Czy mecze Górnika z Legią nadal można nazywać "klasykami"?

30.10.2010
- Termin klasyk zrodził się na przełomie lat 70., kiedy Górnik i Legia miały plejadę gwiazd i rządziły ligą. Teraz jest zdecydowanie gorzej, ale ostatnio oba zespoły jakby się rozkręcają - mówi Zygmunt Anczok.
Były zawodnik Górnika jest ciekawy, co obie drużyny pokażą już jutro przy Łazienkowskiej. - Porównując budżety i letnie zakupy Legii i Górnika należałoby na nas postawić krzyżyk. Jednak ostatnie wygrane drużyny Adama Nawałki z Wisłą (1-0) i Lechem (2-0) dają nam pewną nadzieję. Pewnie, że bez Bonina i Przybylskiego będzie trudniej. Z drugiej strony, jak się popatrzy na perfekcję w grze obronnej w spotkaniu z Lechem, to można być dobrej myśli. Mistrzowi Polski nie pozwoliliśmy stworzyć ani jednej akcji - wskazuje Anczok.

Sęk w tym, że coraz solidniej i skuteczniej prezentuje się również drużyna Macieja Skorży. - Gra Legii jesienią przypomina huśtawkę. Po niezłych meczach przychodzi taki, który sprowadza nas na ziemię, do punktu wyjścia. Mam nadzieję, że to już się nie powtórzy i tę zwyżkę formy będziemy potwierdzać do końca. Zaczynamy mieć swój styl i prezentujemy się coraz lepiej - stwierdza szkoleniowiec Legii.
źródło: SportSlaski.pl / Przegląd Sportowy

Przeczytaj również