Co warto zapamiętać z 2013 roku? Dziwactw nie brakowało

27.12.2013
Czasem jest poważnie, ale najczęściej w naszej rzeczywistości jest jednak wesoło. Absurdów, zabawnych wypowiedzi czy zdarzeń jest w każdym roku więcej niż ładnych strzałów. Oto subiektywne podsumowanie.
Złomiarz roku: Jaroslaw Matusiak.
Trener bramkarzy musiał odejść z Podbeskidzia, bo miał zarzut działania w zorganizowanej grupie przestępczej, handlującej złomem. Rok zaczął się ciekawie...

Ucieczka roku: Dariusz Kubicki.
Kiedyś na Sybir zsyłało się siłą. Teraz Dariusz Kubicki po czterech meczach odwdzięczył się za zaufanie i podanie ręki, zostawiając Podbeskidzie samotnie w strefie spadkowej. Sam przeniósł się do Nowosybirska.

Sparing roku: Ruch – Żylina 2-9
"Jesteśmy na innym etapie przygotowań niż rywal", "przeszkadzały warunki", "wszystko zweryfikuje liga". To częste wymówki. Ale przegranej 2-9 nie da się wytłumaczyć. Z dzisiejszej perspektywy trzeba to uznać, za zapowiedź koszmarnej wiosny.

Palacz roku: Marcin Malinowski
Sekret długowieczności Marcina Malinowskiego? Dymek, którego nie może sobie odmówić. Sympatyczny weteran z papierosem.

Kibic roku: Frank Adu Kwame
Zapowiedział, że nauczy się przyśpiewek kibiców Piasta Gliwice. Nie mógł przewidzieć, że jego certyfikat nie dotrze na czas i gliwiczanie zrezygnują z transferu. Dziś gra już w Podbeskidziu. Ciekawe, czy umie przyśpiewki?

Saga roku: Kamil Adamek
Tylu oświadczeń w jednym tygodniu, co wtedy w lutym, jeszcze nigdy nie opublikowaliśmy. Wojna menedżera z prezesem Drzewiarza Jasienica, ciągnęła się jak "Moda na sukces".

Siatkarz roku: Ladislav Rybansky
Grzegorz Szamotulski, gdy widział go na kilku treningach we Wronkach, stwierdził, że to siatkarz, nie bramkarz. Po jego debiucie w ekstraklasie Czesław Michniewicz wysyłał go do sklepu z rybami na ulicy Abrahama w Gdańsku, bo mają tam siatki. W końcu i jego nawyki bardziej przypominały te siatkarskie niż bramkarskie.

Mongoł roku: Podbeskidzie
Tak swą drużynę na wiosnę nazwał Czesław Michniewicz, wspominając Mongoła w Wyścigu Pokoju, który pedałował, starał się, ale i tak był daleko za peletonem.

Zraszacz roku: zraszacz na Wielkich Derbach Śląska
Nawet zraszacz murawy może zrobić krzywdę. Marek Zieńczuk podczas sierpniowych Wielkich Derbów Śląska zahaczył o kawałek natrysku i doznał kontuzji.

Słoneczny patrol roku: Piłkarze Ruchu ratują samochód
Siebie uratować przed spadkiem na wiosnę nie umieli, ale tonący samochód w Turcji już tak. Piłkarze Ruchu przeżyli na tureckiej plaży przygodę jak ze "Słonecznego patrolu".

Sąsiad roku: Dariusz Dudek
Taki sąsiad to skarb - życzy drugiemu sąsiadowi tego, co sam by chciał, czyli awansu do pucharów. W końcu i tak swoje wziął.

Internauta roku: Mindaugas Panka
Były piłkarz Ruchu na wiosnę strzelił gola Widzewowi. Nie pamiętał, kiedy poprzednio udała mu się ta sztuka. Musiał sprawdzić w internecie.

Wyjazd roku: Kibice Górnika w Warszawie
Pojechali z Zabrza na mecz, nie dostali się na stadion, a Legia przysłała im rachunek. Ten wyjazd ciągnął się w nieskończoność, a noty dyplomatyczne wymieniano jak przy największych konfliktach światowych.

Pies roku: Kundel bury w Tychach
Jeśli ktoś sądzi, że na mecze do Jaworzna nie jeździ nawet pies z kulawą nogą, to jest w błędzie. Wiosną na murawę wdarł się w czasie meczu GKS-u z Zawiszą kundel bury. Przegonił go dopiero Piotr Rocki.

Śledczy roku: Stefan Szczepłek
"Wyśledził", że Arkadiusz Lewiński z Ruchu celowo sprezentował bramkę Robertowi Demjanowi z Podbeskidzia. Później musiał przepraszać i chorzowian i Podbeskidzie.

Szpaler roku: Ruch z Legią
To nie zdarzyło się jeszcze nigdy wcześniej. Legia zapewniła sobie zwycięstwo w lidze przed meczem z Ruchem, więc "Niebiescy" - zgodnie z nowym regulaminem - musieli przywitać mistrza szpalerem.

Fala roku: Kibice Ruchu w Gdyni
Co robią kibice Ruchu w Gdyni? Meksykańską falę. Czyli przygoda na plaży przy okazji wyjazdu na mecz Pucharu Polski.

Spółdzielca roku: Henryk Frystacki
Sekretarz ROW-u Rybnik doszukał się spółdzielni, która ma na celu spuścić z I ligi Energetyk ROW Rybnik. Antoni Macierewicz byłby dumny.

Samobój roku: Fuzja Podbeskidzia z BKS-em
Największy absurd spośród absurdów. Co komu miał dać temat fuzji bielskich klubów do końca nie wiadomo. Wygląda na to, że był raczej najbardziej szalonym, samobójczym pomysłem roku. Kopnięcie do własnej bramki z połowy boiska. Efektowne i spektakularne.

Trener roku: Mariusz Klimek
Zasłużony dla Ruchu działacz bez trudu potrafił wytłumaczyć, dlaczego Andrzej Niedzielan i Marcin Kikut w Klubie Kokosa nie mogą nawet kopać piłki. "Bo nie potrafią biegać".

Dyplomata roku: Wojciech Borecki
Prezes Podbeskidzia wykłócał się publicznie z menedżerami, podawał kwoty negocjacyjne, rzucał bezpodstawne oskarżenia w kierunku dziennikarzy. Zwieńczeniem jego radosnej twórczości są słowa: "Bez fuzji z BKS-em zawsze będziemy maluczcy".

Wszołek roku: Prejuce Nakoulma
Kiedyś mówiło się "wybierać się jak sójka za morze", teraz można mówić "jak Paweł Wszołek do Hannoweru". Albo Nakoulma do Groznego. Trzy razy "Prezes" zmieniał zdanie, rozmyślał się i w końcu zrezygnował z transferu do Czeczenii.

Fryzjer roku: Czesław Michniewicz
Były trener Podbeskidzia był też specjalistą od fryzur dziennikarskich. Wdał się w dialog z dziennikarzem, któremu powiedział, że "prezentuje poziom jak jego fryzura". Szybko nadział się na ripostę, że coś o tym wie, ze względu na 711 połączeń z "Fryzjerem".

Pokrętna logika roku: Jan Żurek i psycholog
Psychologia sportu to szalenie szybko rozwijająca się dyscyplina i mało kto już traktuje to jako coś dziwnego. Jan Żurek stwierdził jednak, że skoro piłkarze GKS-u Tychy potrzebują trenera, to nie są drużyną. Pokrętna logika, ale ważne, że pomogła.

Szczerość roku: Mariusz Masternak
Mało kto mówi wprost, że drużyna została źle przygotowana do sezonu. Tak zrobił Mariusz Masternak z GKS-u Tychy, jawnie atakując Tomasza Fornalika. Trener odpowiedział w swoim stylu. Że musi przeanalizować.

Optymista roku: Dariusz Smagorowicz
Ruch Chorzów dostaje ostatnio karę za karą z Komisji Licencyjnej, ale Dariusz Smagorowicz nie trafi rezonu, twierdząc, że limit pensji i zakaz transferów to szansa dla młodych.

Majsterkowicz roku: Dariusz Kołodziej
Nie ma co się czepiać pomocnika Podbeskidzia, że dawno nie strzelił gola. Przydał się klubowi w inny sposób - zrobił stolik do autokaru, na którym można postawić kawę lub herbatę albo grać w karty. Trener Smuda, który w Ratyzbonie zbudował szatnię, byłby dumny.

Nonkonformiści roku: Prezesi Górnika i Ruchu
Cała liga debiutuje o bojkocie ostatniej kolejki, zastanawia się, czy wspólnie protestować, a przedstawiciele dwóch najbardziej utytułowanych klubów w kraju stwierdzają, że będą głosować tak, jak większość. Innowacyjne.

Szóstka roku: Zawisza – Piast 6-0, Jagiellonia – Ruch 6-0
Bolało. Zarówno Piast, jak i Ruch zostały w tej rundzie zlane niemiłosiernie. Tak jak kiedyś Podbeskidzie w Bełchatowie. W drugą stronę aż takiego pogromu nie było.

Szwajcar roku: Maciej Rogalski
Były piłkarz Podbeskidzia i Lechii przed meczem tych drużyn odmówił oceniania ich w oryginalny sposób. Stwierdził, że chce być jak Szwajcaria i zachowa neutralność.

Realista roku: Adam Danch
"Gdybyśmy nie popełniali błędów, dawno by nas tu nie było. Gralibyśmy w Realu". Jak to Dancha by nie było? Danch to Hanys Roku 2012 i Wicehanys Roku 2013. Zawsze by był w Zabrzu. Nie?
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również