Co z trenerem? Szatałow zostanie?

05.06.2017
Trener Jurij Szatałow nie pojawił się na pomeczowej konferencji prasowej, co wywołało niemałe zaskoczenie. Jak się później okazało został on wezwany przez zarząd na rozmowy.
Łukasz Sobala/PressFocus
Jurij Szatałow pracę z zespołem GKS Tychy rozpoczął 31 października. Przejmował zespół rozbity, zajmujący 16 miejsce z dorobkiem 14 punktów zdobytych w 15 spotkaniach. Drużyna miała ogromny problem ze zdobywaniem goli (12 w 15 meczach) oraz ze zdobywaniem jakichkolwiek punktów w meczach wyjazdowych.

Progres było widać już w pierwszym spotkaniu kiedy t tyszanie prowadzili w Mielcu 2:0 jednak ostatecznie przegrali 3:2. Jak mówił szkoleniowiec było widać ogromne braki w przygotowaniu fizycznym. W drugim meczu Trójkolorowi gładko wygrali 3:0 z Zagłębiem Sosnowiec.

Zimą trener zaaplikował swoim piłkarzom ciężkie treningi, czego efekty widzieliśmy w tegorocznych spotkaniach. GKS potrafił walczyć do ostatnich minut. Oglądaliśmy już zupełnie inny zespół niż ten, który prowadził Kamil Kiereś. Przede wszystkim zespół potrafiący stwarzać sobie sytuacje bramkowe, a także je wykorzystywać. Trener potrafił wykorzystać potencjał jaki mają Grzeszczyk i Świerczok i to na tej dwójce oparł grę ofensywną swojego zespołu. To okazało się świetną decyzją, gdyż to Ci dwaj zawodnicy mieli udział w większości zdobywanych bramek i wyprowadzili GKS "nad kreskę".

Najważniejsze jest to, że drużyna pod wodzą Jurija Szatałowa wciąż ewoluuje, pomimo tego, że trener pracuje z zespołem dopiero niespełna 8 miesięcy, to widać ogromny progres. Zwolnienie szkoleniowca byłoby o tyle dziwne, że zrealizował on główny cel jakim było utrzymanie GKS-u w I lidze. jasne, że nie wszystko było idealnie, bo ciężko patrzało się na grę tyskiego zespołu w domowych meczach ze Stalą Mielec czy Chrobrym Głogów, ale trzeba też pamiętać, że GKS nie dysponował zbyt szeroką kadrą i często na boisko w ciągu kilku dni musiała wychodzić ta sama jedenastka.

O tym jaka będzie przyszłość Juija Szatałowa w GKS Tychy przekonamy się zapewne w ciągu kilku najbliższych dni.
źródło: SportSlaski.pl
autor: Michał Piwoński

Przeczytaj również