Damian Seweryn: Lider chciałby zacząć wiosnę, jak Górnik! (wywiad)
04.03.2012
Jakiego meczu spodziewasz się jutro przy Bułgarskiej?
Damian Seweryn: - Skoro spotkanie odbywa się w Poznaniu, to nawet w obecnej sytuacji, gdy Lech jest w kryzysie, będzie faworytem tej potyczki. Gdyby obie drużyny grały w Zabrzu, pewnie minimalnie większe szasne dawałbym Górnikowi, bo pokazał chociażby z Legią Warszawa, jak groźny jest u siebie. W Poznaniu na pewno się łatwo nie gra, a Lech jest w kryzysie i po meczu z Ruchem Chorzów będzie chciał zmazać plamę. Trzeba jednak pamiętać, że Górnik pokazał, iż w starciach z zespołami z najwyższej półki potrafi grać. W momencie, kiedy się jedzie na wyjazd, drużyna zaczyna funkcjonować całkiem inaczej i to będzie stawiać przewagę po stronie Lecha. Poza tym, jeżeli poznaniacy myślą jeszcze w ogóle o pucharach, bo o mistrzostwie już chyba zapomnieli przez ten słaby początek rundy, to muszą w końcu wygrać. W poprzednich kolejkach przegrali przecież z Ruchem i Bełchatowem, czyli z zespołami, z którymi powinni byli wygrać.
A jak zmiana trenera może wpłynąć na drużynę Lecha?
- Chciałoby się powiedzieć coś innego, ale... się nie da. Rzeczywistość jest taka, że drużyna, która gra pierwszy mecz z nowym trenerem zawsze jest inaczej nastawiona psychicznie. Dyplomatycznie zawodnicy mówią, że to nie ma wpływu, ale prawda jest taka, że i zawodnicy i trener będą się chcieli dobrze "sprzedać".
Czyli dla Górnika zmiana szkoleniowca w "Kolejorzu" jest złą informacją?
- Myślę, że tak. Zwłaszcza, że - choć o tym się nie mówił wprost - w Lechu były konflikty z trenerem Jose Bakero. Współpraca chyba nie układała się tam najlepiej. Teraz ci zawodnicy, którym źle pracowało się z poprzednim trenerem, będą chcieli pokazać, że potrafią grać w piłkę. Postarają się samym sobie i poprzedniemu szkoleniowcowi pokazać, że się mylił. To będzie mecz na przełamanie dla Lecha.
Jednak należy pamiętać, że trener Mariusz Rumak był wcześniej asystentem Bakero i częścią odpowiedzialności za to, co się dzieje w klubie, można go obarczyć...
- To nie ma znaczenia. Co innego, jeżeli trener wraz z asystentem podróżują z klubu do klubu. Takim przykładem jest Michał Probierz, który współpracuje z Bartkiem Zalewskim już od kilku poprzednich klubów. Razem przychodzą, razem pracują, razem odchodzą. Wtedy wiadomo, że taki asystent ciągnie wózek w tą samą stronę. W Lechu takiej sytuacji nie było, więc nie można mówić, że trener Rumak w jakikolwiek sposób odpowiada za wyniki. On na pewno taką osobą się nie czuł i o wszystkim decydował trener Bakero. Podejrzewam, że dopiero teraz Rumak narzuci swoje myślenie, czego wcześniej nie mógł zrobić. Gdyby uznać, że już wcześniej odpowiadał za wyniki, to ta zamiana byłaby po prostu bez sensu.

fot. Norbert Barczyk/Pressfocus
Myślisz, że zawodnicy grali przeciwko poprzedniemu trenerowi?
- Nie chcę tego powiedzieć, bo na to... trzeba mieć dowody. Ale wydaje mi się, że tam żadnej współpracy nie było. Tam o wszystkim jednoosobowo decydował Bakero. Na pewno zespół będzie teraz zupełnie inaczej funkcjonował.
Przejdźmy do Górnika. Jak oceniasz start w wykonaniu zabrzan?
- Powiem szczerze, że jestem pozytywnie zaskoczony. Z tego, co mogliśmy się dowiedzieć, w zespole nie było wesoło, odeszli - jak się mówiło - czołowi piłkarze. Ja nie ukrywam, że śledzę Górnik od momentu, kiedy odszedłem. To w końcu był chyba najlepszy czas w trakcie mojej przygody z piłką. W każdym razie, doszukiwano się w tych zimowych zmianach osłabień Górnika. A jakbyśmy tak prześledzili, to chyba tylko Tomek Zahorski regularnie grał. Więc nie sądzę, żeby ten zespół się aż tak bardzo osłabił. Grają cały czas mniej więcej tym samym składem, mają tego samego trenera. Wypracowali pewne schematy, co widać na boisku. Wracam do meczu z Legią, który naprawdę to pokazał. Przyjeżdża Legia i przegrywa - to też o czymś świadczy. Nie można mówić, że warszawianie byli po pucharach, że byli zmęczeni, bo po rewanżu potrafili pojechać na Śląsk Wrocław i wygrać 4-0. Wszyscy się spodziewali, że będzie inaczej, ale to tylko dlatego, że opieramy się na relacjach prasowych. Słyszymy o karuzeli transferowej, problemach finansowych, to wiadomo, że taki klub trzeba już skazać na porażkę. Tak może powiedzieć tylko ktoś, kto się nie zna na piłce. Jeżeli ktoś ma jakąś wyobraźnię, dopuszcza myśl, że finanse to nie wszystko. A Górnik broni się wynikami. Fakt, że mieli szansę na jeszcze więcej punktów, ale w Bełchatowie jej nie wykorzystali. Jednak GKS też się pokazuje z bardzo dobrej strony, widać, że jest dobrze przygotowany do rozgrywek. Podkreślam, mówienie tutaj czegoś negatywnego o wynikach Górnika byłoby absurdem! Lider, Śląsk Wrocław, by chciał mieć taki początek ligi, jak miał Górnik. Trzeba tylko chylić czoła, że ugrali tyle punktów z takimi
rywalami.
Górnikowi od dziewięciu lat nie udało się zdobyć punktów w wyjazdowych meczach z Lechem. Czy takie serie mają znaczenie dla piłkarzy, czy liczą się tylko dla dziennikarzy i kibiców?
- To ma znaczenie również dla zawodników. Wy jesteście od statystyk, wy coś zauważacie, piszecie o tym. A co robią piłkarze na zgrupowaniach przed meczem? No, siedzą, rozmawiają, czytają gazety, czytają wszelkie możliwe zapowiedzi na różnych portalach. I jeżeli takie rzeczy są wychwytywane, to one również udzielają się w głowie zawodnika. Nie ma takiej passy, która by się nigdy nie skończyła. Każdy sobie mówi "to będzie dzisiaj!". Nie można przejść obok tego obojętnie, bo wszystko ma znaczenie. Tak samo, jak zawodnik gra przeciwko swojemu byłemu klubowi, to też zawsze ma znaczenie. Na pewno jest teraz mobilizacja w Górniku, żeby tę passę z Lechem przerwać.
Jesteś poznaniakiem, ale trochę czasu spędziłeś w Zabrzu. Za kogo w takim razie będziesz trzymał kciuki?
- Jestem poznaniakiem z krwi i kości, ale większość czasu spędziłem poza Poznaniem. Najwięcej emocji na boisku dostarczył mi Górnik. Będę więc za niego trzymał kciuki. Jestem z nim. Górnik dał mi jako klub więcej, niż jakikolwiek inny. W Lechu na tej niwie seniorskiej nie funkcjonowałem, skończyło się to w juniorach. Bardzo dobrze się w Zabrzu czułem, miło wspominam ten czas i jak najbardziej jestem za Górnikiem.
Rozmawiał Michał Trela.
Damian Seweryn: - Skoro spotkanie odbywa się w Poznaniu, to nawet w obecnej sytuacji, gdy Lech jest w kryzysie, będzie faworytem tej potyczki. Gdyby obie drużyny grały w Zabrzu, pewnie minimalnie większe szasne dawałbym Górnikowi, bo pokazał chociażby z Legią Warszawa, jak groźny jest u siebie. W Poznaniu na pewno się łatwo nie gra, a Lech jest w kryzysie i po meczu z Ruchem Chorzów będzie chciał zmazać plamę. Trzeba jednak pamiętać, że Górnik pokazał, iż w starciach z zespołami z najwyższej półki potrafi grać. W momencie, kiedy się jedzie na wyjazd, drużyna zaczyna funkcjonować całkiem inaczej i to będzie stawiać przewagę po stronie Lecha. Poza tym, jeżeli poznaniacy myślą jeszcze w ogóle o pucharach, bo o mistrzostwie już chyba zapomnieli przez ten słaby początek rundy, to muszą w końcu wygrać. W poprzednich kolejkach przegrali przecież z Ruchem i Bełchatowem, czyli z zespołami, z którymi powinni byli wygrać.
A jak zmiana trenera może wpłynąć na drużynę Lecha?
- Chciałoby się powiedzieć coś innego, ale... się nie da. Rzeczywistość jest taka, że drużyna, która gra pierwszy mecz z nowym trenerem zawsze jest inaczej nastawiona psychicznie. Dyplomatycznie zawodnicy mówią, że to nie ma wpływu, ale prawda jest taka, że i zawodnicy i trener będą się chcieli dobrze "sprzedać".
Czyli dla Górnika zmiana szkoleniowca w "Kolejorzu" jest złą informacją?
- Myślę, że tak. Zwłaszcza, że - choć o tym się nie mówił wprost - w Lechu były konflikty z trenerem Jose Bakero. Współpraca chyba nie układała się tam najlepiej. Teraz ci zawodnicy, którym źle pracowało się z poprzednim trenerem, będą chcieli pokazać, że potrafią grać w piłkę. Postarają się samym sobie i poprzedniemu szkoleniowcowi pokazać, że się mylił. To będzie mecz na przełamanie dla Lecha.
Jednak należy pamiętać, że trener Mariusz Rumak był wcześniej asystentem Bakero i częścią odpowiedzialności za to, co się dzieje w klubie, można go obarczyć...
- To nie ma znaczenia. Co innego, jeżeli trener wraz z asystentem podróżują z klubu do klubu. Takim przykładem jest Michał Probierz, który współpracuje z Bartkiem Zalewskim już od kilku poprzednich klubów. Razem przychodzą, razem pracują, razem odchodzą. Wtedy wiadomo, że taki asystent ciągnie wózek w tą samą stronę. W Lechu takiej sytuacji nie było, więc nie można mówić, że trener Rumak w jakikolwiek sposób odpowiada za wyniki. On na pewno taką osobą się nie czuł i o wszystkim decydował trener Bakero. Podejrzewam, że dopiero teraz Rumak narzuci swoje myślenie, czego wcześniej nie mógł zrobić. Gdyby uznać, że już wcześniej odpowiadał za wyniki, to ta zamiana byłaby po prostu bez sensu.

fot. Norbert Barczyk/Pressfocus
Myślisz, że zawodnicy grali przeciwko poprzedniemu trenerowi?
- Nie chcę tego powiedzieć, bo na to... trzeba mieć dowody. Ale wydaje mi się, że tam żadnej współpracy nie było. Tam o wszystkim jednoosobowo decydował Bakero. Na pewno zespół będzie teraz zupełnie inaczej funkcjonował.
Przejdźmy do Górnika. Jak oceniasz start w wykonaniu zabrzan?
- Powiem szczerze, że jestem pozytywnie zaskoczony. Z tego, co mogliśmy się dowiedzieć, w zespole nie było wesoło, odeszli - jak się mówiło - czołowi piłkarze. Ja nie ukrywam, że śledzę Górnik od momentu, kiedy odszedłem. To w końcu był chyba najlepszy czas w trakcie mojej przygody z piłką. W każdym razie, doszukiwano się w tych zimowych zmianach osłabień Górnika. A jakbyśmy tak prześledzili, to chyba tylko Tomek Zahorski regularnie grał. Więc nie sądzę, żeby ten zespół się aż tak bardzo osłabił. Grają cały czas mniej więcej tym samym składem, mają tego samego trenera. Wypracowali pewne schematy, co widać na boisku. Wracam do meczu z Legią, który naprawdę to pokazał. Przyjeżdża Legia i przegrywa - to też o czymś świadczy. Nie można mówić, że warszawianie byli po pucharach, że byli zmęczeni, bo po rewanżu potrafili pojechać na Śląsk Wrocław i wygrać 4-0. Wszyscy się spodziewali, że będzie inaczej, ale to tylko dlatego, że opieramy się na relacjach prasowych. Słyszymy o karuzeli transferowej, problemach finansowych, to wiadomo, że taki klub trzeba już skazać na porażkę. Tak może powiedzieć tylko ktoś, kto się nie zna na piłce. Jeżeli ktoś ma jakąś wyobraźnię, dopuszcza myśl, że finanse to nie wszystko. A Górnik broni się wynikami. Fakt, że mieli szansę na jeszcze więcej punktów, ale w Bełchatowie jej nie wykorzystali. Jednak GKS też się pokazuje z bardzo dobrej strony, widać, że jest dobrze przygotowany do rozgrywek. Podkreślam, mówienie tutaj czegoś negatywnego o wynikach Górnika byłoby absurdem! Lider, Śląsk Wrocław, by chciał mieć taki początek ligi, jak miał Górnik. Trzeba tylko chylić czoła, że ugrali tyle punktów z takimi
rywalami.
Górnikowi od dziewięciu lat nie udało się zdobyć punktów w wyjazdowych meczach z Lechem. Czy takie serie mają znaczenie dla piłkarzy, czy liczą się tylko dla dziennikarzy i kibiców?
- To ma znaczenie również dla zawodników. Wy jesteście od statystyk, wy coś zauważacie, piszecie o tym. A co robią piłkarze na zgrupowaniach przed meczem? No, siedzą, rozmawiają, czytają gazety, czytają wszelkie możliwe zapowiedzi na różnych portalach. I jeżeli takie rzeczy są wychwytywane, to one również udzielają się w głowie zawodnika. Nie ma takiej passy, która by się nigdy nie skończyła. Każdy sobie mówi "to będzie dzisiaj!". Nie można przejść obok tego obojętnie, bo wszystko ma znaczenie. Tak samo, jak zawodnik gra przeciwko swojemu byłemu klubowi, to też zawsze ma znaczenie. Na pewno jest teraz mobilizacja w Górniku, żeby tę passę z Lechem przerwać.
Jesteś poznaniakiem, ale trochę czasu spędziłeś w Zabrzu. Za kogo w takim razie będziesz trzymał kciuki?
- Jestem poznaniakiem z krwi i kości, ale większość czasu spędziłem poza Poznaniem. Najwięcej emocji na boisku dostarczył mi Górnik. Będę więc za niego trzymał kciuki. Jestem z nim. Górnik dał mi jako klub więcej, niż jakikolwiek inny. W Lechu na tej niwie seniorskiej nie funkcjonowałem, skończyło się to w juniorach. Bardzo dobrze się w Zabrzu czułem, miło wspominam ten czas i jak najbardziej jestem za Górnikiem.
Rozmawiał Michał Trela.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów