Czy Górnik w końcu wygra? "Przedstawiliśmy argumenty, że stać nas na to"

31.03.2014
- Schodząc do szatni, zdawaliśmy sobie sprawę, że ten mecz się jeszcze nie skończył i musimy być skoncentrowani, bo Jagiellonia zagra lepiej niż w pierwszej połowie - powiedział Rafał Kosznik, piłkarz Górnika.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Nawet prowadzenie trzema bramkami nie wystarczyło, by Górnik odniósł pierwsze zwycięstwo w tym roku. - Boli to. Chcieliśmy zdobyć przed własną publicznością trzy punkty. Nie możemy możemy remisować meczu, jeśli prowadzimy w nim 3-0. Zremisowaliśmy na własne życzenie - przyznał Rafał Kosznik, który w spotkaniu z Jagiellonią Białystok zanotował asystę przy golu Bartosza Iwana.

Niestety, po trafieniu "Ajwena" strzelali już tylko goście z Białegostoku. - Schodząc do szatni, zdawaliśmy sobie sprawę, że ten mecz się jeszcze nie skończył i musimy być skoncentrowani, bo Jagiellonia zagra lepiej niż w pierwszej połowie. Tak się też stało. Szybko straciliśmy bramkę i zespół z Białegostoku zepchnął nas do defensywy. Mieliśmy w końcówce swoje sytuacje, nie wykorzystaliśmy ich, co wykorzystali goście. No i mamy remis - kręcił głową Kosznik.

Jak Kosznik ocenił sytuację, po której podyktowano drugi rzut karny dla "Jagi?". - Z mojej perspektywy tego drugiego karnego na pewno nie było. Bekim Balaj "przyaktorzył", położył się i sędzia gwizdnął. Skoro podyktował "11" za takie coś, to czemu wszędzie nie gwiżdżą takich sytuacji? - zastanawiał się obrońca Górnika.

Do końca rundy zasadniczej zostały do rozegrania dwie kolejki. Czy Górnik da radę w nich wygrać chociaż raz? - W pierwszej połowie przedstawiliśmy argumenty na to, że stać nas na zwycięstwo. Musimy to teraz przełożyć na 90 minut, a nie 45. Myślę, że będzie dobrze. Walka o czołową ósemkę trwa - stwierdził Kosznik.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również