Czy Górnikowi Zabrze w ostatniej minucie należał się rzut karny?

25.09.2011
- Mecz mógł być trudny do oglądania, ale było w nim dużo walki. Szkoda, bo w drugiej połowie mogliśmy przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść - nie może odżałować wczorajszego meczu Michał Pazdan.
- Cracovia przyjechała do Zabrza bardzo zdeterminowana. Walczyliśmy, ale co z tego, skoro przegraliśmy u siebie. A ostatnimi czasy rzadko się to zdarzało - słusznie przyznaje Pazdan. Ostatni raz Górnik przegrał przy Roosevelta 2 października poprzedniego roku. Wtedy, również 1-0, wygrała w Zabrzu Jagiellonia Białystok.

Mecz ten Pazdan nie będzie miło wspominał nie tylko ze względu na porażkę. W jednym z pojedynków powietrznych został uderzony łokciem. Piłkarz opuścił boisko zalany krwią. - Zawodnik po meczu zapewniał, że to był przypadek. Wydaje mi się jednak, że zrobił to specjalnie - uważa 24-latek, który ma też pewne zastrzeżenia do sędziego.

- Chłopaki opowiadali, bo ja nie pamiętam, że w tej sytuacji nie było nawet faulu dla nas. Ewidentnie wystawił łokieć. Nadziałem się, no ale tak się gra w piłkę - mówi. - Chciałbym też zobaczyć dwie sytuacje z ostatnich minut. Czy tam nie było karnych dla nas. Sędzia jednak nie gwizdnął - kończy Pazdan.

Jedną z sytuacji, o której wspomina gracz Górnika można zobaczyć tutaj.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również