Co za powrót! Po przerwie pogonili Tsubasę i spółkę

13.05.2017
Dwie twarze Górnika! W pierwszej połowie zabrzanie grali bardzo słabo i stracili dwie bramki. W drugiej z kolei to oni zaczęli strzelać i zdobyli cztery gole. Igor Angulo ma już 15 trafień w tym sezonie i jest liderem klasyfikacji strzelców Nice I ligi!
Rafał Rusek/Press Focus
Skoro ostatnio Górnikowi poszło tak efektownie, to nie dziwi to, że trener Marcin Brosz zdecydował się posłać do boju taką samą "11" jak tydzień temu. W Olsztynie jednak "Trójkolorowi" nie przypominali tego, zespołu, który zlał Chojniczankę Chojnice.

Na początku meczu obie drużyny grały bardzo nerwowo i niedokładnie. Szybciej otrząsnął się Stomil, który po kilkunastu minutach objął prowadzenie - po dośrodkowaniu z prawego skrzydła Marcela Ziemanna uderzeniem głową Tomasza Loskę pokonał Jarosław Ratajczak. Zaledwie kilka minut później źle zachował się Adam Wolniewicz, któremu piłkę odebrał Tsubasa Nishi. Japończyk wbiegł w pole karne i podwyższył na 2:0 dla gospodarzy.

Górnik obudził się dopiero po tych dwóch ciosach - dwa razy blisko bramki był Szymon Matuszek, który uderzał po dośrodkowaniach Rafała Kurzawy z rzutów rożnych. Za pierwszym razem świetną interwencją popisał się Michał Leszczyński, a za drugim piłkę lecącą do bramki wybił Ratajczak. Kibice Stomilu "podziękowali" temu zawodnikowi za dobrą grę... rzutem petardą, która wybuchła tuż przy piłkarzu miejscowych, przez co gra została przerwana.

Tuż przed przerwą gospodarze mogli zdobyć jeszcze jedną bramkę - bardzo efektowną. Z około 30 metrów strzelił Jakub Piotrowski, a piłka nieznacznie poszybowała nad poprzeczką. W drugiej połowie z dystansu zaczął próbować Górnik. Najpierw Rafał Kurzawa z podobnej odległości uderzał z rzutu wolnego, ale kolejną dobrą interwencją popisał się Leszczyński.

Kilka minut później Kurzawa spróbował z dystansu raz jeszcze - tym razem bramkarz olsztynian już musiał wyciągać piłkę z siatki. Był to przełomowy moment tego spotkania, bo zabrzanie poczuli, że jeszcze można ten mecz wygrać. Przebudził się Igor Angulo, który w pierwszej połowie był całkowicie niewidoczny. Hiszpan chwilę po kontaktowym trafieniu również uderzył z dalszej odległości, a źle ustawiony Leszczyński został pokonany po raz kolejny.

Górnik szedł za ciosem - zaledwie 12 minut po golu Kurzawy było już 3:2 dla zabrzan, a drugą bramkę (a 15. w sezonie) zdobył Angulo, tym razem po podaniu Davida Ledecky'ego, który pojawił się na boisku po przerwie. Trzeba przyznać, że trener Brosz miał "nosa" do zmian, ponieważ Czech oraz Konrad Nowak pokazali się z dobrej strony. Pochwalić należy też Szymona Żurkowskiego, który w doliczonym czasie gry dobił gospodarzy, ustalając wynik spotkania na 4:2 dla "Trójkolorowych".

Stomil Olsztyn - Górnik Zabrze 2:4 (2:0)
1:0 - Ratajczak, 12'
2:0 - Nishi, 20'
2:1 - Kurzawa, 67'
2:2 - Angulo, 71'
2:3 - Angulo, 79'
2:4 - Żurkowski, 90’

Stomil: Leszczyński - Ziemann, Wełnicki, Klepczarek, Ratajczak - Kun, Piotrowski, Jegliński, Lech (80' Wojowski), Nishi - Szewczyk (78' Żwir). Trener: Adam Łopatko.

Górnik: Loska - Wolniewicz, Kopacz, Suarez, Olszewski - Arcon (57' Ledecky), Matuszek, Żurkowski, Kurzawa - Ł. Wolsztyński (74' Nowak), Angulo (88’ Karwot). Trener: Marcin Brosz.

Żółte kartki: Klepczarek, Wojowski.
Sędziował Mateusz Złotnicki (Lublin).
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również