Czy granie w takich warunkach ma sens? Trzeba pytać kibiców
01.03.2018
25. kolejka Lotto Ekstraklasy miała potencjał, by osiągnąć bardzo dobry wynik średniej frekwencji - na własnych stadionach grały cztery najlepsze kluby pod względem liczby widzów w obecnych rozgrywkach. Mecze Legii Warszawa z Jagiellonią Białystok i Lecha Poznań ze Śląskiem Wrocław w normalnych warunkach przyciągnęłyby z pewnością tłumy fanów, a do ponad 20-tysięcznej widowni na pojedynkach Górnika Zabrze wszyscy zdążyli się przyzwyczaić. Warunki jednak nie były normalne - kilkunastostopniowe mrozy w połączeniu z terminami w środku tygodnia spowodowały, że osiem spotkań obejrzało łącznie ledwo ponad 34 tysiące ludzi, a na dwóch obiektach - w Niecieczy i Płocku - frekwencja wyniosła poniżej tysiąca.
Kolejka odbyła się zgodnie z planem, mimo że w mediach pojawiały się informacje o rozmowach w sprawie przełożenia meczów. Postanowiono jednak grać, na co wpływ zapewne miał terminarz, w którym nie ma miejsca na przekładanie spotkań. Nie pomyślano jednak o kibicach, którzy musieli marznąć na trybunach.
- Kluczowi w sporcie są kibice, ich trzeba było pytać - odpowiedział trener Marcin Brosz na pytanie, czy granie w takich warunkach w ogóle miało sens. W Zabrzu frekwencja i tak nie była zła, bo na stadion pofatygowało się ponad 6 tysięcy ludzi, co było drugim rezultatem w tej kolejce. - To duża grupa przy takich warunkach, trzeba to podkreślić. My się przystosujemy do takich warunków, ale gramy dla ludzi i robimy wszystko, żeby te warunki były jak najlepsze. Zdanie kibiców jest kluczowe w takiej sytuacji - stwierdził szkoleniowiec.
Skuiając się już na samym spotkaniu, trener Górnika docenił przygotowanie "Portowców" do meczu. - To było bardzo trudne spotkanie. Pogoń była dobrze przygotowana do meczu i było widać, że ma pomysł na nas - i to nie tylko na grę, ale i na stałe fragmenty gry. Nam plany pokrzyżowały dwie wymuszone zmiany w przerwie - przyznał Brosz.
W przerwie boisko musieli opuścić Dani Suarez i Szymon Żurkowski. Sztab medyczny ma mało czasu, przygotować ich do kolejnego spotkania. Derby z Piastem Gliwice już w sobotę...
Kolejka odbyła się zgodnie z planem, mimo że w mediach pojawiały się informacje o rozmowach w sprawie przełożenia meczów. Postanowiono jednak grać, na co wpływ zapewne miał terminarz, w którym nie ma miejsca na przekładanie spotkań. Nie pomyślano jednak o kibicach, którzy musieli marznąć na trybunach.
- Kluczowi w sporcie są kibice, ich trzeba było pytać - odpowiedział trener Marcin Brosz na pytanie, czy granie w takich warunkach w ogóle miało sens. W Zabrzu frekwencja i tak nie była zła, bo na stadion pofatygowało się ponad 6 tysięcy ludzi, co było drugim rezultatem w tej kolejce. - To duża grupa przy takich warunkach, trzeba to podkreślić. My się przystosujemy do takich warunków, ale gramy dla ludzi i robimy wszystko, żeby te warunki były jak najlepsze. Zdanie kibiców jest kluczowe w takiej sytuacji - stwierdził szkoleniowiec.
Skuiając się już na samym spotkaniu, trener Górnika docenił przygotowanie "Portowców" do meczu. - To było bardzo trudne spotkanie. Pogoń była dobrze przygotowana do meczu i było widać, że ma pomysł na nas - i to nie tylko na grę, ale i na stałe fragmenty gry. Nam plany pokrzyżowały dwie wymuszone zmiany w przerwie - przyznał Brosz.
W przerwie boisko musieli opuścić Dani Suarez i Szymon Żurkowski. Sztab medyczny ma mało czasu, przygotować ich do kolejnego spotkania. Derby z Piastem Gliwice już w sobotę...
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów