Czego brakuje Prejuce'owi Nakoulmie? Występów w pucharach!

10.08.2013
- Zdecydowanym faworytem będzie zespół z Zabrza. Wdać, że to ten Górnik sprzed roku. Może włączyć się do walki o najwyższe cele. Będzie groźny dla każdego - mówi przed meczem z Widzewem Piotr Rzepka.
- Chcemy wytransferować minimum dwóch zawodników - mówił na początku okresu przygotowawczego prezes Górnika, Artur Jankowski. Przy Roosevelta ustalili, że odejść mogą Łukasz Skorupski i Prejuce Nakoulma. "Skorup" już urzęduje w Rzymie, a "Prezes" wciąż jest w Zabrzu.

- Dla Górnika to dobrze, bo na pewno podnosi poziom, wnosi jakość piłkarską, ale wiadomo - realia są takie, że liczy się rachunek ekonomiczny. Kończy mu się kontrakt i wkrótce zabrzanie nie będą mieli żadnych korzyści. Taka sytuacja zaczyna komplikować życie, bo w piłce najważniejsza musi być piłka, a jest inaczej - mówi trener Piotr Rzepka, który z Nakoulmą pracował w Bogdance Łęczna.

Rzepka - podobnie jak większość ludzi piłki - wróżył "Prezesowi" krótszą przygodę z polską ekstraklasą. I trafiłby, gdyby nie to, że zawodnik Górnika dwukrotnie odmawiał Terekowi Grozny. - Myślałem, że ciut szybciej wyjedzie. On bardzo chciałby jechać na Zachód, a nie na Wschód. Każdy zawodnik jest wolny i ma prawo robić, co chce. Po czasie dowiemy się, czy to był dobry wybór - komentuje.

Wyjazdu na Zachód Nakoulmie nie ułatwiły nie tylko dobre występy w ekstraklasie, ale też i sukces w Pucharze Narodów Afryki. "Prezes" wraz z reprezentacją Burkina Faso wywalczył w tym roku wicemistrzostwo kontynentu. - To jest dziwne. Sam PNA z reguły promował zawodników. Zwłaszcza do Francji czy Anglii. Szkoda, że Górnik nie gra w pucharach, bo obstawiam, że gdyby zabrzanie w nich byli i zagrali na poziomie Śląska Wrocław z czwartku, to na pewno znalazłby sobie nowy klub. Taki Waldemar Sobota już długo w Polsce nie pogra. Za moich czasów propozycje się pojawiały, jak zagraliśmy mecz pucharowy - przyznaje Rzepka.

To właśnie brak występów na europejskim podwórku może, zdaniem Rzepki, mieć wpływ na to, że Nakoulma wciąż gra w Polsce. - Liga jest coraz ciekawsza, coraz lepiej pokazywana, ale na Zachodzie to nie są argumenty, które przekonują menedżerów. Trzeba się pokazać w Europie. Czym dalej zajdzie się w pucharach, tym większe prawdopodobieństwo wytransferowania. Coraz więcej klubów dokładnie ogląda pieniądz zanim go wyda. Nie ma właśnie tej "kropki nad i" - wskazuje szkoleniowiec.

- Pamiętam, jak jeszcze będąc w Łęcznej, rozmawiałem z Ajaccio i Rennes, bo moi koledzy byli tam trenerami, to mówili: "Wierzymy ci, że jest dobry, ale najlepiej, jakby sprawdził się w pucharach, na tle lepszych zespołów" - opowiada.

Nakoulma ekstraklasę chciał zwojować już wcześniej. Pierwszy kontakt z naszą najlepszą ligą zanotował w drużynie dzisiejszego rywala zabrzan, Widzewie Łódź. Nie był to jednak najlepszy okres w karierze tego zawodnika. W sezonie 2010/2011 zanotował tylko osiem występów, w których zdobył jedną bramkę. Dlaczego "Prezesowi" nie wyszło przy Alei Marszałka Piłsudskiego?

- Bo "Predżi" to taki delikatny psychicznie zawodnik. On lubi, jak się w niego wierzy, musi być zadowolony. Nie chodzi o to, że jest kapryśny, ale gdy sprawy pozasportowe się nie układają, to widać to po nim i po jego wyborach na boisku. W Łodzi mu się nie układało. Miał też trochę dolegliwości zdrowotnych, był operowany. Jak wrócił do Łęcznej, to był strasznie psychicznie zdołowany. Aż nie wierzyłem. Czas jednak zaczął pracować na jego korzyść. To się od razu przełożyło na boisko - wspomina Rzepka.


Norbert Barczyk/Pressfocus

- Wielu jest takich zawodników, a Prejuce jest idealnym tego przykładem. Wszystko musi grać, nawet gdyby człowiek chciał, to niektóre sprawy siedzą w podświadomości, przez co są inne skutki od oczekiwanych. Widać po nim, że musi bawić się grą w piłkę. Szkoda, bo upieram się, że dałby radę w lepszych ligach. Może zrobić różnicę, a im lepszych zawodników będzie miał obok siebie, tym więcej będzie mógł pokazać - twierdzi trener, który w czerwcu pożegnał się z Górnikiem Łęczna.

O ile łodzianie obawiać muszą się Nakoulmy, tak zabrzanie powinni zwrócić uwagę na Eduardsa Viszņakovsa, który w dwóch spotkaniach ekstraklasy strzelił cztery bramki. - To na razie dwa mecze, a zawodników należy oceniać po dłuższym okresie. Dlatego zachodnie kluby robią wiele obserwacji. Nie podejmują decyzji pod wpływem chwili, tam niektórych ogląda się latami. Więc spokojnie z Viszņakovsem. To jak z większością młodych, polskich zawodników -  coś mu wyjdzie, błyśnie, a w piłce ważne jest potwierdzanie swoich możliwości - uspokaja nasz rozmówca.

Faworytem dzisiejszego spotkania jest Górnik, który nie tylko lepiej wygląda "na papierze", ale też nie ma takich problemów organizacyjnych jak ekipa z Łodzi. - No i rośnie stadion. To wbrew pozorom też ma bardzo pozytywny wpływ. Widzew ma problemy, ale już w tym sezonie pokazał, że może wygrywać. Mimo to, zdecydowanym faworytem będzie zespół z Zabrza, który jest dobrze przygotowany mentalnie. Wiosna nie była taka, jaką sobie wymarzono, ale teraz widać, że to ten Górnik sprzed roku. Może włączyć się do walki o najwyższe cele. Będzie groźny dla każdego - zapowiada Rzepka.

Widzew Łódź - Górnik Zabrze
sobota, 15:30
sędzia Paweł Gil (Lublin)
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również