Częstochowa - Resovia 2-3. AZS poza "czwórką"
26.03.2009
Pod Jasną Górą zdawano sobie doskonale sprawę ze stanu rywalizacji i spowodowało to, że AZS podszedł do dwóch pierwszych setów z ogromnym zaangażowaniem. Gospodarze niepodzielnie dominowali na parkiecie. Doskonale dysponowany był Bartman, którego dynamiczne ataki siały spustoszenie w szeregach rzeszowian. Również pozostali podopieczni Radosława Panasa dostosowali się do poziomu swojego lidera. Goście mieli spore problemy z przebiciem się przez szczelny blok AZS-u. Efekt? Gładko przegrane dwie pierwsze partie.
Nic nie zapowiadało tego, że przyjezdni będą jeszcze w stanie zagrozić "Akademikom". Z pewnością niektórzy kierowali już swoje myśli ku piątkowej potyczce. Jakież więc musiało być ich zdziwienie, gdy okazało się, że rzeszowianie nie spasowali i walczyli dalej. Rozgrywający Resovii, Woicki, sporo grał w tym okresie środkiem i to przynosiło nadspodziewanie dobry skutek. Goście wygrali zarówno trzeci, jak i czwarty set. Tak więc o zwycięstwie miał zadecydować tie-break.
W nim od początku ton wydarzeniom nadawali częstochowianie. Jednak przy stanie po 11, gospodarze zaczęli się mylić. W aut zaatakował Gradowski i po chwili to goście cieszyli się ze zwycięstwa. Pierwszego odniesionego w Częstochowie w historii klubu. Ta porażka oznacza, że AZS po raz pierwszy od 11 lat znalazł się poza pierwszą czwórką.
[b]
Pod szatniami
Marcin Wika [/b](przyjmujący Resovii): Historyczne zwycięstwo dla Resovii. Jeszcze nigdy nie wygraliśmy w Częstochowie. W dwóch pierwszych setach popełniliśmy sporo niewymuszonych błędów, serwowaliśmy zbyt zachowawczo. Na szczęście udało nam się wrócić z dalekiej podróży i awansowaliśmy do półfinału. W szeregach gospodarzy widać było spięcie, które spowodowane było zapewne tym, że częstochowianie zdawali sobie sprawę z tego, że w razie porażki odpadną z dalszej rywalizacji.
[b]Zbigniew Bartman[/b] (przyjmujący AZS-u): Zwycięstwo uciekło nam przez palce. Zabrakło nam kilku decydujących piłek. Nawet w tie-breaku wydawało się jednak, że damy radę pokonać Resovię. To jest trudny sezon dla nas, ale nie poddajemy się i będziemy teraz walczyć o piątą lokatę, która jest premiowana grą w europejskich pucharach.
[b]
[/b][b][/b]
Nic nie zapowiadało tego, że przyjezdni będą jeszcze w stanie zagrozić "Akademikom". Z pewnością niektórzy kierowali już swoje myśli ku piątkowej potyczce. Jakież więc musiało być ich zdziwienie, gdy okazało się, że rzeszowianie nie spasowali i walczyli dalej. Rozgrywający Resovii, Woicki, sporo grał w tym okresie środkiem i to przynosiło nadspodziewanie dobry skutek. Goście wygrali zarówno trzeci, jak i czwarty set. Tak więc o zwycięstwie miał zadecydować tie-break.
W nim od początku ton wydarzeniom nadawali częstochowianie. Jednak przy stanie po 11, gospodarze zaczęli się mylić. W aut zaatakował Gradowski i po chwili to goście cieszyli się ze zwycięstwa. Pierwszego odniesionego w Częstochowie w historii klubu. Ta porażka oznacza, że AZS po raz pierwszy od 11 lat znalazł się poza pierwszą czwórką.
[b]
Pod szatniami
Marcin Wika [/b](przyjmujący Resovii): Historyczne zwycięstwo dla Resovii. Jeszcze nigdy nie wygraliśmy w Częstochowie. W dwóch pierwszych setach popełniliśmy sporo niewymuszonych błędów, serwowaliśmy zbyt zachowawczo. Na szczęście udało nam się wrócić z dalekiej podróży i awansowaliśmy do półfinału. W szeregach gospodarzy widać było spięcie, które spowodowane było zapewne tym, że częstochowianie zdawali sobie sprawę z tego, że w razie porażki odpadną z dalszej rywalizacji.
[b]Zbigniew Bartman[/b] (przyjmujący AZS-u): Zwycięstwo uciekło nam przez palce. Zabrakło nam kilku decydujących piłek. Nawet w tie-breaku wydawało się jednak, że damy radę pokonać Resovię. To jest trudny sezon dla nas, ale nie poddajemy się i będziemy teraz walczyć o piątą lokatę, która jest premiowana grą w europejskich pucharach.
[b]
[/b][b][/b]
Polecane
Plus Liga
Przeczytaj również
06.12.2017
06.12.2017
Zaczynamy! Liga Mistrzów na Śląsku
03.12.2017
03.12.2017
Siatkarskie derby dla Jastrzębia