, który wkłada całe swoje serce w prace. Życzę trenerowi wszystkiego dobrego. 
 
Rybniczanie aż jedenaście spotkań rozegrali w roli gości zdobywając łącznie dziesięć punktów. Na dorobek ten złożył się trzy wygrane i remis. Dwukrotnie piłkarze ROW-u byli zmuszenie do odbycia długiego tournée, na które składały się trzy wyjazdy. Za pierwszym razem „Zielono-Czarni” zawitali do Zambrowa, Kołobrzegu i Częstochowy przywożąc trzy punkty dzięki zwycięstwu nad Kotwicą. Za drugim razem odwiedzone zostały Opole, Warszawa oraz Elbląg i ponownie do Rybnika przyjechały trzy punkty po zwycięstwie nad Polonią. Na wiosnę czeka rybniczan piętnaście spotkań z czego dziewięć na własnym stadionie. Biorąc pod uwagę jesienne statystyki kibice mają o co się martwić. 
 
Kolejną bolączką „Zielono-Czarnych” jest brak stabilizacji. ROW nie wygrał dwóch spotkań z rzędu od listopada 2014 roku! - To prawda nie wygraliśmy dwóch meczów z rzędu i to nie ważne czy u siebie, czy na wyjeździe. Dużo o tym rozmawialiśmy, niestety ciężko jest odpowiedzieć na pytanie co jest tego przyczyną, że drużyna po zwycięstwie nie potrafi pójść za ciosem i wygrać kolejnego meczu – rozkłada bezradnie ręce Tomasz Balul. 
 
Przed rozpoczęciem sezonu kadra rybnickiej ekipy została znacznie odmłodzona. W drużynie co prawda pozostali doświadczeni zawodnicy tacy jak Marek Gładkowski, Gabriel Nowak, Mariusz Muszalik czy Daniel Kajzer, ale w najbliższej przyszłości o sile rybnickiej piłki mają stanowić wychowankowie. Całą sytuacje komentuje Gabriel Nowak - Na pewno w Rybniku bardzo stawia się na młodzież. Ci młodzi zawodnicy ciągle się rozwijają jednak do poziomu drugoligowego niewielu z nich jest już przygotowana. Muszą ciągle bardzo dużo pracować, żeby osiągnąć poziom jaki wymaga od nich nasza liga. Myślę, że w przyszłości wielu z nich będzie stanowiło o sile tego zespołu. Dobrym przykładem i wzorem do naśladowania jest tutaj Bartek Slisz. Myślę, że młodzież w naszym klubie ma się od kogo uczyć, ponieważ wielu zawodników ma przeszłość w wyższych ligach i trochę tego doświadczenia piłkarskiego już nabyła. Zaś Daniel Kajzer chwali swoich młodszych kolegów dodając – Mamy bardzo zdolną młodzież. Myślę, że długo u nas nie zostaną i szybko będą wykupieni przez kluby z wyższych lig - taka jest kolej rzeczy.
 
ROW Rybnik na jesień zdobył zaledwie 16 goli w 19 meczach, a najskuteczniejszym zawodnikiem drużyny jest Sebastian Siwek, który w 14 występach zaliczył trzy trafienia. „Zielono-Czarni” marząc o utrzymaniu muszą poprawić swoją skutecznością. Jednocześnie włodarze klubu powinni zastanowić się nad zimowym wzmocnieniem kadry, gdyż typowy napastnik przydałby się w Rybniku. - Myślę że ta drużyna pokazała, że potrafi grać i walczyć, ale po wynikach widać, że czegoś brakuje. Jak w każdym zespole potrzebne są wzmocnienia. Uważam że u nas też. Jesteśmy na dole ligowej tabeli i potrzebujemy w drużynie świeżej krwi. Myślę, że ta przerwa pozwoli działaczom i trenerom zbudować zespół, który będzie wygrywał mecz za meczem i spokojnie utrzyma swój ligowy byt – tłumaczy Tomasz Balul.
 
Jesienią rybniczanie stracili 24 gole. Taki wynik to w dużej mierze zasługa Daniela Kajzera, który był jedną z jaśniejszych i wyróżniających się postaci w drużynie. Golkiper ROW-u zagrał przez pełne 90 minut w każdym ligowym spotkaniu - Ciężko wypracowałem sobie taką pozycję w drużynie. Mamy młodych utalentowanych bramkarzy, którzy mają tak zwane papiery na grę i każdy z nich walczy o to by stać się numerem jeden – mówi sam zainteresowany, dodając - Połowicznie jestem zadowolony. Zagrałem kilka meczy, w których dałem punkty zespołowi. Reszta spotkań była na równym, pewnym poziomie poza meczem z Wartą Poznań, w którym mogłem zachować się lepiej. 

Teraz przed piłkarzami ROW-u 1964 Rybnik odpoczynek i urlopy, które potrwają do 9 stycznia. Wtedy pełną parą ruszą przygotowania do nowego sezonu, podczas których rybniczanie rozegrają dziesięć meczów kontrolnych - Plan przygotowań jak co roku jest bardzo długi i ciężki. Na pewno musimy ciężko go przepracować i wyciągnąć z każdego zawodnika maksimum, aby osiągnąć swój cel na koniec sezonu. Bez ciężkich treningów i maksimum koncentracji na swoim celu nic nie zrobimy. Na pewno są nam również potrzebne wzmocnienia - nie uzupełnienia składu, ale wzmocnienia. Jednak to już jest rola naszego zarządu oraz przede wszystkim sztabu trenerskiego, żeby ściągnąć paru wartościowych graczy.
 
 
 
 
autor: MG

Przeczytaj również