Czy zabrzanie po raz kolejny uciekną spod gilotyny?

28.05.2009
W ostatnich dziesięciu latach Górnik Zabrze trzykrotnie cudem ratował się nie tylko przed degradacją, ale również przed grą w barażach. Czy wykaraska się po raz czwarty?
W sezonie 2000/01 zabrzanie uniknęli baraży w przedostatniej minucie meczu. "Trójkolorowi" grali przy Bukowej derbowy pojedynek z GieKSą i do 89 minuty katowiczanie prowadzili 1-0. Będący "oczko" wyżej w tabeli Stomil Olsztyn - ograny przez Górnik tydzień wcześniej - przegrywał w tym momencie na własnym boisku z Pogonią Szczecin. Ekipie z Roosevelta potrzebny był więc remis, aby uratować się bez konieczności gry w barażu. Minutę przed upływem 90 minut, sędzia Grzegorz Gilewski podyktował dla Górnika rzut karny. Skutecznym egzekutorem był Piotr Gierczak. Później była informacja z Olsztyna i wspólna radość z kibicami.

- Ja lubię takie mecze, gdy presja jest ogromna. To mnie dodatkowo mobilizuje. Choć oczywiście lepiej jest być pewnym utrzymania znacznie wcześniej. My drżeliśmy do ostatnich sekund - wspomina spotkanie w Katowicach Jacek Wiśniewski.

Jeszcze więcej szczęścia mieli górnicy w 2006 roku, gdy wylądowali na miejscu barażowym, ale ostatecznie w pojedynku z drużyną z ówczesnej II ligi grać nie musieli. W ostatnich trzech pojedynkach tamtego sezonu zabrzanie nie zdobyli choćby punktu, przegrywając kolejno z Wisłą Kraków, Legią Warszawa oraz Górnikiem Łęczna.

W wyjazdowym meczu z tym ostatnim wystarczał biało-niebiesko-czerwonym do utrzymania remis, ale cel ten nie został zrealizowany. Skórę 14-krotnym mistrzom kraju uratowała zdegradowana Polonia Warszawa, która pokonała w Gdyni miejscową Arkę. Drużyna z Roosevelta zajęła 14 miejsce, ale dzięki fuzji Amiki Wronki z Lechem Poznań nie musiała grać w barażu.

Ostatni horror miał miejsce rok później w Zabrzu. Ponownie nie było w tym sezonie meczów barażowych, ze względu na degradacje za korupcję. Górnik uniknął spadku wygrywając 2-0 z bezpośrednim rywalem w walce o ligowy byt, czyli Wisłą Płock. Trzy punkty z płocczanami sprawiły, że "Trójkolorowi" zapewnili sobie utrzymanie kolejkę przed końcem.

- Pamiętam, że ciśnienie było wtedy ogromne. Ważyły się przecież losy nie tylko pozostania w lidze, ale także wejścia do klubu firmy Allianz - wspomina napastnik Dawid Jarka - Występ w meczu z Płockiem, to dla mnie jakiś mały plus przed konfrontacją z Polonią Warszawa. Jestem bowiem bogatszy o doświadczenia z tamtego pojedynku. Wtedy cieszyliśmy się z utrzymania i głęboko wierzę, że w najbliższą sobotę pokonamy presję, rywala i będziemy radować się z pozostania w ekstraklasie - dodaje.

Z obecnej kadry przeciwko Wiśle wystąpili także Adam Danch oraz Piotr Madejski. Oni najprawdopodobniej zagrają również w sobotę. Fani Górnika mają nadzieję, że z takim samym skutkiem, jak przed dwoma laty.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również